Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

93008 miejsce

Po siódme…

Piątego maja bieżącego roku w „Wydarzeniach”, serwisie informacyjnym Telewizji Polsat, wyemitowany został materiał poświęcony liczbie asystentów, którzy są zatrudniani przez eurodeputowanych Parlamentu Europejskiego.

Niestety, informacje podane w tym programie okazały się dla polskich europosłów – a więc w efekcie również dla Polski - druzgoczące. Z danych, które są zresztą ogólnie dostępne w Internecie, wynika bowiem, iż polscy deputowani zatrudniają najwięcej asystentów spośród wszystkich europarlamentarzystów, przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej. Niechlubnym rekordzistą w tym rankingu okazał się być europoseł Ryszard Legutko. Dowiedziono, że spośród wszystkich posłów, zasiadających w ławach Parlamentu Europejskiego to on zatrudnia najwięcej asystentów. Według oficjalnych danych dla europosła Ryszarda Legutko pracuje aż osiemnastu asystentów. Tymczasem europejska średnia zatrudnionych przez eurodeputowanych asystentów wynosi mniej więcej trzech pracowników tego typu.


Co więcej, po Ryszardzie Legutko najwięcej asystentów pracuje dla europosłów Zbigniewa Ziobro i Tadeusza Cymańskiego...


Trzech europosłów, trzech Polaków, trzech rekordzistów! Niestety, nie ma ani się z czego śmiać, ani się z czego cieszyć, gdyż tematem tym niezwykle intensywnie interesuje się zachodnioeuropejska prasa. A brytyjskie czy francuskie komentarze prasowe w tej sprawie są dla Polski wyjątkowo niekorzystne.


Pojawienie się tego tematu w europejskiej przestrzeni publicznej nie jest niczym nowym. W styczniu bieżącego roku, anonimowy brytyjski bloger udostępnił na swoim profilu oficjalne dane Europarlamentu, które jasno pokazują, ilu asystentów pracuje dla poszczególnych europosłów. Już wtedy Ryszard Legutko, Tadeusz Cymański i Zbigniew Ziobro byli rekordzistami, którzy zatrudniali (podobnie jak teraz) największą liczbę asystentów, spośród wszystkich zasiadających w Parlamencie Europejskim. Jednak wtedy ta informacja nie wywołała większego zainteresowania w polskiej przestrzeni publicznej, a także w sferze politycznej. A szkoda, ponieważ w mojej ocenie sprawa jest bardzo poważna; wręcz skandaliczna!


Nie wiem jak Wy, drodzy Czytelnicy, ale ja - jako obywatel Polski i obywatel Unii Europejskiej - chciałbym wiedzieć, dlaczego niektórzy europosłowie zatrudniają trzech, a inni aż osiemnastu asystentów. Chciałbym zrozumieć, co jest przyczyną tak potężnej dysproporcji, różnicy pomiędzy liczbą zatrudnionych asystentów przez przeciętnego europosła, a liczbą asystentów pracujących dla naszych polskich rekordzistów.


Chciałbym w tym miejscu poinformować, iż daleki jestem od oskarżania kogokolwiek o cokolwiek. Raz jeszcze podkreślam, nikogo o nic nie oskarżam, ani niczego nie insynuuję. Jednak pozwolę sobie - tak w ramach dygresji dozwolonych dla nieprofesjonalnych publicystów - poinformować Czytelników, iż pieniądze wypłacane na europoselską działalność deputowanym Parlamentu Europejskiego, muszą być wykorzystane wyłącznie na aktywność towarzyszącą sprawowaniu mandatu przez europosła. Skierowanie tych środków na jakikolwiek inny cel jest ściśle zabronione, zarówno przez regulamin Europarlamentu, jak i prawo unijne. Zastanawiam się, jaki mógłbym podać Czytelnikom przykład innej, zakazanej formy wydatkowania środków przeznaczonych na działalność europoselską…
Chyba znalazłem – dodam, że wybór to czysto teoretyczny i przypadkowy - taki przykład! Załóżmy, że pewien europoseł, ze środków przeznaczonych na jego europoselską działalność, finansowałby krajowe struktury partii, do której należy, z której list dostał się do Europarlamentu. Wtedy takie postępowanie byłoby absolutnie niezgodne z regulaminem Parlamentu Europejskiego, jak również z prawem wspólnotowym. Taki europoseł musiałby wówczas wszystkie nieprawidłowo wykorzystane środki zwrócić do Europarlamentu. Albo jeszcze inny – równie teoretyczny i równie przypadkowy - przykład przyszedł mi do głowy. Jeśli jakiś europoseł zatrudniałby asystenta, który de facto nie pracuje dla niego, tylko dla partyjnych struktur krajowych, do których europoseł należy, to byłoby to w świetle prawa wspólnotowego przestępstwem. Tworzenie fikcyjnych etatów jest niezgodne z żadnym systemem prawnym, ani z żadnym regulaminem jakiejkolwiek instytucji publicznej, która wypłaca środki na działalność publiczną.


Podałem tutaj dwa przykłady ściśle teoretyczne, bo przecież nikt chyba nie jest w stanie uwierzyć, albo nawet sobie wyobrazić, że polscy europosłowie, załóżmy, iż politycy należący do ugrupowania Prawo i Sprawiedliwość, mającego przecież charakter chrześcijański, mogliby zrobić cokolwiek niezgodnego z prawem, dobrym obyczajem i europoselską etyką.


Jednakże, aby nikt złośliwy lub „nasłany”, aby żaden „agent”, ani nikt „o marnej reputacji” nie mógł pomawiać naszych europosłów, a szczególnie tych z prawej strony sceny politycznej, należy bezwzględnie wyjaśnić tę sprawę raz na zawsze. I to zarówno na poziomie polskiego, jak i europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Europarlament również powinien przeprowadzić wewnętrzne śledztwo, dzięki czemu wizerunek europosłów pozostanie czysty, a europejska kasa pozostanie cała!


W mojej ocenie sprawa ta ma dla nas wszystkich charakter tragiczny, ponieważ godzi ona w wiarygodność Polski i Polaków na arenie europejskiej. Od pierwszych dni integracji z Unią Europejską, wszystkie rządy (no, może z wyjątkiem jednego) za priorytet przyjęły stopniowe uwiarygodnianie Polski w oczach europejskich partnerów. Należy zauważyć, że podjęte w tej materii wysiłki przyniosły zamierzone skutki i opłaciły się polskiemu państwu i jego obywatelom, czego dowodem jest polski sukces przy negocjacjach nad europejskim budżetem na przyszłe lata (przypomnę, iż miały one miejsce w styczniu i lutym 2013 roku). Warto tutaj przypomnieć, że to właśnie Polska dostanie największą część z europejskiego tortu budżetowego, a ma to niezwykle duże znaczenie dla rozwoju infrastrukturalnego kraju nad Wisłą. Ten sukces - tak często i obszernie komentowany przez wszystkie środki masowego przekazu w Polsce - w mojej ocenie nie jest jednak największym polskim osiągnięciem na arenie europejskiej. Najistotniejszym, a zarazem najważniejszym polskim sukcesem ostatnich lat jest wiarygodność, którą Polska uzyskała we Wspólnocie Europejskiej. Nie uzyskane fundusze z budżetu europejskiego, ale wysoka wiarygodność Polski w Unii Europejskiej jest największym polskim sukcesem. Polska jest wiarygodna w Europie nie dlatego, że odniosła sukces przy podziale europejskiego budżetu na kolejne lata, ale odniosła sukces przy podziale europejskich środków, bo jest wiarygodna i właśnie o tym pamiętać należy!!!


Polska wiarygodność w Europie to dzisiaj nasz największy kapitał! Polska wiarygodność w Europie to dzisiaj nasz największy atut! Polska wiarygodność w Europie to w tym momencie największy polski skarb! Nie możemy, nie wolno nam, nie wolno żadnemu przedstawicielowi Polski i Polaków tego zniszczyć!


Wszystkie doniesienia medialne, które stawiają Polskę i Polaków w złym świetle są niekorzystne dla wiarygodności naszego państwa w Europie i na świecie. Powtórzę, wysoka wiarygodność, jaką cieszy się dzisiaj Polska w Europie, to jej - to nasz - największy kapitał. To nasz największy atut i największy skarb. Musimy bronić naszej wiarygodności i wiarygodności naszego państwa, jeśli chcemy dołączyć do Unii Europejskiej pierwszej prędkości. To my wybieramy naszych przedstawicieli do Europarlamentu. To my, polscy wyborcy, polscy obywatele, decydujemy o tym, kto nas reprezentuje w Parlamencie Europejskim. Ale pamiętajmy, że skoro to my wybieramy naszych przedstawicieli, to tym samym bierzemy również odpowiedzialność za ich czyny podczas sprawowanego mandatu. My obywatele, my wyborcy, bierzemy odpowiedzialność za wszystkie dobre i złe poczynania naszych przedstawicieli. Krótko mówiąc, to, co robią nasi przedstawiciele w Europarlamencie dotyczy nas bezpośrednio, ponieważ są oni europosłami z naszej woli i – będąc naszymi przedstawicielami - działają w naszym imieniu. Dlatego apeluję do wszystkich Czytelników, apeluję do środków masowego przekazu, apeluję do polskiego i europejskiego wymiaru sprawiedliwości: wyjaśnijmy sprawę liczby asystentów, którzy zostali zatrudnieni przez polskich europosłów. Wyjaśnijmy tę kwestię od początku do końca, wyjaśnijmy raz na zawsze, profesjonalnie i rzetelnie, obiektywnie i – co najważniejsze - bez politycznych sporów. Chodzi tu bowiem o interes naszego państwa, o interes nas wszystkich, ponieważ polska wiarygodność w Unii Europejskiej stanowi polski interes narodowy! Nie spuszczajmy po raz kolejny na tę sprawę kurtyny zapomnienia i obojętności.


Na koniec, drodzy Czytelnicy, pozwólcie, iż podzielę się z Wami pewną refleksją. Wydaje mi się, że wszyscy nasi przedstawiciele, których działalność jest finansowana ze środków publicznych, powinni kierować się siódmym przykazaniem z dekalogu. A brzmi ono…





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

To teraz się nie dziwię, gdyby 2-3 asystentów zgarnęło całą kasę to byliby bogaczami, może na eurowarunki to nie dużo, ale na polskie ogromne. Żeby asystentom nie poprzekręcało się w głowach trzeba dać mniej, a więc na większe zatrudnienie starcza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eurodeputowani jako asystentów zatrudniają swoich partyjnych kolegów . Pan Ryszard Czarnecki też ma ich powyżej 15 .
Na asystentów dostają 21 tys euro .Po 1-2 mają w Brukseli resztę w Polsce. Wychodzi ok 1400 euro na głowę . Kasa duża , praca łatwa .
Innych oskarżają o kolesiostwo .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby taką kasę mieli asystenci na uczelniach... ech

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiecie teraz Państwo dlaczego Kwaśniewski i Siwiec lepszą lewicę chcą budować? Pokazujmy ten artykuł na wszystkich srejsbuczkach i gdzie tylko można.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prosze Państwa :) Eurodebutowani dysponują kwotą około 4000 euro miesięcznie na prowadzenie biura poselskiego, oraz około 15.000 euro na opłacenie swoich asystentów :> To łatwo sprawdzić. Ja sie naprawde nie dziwie Panom Ziobro i Legutko. Choć reklama już poszła w świat. Po raz kolejny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy opłacanie asystentów idzie z kieszeni europosła ? Czy sprytny Polak zatrudniający kolegów skubie naszą wspólną europejską kasę ?
18 -tu asystentów opłacanych w euro .....co oni robią ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie znam się na polityce i nie śledzę polityków, to w końcu wielkie bagno i lepiej trzymać się od niego z daleka. Artykuł byłby dla mnie osobiście bardziej ciekawy gdyby podano kilka ważnych dla sprawy faktów, np. czy wszyscy europosłowie dysponują takimi samymi kwotami na swoich asystentów, ile asystenci zarabiają u naszych a ile u obcych?

Komentarz został ukrytyrozwiń

a wie Pan jakie tam są pensje? :> sam zatrudniłbym tam połowe swojej rodziny jako 'asystentów' ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.