Facebook Google+ Twitter

Po tamtej stronie śmierć - recenzja książki Marii Nurowskiej

"Byłaś teraz podobna do mnie, miałyśmy tę samą twarz, tylko inaczej ustawioną w przestrzeni: moja poziomo, twoja pionowo" - już jedne z pierwszych słów książki wprowadzają dominującą ponurą aurę śmierci. Będzie ona towarzyszyć do końca...

 / Fot. WABRelacja dojrzałej kobiety po przejściach (nowotwór piersi, rozwód) z nie zawsze pomocną i przychylnie nastawioną do wielu kwestii matką. Brzmi banalnie? Ma prawo brzmieć, gdyż wielokrotnie temat ten był brany na warsztat literatów. Maria Nurowska podejmuje się opisu, wydawać by się mogło, prostej, uniwersalnej relacji międzyludzkiej, jaką jest związek córki z matką. Robi to genialnie i w zupełności niekonwencjonalnie.

Magda ma trzydzieści lat, ale to, co przeżyła, można by spokojnie podzielić między kilka osób w jej wieku. Urodziła dziecko, przeszła nowotwór piersi, a do tego mężczyzna jej życia ją zostawił. Jak się jednak okazuje, prawdziwy dramat kobiety zaczyna się w momencie... śmierci jej matki.

Poruszający, przejmujący temat wpleciony w minimalnie rozbudowaną fabułę, jaką jest próba poradzenia sobie Magdy z wiadomością o śmierci mamy oraz zmaganie z organizacją pogrzebu. Nurowska opisuje starszą, nieżyjącą już Irenę (mama) przez pryzmat wspomnień, jakie przywołuje w swojej pamięci jej córka. Co zaskakujące, trud włożony w opisanie niby najprostszej i najbardziej naturalnej więzi, staje się niemalże materialny. Czytelnik brnie razem z Magdą przez kolejne dni po odejściu najbliższej jej osoby. Kobieta cały czas zwraca się do matki, wypominając jej grzechy życia - próba wyboru mężczyzny, bycie zgryźliwą tetryczką etc. Ciągłe pretensje bohaterki mają na celu (w moim mniemaniu) ukrycie prawdziwych uczuć do zmarłej rodzicielki. Dużo łatwiej udawać, że nienawidzi się kogoś, kto właśnie odszedł, niż usychać z tęsknoty za najbliższym. Mimo licznych walk oraz wielokrotnie manifestowanego buntu bohaterce szalenie brakuje mamy.

Zdawkowe zdania, jakimi raczy nas Nurowska, podszyte są ogromną ilością intensywnych emocji. Mocniejsze stają się one w momencie uświadomienia sobie podczas czytania, że taka relacja po części występuje także u każdego z nas. Świadomość ta z kolei czyni "Po tamtej stronie śmierć" dziełem uniwersalnym, ponadczasowym. Na pewno takim, do którego warto zajrzeć więcej niż jeden raz. W końcu ta książkowa matka, mimo swoich złośliwości i dezaprobaty w stosunku do wielu decyzji, nadal pozostaje matką - osobą, która nas urodziła, która zawsze była, jest i być powinna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.