Facebook Google+ Twitter

Po wyjściu z Second Life nie zapomnij zejść na ziemię

Chciałbyś zalogować się w "cyfrowym" świecie, który umożliwia stworzenie oraz kreację twojego internetowego super wizerunku? Przyłącz się do Second Life. Uwaga! Po wyłączeniu komputera nie zapomnij zejść na ziemię...

Second LifeW 2003 roku spółka Linden Lab wprowadziła na rynek gier komputerowych przygodowy symulator typu MMORPG (Massively Multiplayer Online Role Playing Game) - Second Life. Od tego momentu wirtualny świat 3D, rośnie w siłę (a raczej w użytkowników) - każdego dnia.

U progu marca 2007 r., na stronie zarejestrowało się blisko 5.500.000 graczy, z czego około 1 mln 750 tys. było aktywnych w ciągu ostatnich 60 dni... Okazuje się, iż mieszkańcami "nowego" globu są, poza pojedynczymi obywatelami realnego świata, także sławne korporacje. Reebok, Adidas, American Appreal, Toyota to tylko kilka z tych, które wprowadziły się do Second Life w celach marketingowych.

Second LifeCyfrowi ludzie, ukształtowani - każdy z osobna, rękami odrębnego użytkownika, zawierają nowe znajomości, wznoszą domy, organizują własne przedsięwzięcia, uprawiają sport, oglądają TV, okazują sobie czułość bądź też zdradzają. Słowem - stworzone przez nas postacie egzystujące w "drugim" świecie - łudząco podobnym do realnego - kopiują zachowania, style i zajęcia, rodem wzięte z wybujałej, ludzkiej wyobraźni. Użytkowników ograniczają tylko pieniądze - a raczej ich brak. Second Life otwiera przed graczem możliwość inwestowania, zatem zarówno utraty jak i zysku - najprawdziwszych, zielonych dolarów.

Wybaczcie, ale nie chce mi się wierzyć, by ta "perełka" wśród gier internetowych, nie pozostawiła śladu w psychice zaangażowanego użytkownika...

Omówmy więc przykład negatywnego odziałowywania symulatora na zachowanie gracza "biorąc pod lupę" niezwykle skrajny przypadek. Oto On - pod każdym względem, szczegół po szczególe, twór mojej wyobraźni. Poznajcie go...

Istny życiowy nieudacznik - nieatrakcyjny, niezdarny, zakompleksiony i bardzo samotny. Posiada całkowitą nieumiejętność nawiązywania kontaktów. Nieszczęśliwy. Jeśli czegoś dotknie - to tylko po to, by następnie zepsuć - inaczej nie potrafi. Boi się życia - ono by go pożarło żywcem, połknęło, wypluło i zmieszało z błotem - przynajmniej tak myśli. Szuka azylu - znajduje Second Life...

Czyta hasło reklamowe: "Twój świat. Twoje wyobraźnia". Myśli - to coś dla mnie! Spróbuję."

S.LPierwsze pytania jakie przychodzą mu do głowy, zaraz po zalogowaniu na portalu brzmią: "Kim jestem? A kim chciałbym być?".

Ma trochę gotówki, więc sporą część inwestuje w swój nowy, wirtualny "image" - awatar. Wprawdzie miesiąc temu myślał, by krzywy nos, odstające uszy, opadające powieki poddać działaniu skalpela, ale teraz... Po co? Stworzy wszystko od nowa - niczym młody Bóg. Mankamenty urody, owszem - skoryguje, ale na ekranie - bezboleśnie, mniej kosztownie, a co najważniejsze, bez ryzyka...

S.L.Podobnie osobowość. Należałoby poddać ją zabiegowi "ulepszenia". A może by tak cechy charakteru zmienić nie do poznania? Bierze pewność siebie, dodaje zaradności, potem odrobinę seksapilu, jeszcze trochę przebojowości - wszystko miesza i przepis na sukces gotowy!

Jeśli dodatkowo zapłaci 100 dolarów zaliczki, a na konto Second Life rocznie przeleje 50 dolarów, stworzony awatar będzie się przedstawiał jego imieniem i nazwiskiem. Zatem od momentu wpłaty, żyje w dwóch światach - realnym i urojonym. S.L.

Z czasem stawia kolejne kroki w głąb wirtualnej przestrzeni. Tym razem buduje piękny dom, z basenem i ogrodem. Kupuje zwierzaczki. Skoro na dobre zamieszkał w świecie Second Life, jeśli jest piękny i bogaty, posiada błyskotliwą "gadkę" - zatem przyszedł czas, aby kogoś poznał. Po wykonaniu porządków, dokonaniu transakcji i kupnie samochodu, w ramach relaksu wybiera się na dyskotekę. Jest królem parkietu. Poznaje uroczą kobietę, z którą spędza resztę nocy. W Second Life ma dziewczynę, w realu mógł tylko o niej marzyć. I tak jest ze wszystkim co osiągnął w grze.

W ogóle o tym, że żyje w rzeczywistym świecie wolałby zapomnieć. Jeśli byłoby to możliwe, z pewnością przeteleportował by się do wirtualnego świata, S.L.a najchętniej faktycznie - tam zamieszkał. Kiedy z wnętrza ekranu komputera, powraca na Ziemię jest rozczarowany, wręcz zawiedziony swoją osobą.

Pierwsze pytanie jakie zadaje sobie tuż po opuszczeniu "drugiego świata" ma zabarwienie pretensjonalne i brzmi: "Czemu nie mogę być takim człowiekiem, jakim jestem w Second Life?"


 

Czytaj też:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/polityka_second_life_20886.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/wirtualny_swiat_second_life_przyciagnal_juz_ponad_4_mln_21134.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wszystko jest złe, jeśli się przesadza i nie potrafi mieć dystansu. :-)
Ja od dwóch lat gram w World of Warcraft, wciągnęłam w to męża i jest fajnie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.