Chciałbyś zalogować się w "cyfrowym" świecie, który umożliwia stworzenie oraz kreację twojego internetowego super wizerunku? Przyłącz się do Second Life. Uwaga! Po wyłączeniu komputera nie zapomnij zejść na ziemię...
W 2003 roku spółka Linden Lab wprowadziła na rynek gier komputerowych przygodowy symulator typu MMORPG (Massively Multiplayer Online Role Playing Game) - Second Life. Od tego momentu wirtualny świat 3D, rośnie w siłę (a raczej w użytkowników) - każdego dnia.
U progu marca 2007 r., na stronie zarejestrowało się blisko 5.500.000 graczy, z czego około 1 mln 750 tys. było aktywnych w ciągu ostatnich 60 dni... Okazuje się, iż mieszkańcami "nowego" globu są, poza pojedynczymi obywatelami realnego świata, także sławne korporacje. Reebok, Adidas, American Appreal, Toyota to tylko kilka z tych, które wprowadziły się do Second Life w celach marketingowych.
Cyfrowi ludzie, ukształtowani - każdy z osobna, rękami odrębnego użytkownika, zawierają nowe znajomości, wznoszą domy, organizują własne przedsięwzięcia, uprawiają sport, oglądają TV, okazują sobie czułość bądź też zdradzają. Słowem - stworzone przez nas postacie egzystujące w "drugim" świecie - łudząco podobnym do realnego - kopiują zachowania, style i zajęcia, rodem wzięte z wybujałej, ludzkiej wyobraźni. Użytkowników ograniczają tylko pieniądze - a raczej ich brak. Second Life otwiera przed graczem możliwość inwestowania, zatem zarówno utraty jak i zysku - najprawdziwszych, zielonych dolarów.
Wybaczcie, ale nie chce mi się wierzyć, by ta "perełka" wśród gier internetowych, nie pozostawiła śladu w psychice zaangażowanego użytkownika...
Omówmy więc przykład negatywnego odziałowywania symulatora na zachowanie gracza "biorąc pod lupę" niezwykle skrajny przypadek. Oto On - pod każdym względem, szczegół po szczególe, twór mojej wyobraźni. Poznajcie go...
Istny życiowy nieudacznik - nieatrakcyjny, niezdarny, zakompleksiony i bardzo samotny. Posiada całkowitą nieumiejętność nawiązywania kontaktów. Nieszczęśliwy. Jeśli czegoś dotknie - to tylko po to, by następnie zepsuć - inaczej nie potrafi. Boi się życia - ono by go pożarło żywcem, połknęło, wypluło i zmieszało z błotem - przynajmniej tak myśli. Szuka azylu - znajduje Second Life...
Czyta hasło reklamowe: "Twój świat. Twoje wyobraźnia". Myśli - to coś dla mnie! Spróbuję."
Pierwsze pytania jakie przychodzą mu do głowy, zaraz po zalogowaniu na portalu brzmią: "Kim jestem? A kim chciałbym być?".
Ma trochę gotówki, więc sporą część inwestuje w swój nowy, wirtualny "image" - awatar. Wprawdzie miesiąc temu myślał, by krzywy nos, odstające uszy, opadające powieki poddać działaniu skalpela, ale teraz... Po co? Stworzy wszystko od nowa - niczym młody Bóg. Mankamenty urody, owszem - skoryguje, ale na ekranie - bezboleśnie, mniej kosztownie, a co najważniejsze, bez ryzyka...
Podobnie osobowość. Należałoby poddać ją zabiegowi "ulepszenia". A może by tak cechy charakteru zmienić nie do poznania? Bierze pewność siebie, dodaje zaradności, potem odrobinę seksapilu, jeszcze trochę przebojowości - wszystko miesza i przepis na sukces gotowy!
Jeśli dodatkowo zapłaci 100 dolarów zaliczki, a na konto Second Life rocznie przeleje 50 dolarów, stworzony awatar będzie się przedstawiał jego imieniem i nazwiskiem. Zatem od momentu wpłaty, żyje w dwóch światach - realnym i urojonym. 
Z czasem stawia kolejne kroki w głąb wirtualnej przestrzeni. Tym razem buduje piękny dom, z basenem i ogrodem. Kupuje zwierzaczki. Skoro na dobre zamieszkał w świecie Second Life, jeśli jest piękny i bogaty, posiada błyskotliwą "gadkę" - zatem przyszedł czas, aby kogoś poznał. Po wykonaniu porządków, dokonaniu transakcji i kupnie samochodu, w ramach relaksu wybiera się na dyskotekę. Jest królem parkietu. Poznaje uroczą kobietę, z którą spędza resztę nocy. W Second Life ma dziewczynę, w realu mógł tylko o niej marzyć. I tak jest ze wszystkim co osiągnął w grze.
W ogóle o tym, że żyje w rzeczywistym świecie wolałby zapomnieć. Jeśli byłoby to możliwe, z pewnością przeteleportował by się do wirtualnego świata,
a najchętniej faktycznie - tam zamieszkał. Kiedy z wnętrza ekranu komputera, powraca na Ziemię jest rozczarowany, wręcz zawiedziony swoją osobą.
Pierwsze pytanie jakie zadaje sobie tuż po opuszczeniu "drugiego świata" ma zabarwienie pretensjonalne i brzmi: "Czemu nie mogę być takim człowiekiem, jakim jestem w Second Life?"
Czytaj też:
Zobacz także:
Artykuły
(32)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.30)
Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Urszula Agata Marczewska 14.03.2007 18:33
Wszystko jest złe, jeśli się przesadza i nie potrafi mieć dystansu. :-)
Ja od dwóch lat gram w World of Warcraft, wciągnęłam w to męża i jest fajnie ;-)
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)