Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > Po wypadku motolotni w okolicach Konina

Pozycja materiału w rankingach:

10445 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 3pkt

Oceń:

Po wypadku motolotni w okolicach Konina

  • Źródło: Głos Wielkopolski
  • 2007-10-30 10:18
  • Odsłon: 9538
  • Komentarzy: 2

To był idealny dzień do lotów – mówią piloci z Aeroklubu konińskiego w Kazimierzu Biskupim. 39-letni Jerzy Mąka, policjant konińskiej sekcji kryminalistycznej i mieszkaniec Kazimierza był doświadczonym pilotem z 22-letnim powietrznym stażem.

Szczątki motolotni. / Fot. Ola BraciszewskaZazwyczaj latał na samolotach, szybowcach i motolotniach. Feralnego dnia odbył kilka lotów swoją prywatną motolotnią. Przelot, który zakończył się tragicznie był ostatnim zaplanowanym na ten dzień. Razem z Mąką poleciał 38-letni mieszkaniec Konina Paweł Ulatowski, dla którego była to pierwsza i jak się okazało ostatnia przygoda z motolotnią. Maszyna była sprawna i miała specjalne zabezpieczenie ratunkowe. Co się stało, że zawiodła nie wiadomo. Prezes aeroklubu Tomasz Piaseczny twierdzi, że jej stan był bardzo dobry, ale to tylko maszyna mogło coś zawieźć – dodaje.

Jurek zawsze latał spokojnie i bezpiecznie, był najlepszym motolotniarzem jakiego znałem. Miał o tym pojęcie jak mało kto – twierdzi Piotr B. świadek wypadku. O tym, że coś jest nie tak Piotr B. zorientował się około godziny 17 kiedy zobaczył, że maszyna z prędkością 80km/h dynamicznie schodzi w dół. Motolotnia spadła z wysokości mniej więcej 100-150 m. Nawet gdyby zawiódł silnik to dla tak doświadczonego pilota jak Jurek bezpieczne lądowanie nie powinno być żadnym problemem. Gdyby spadli kilkadziesiąt metrów dalej, w miejsce gdzie są drzewa na pewno by przeżyli – twierdzi świadek.

Motolotnia ważyła około 100 kg., a to co z niej zostało to same zgliszcza. Zaraz po zderzeniu z ziemią maszyna stanęła w płomieniach. Nie wiadomo, czy zapaliła się w powietrzu, czy dopiero po zetknięciu z lotniskiem. Od razu pobiegliśmy z kolegą na miejsce wypadku, ale nie było już kogo ratować – mówi przybity śmiercią kolegów Piotr B. Jerzy Mąka zostawił żonę i osierocił dwójkę dzieci. Natomiast Paweł Ulatowski pozostawił żonę i dziecko.

Do późnych godzin nocnych na miejscu zdarzenia oględziny prowadzili prokurator i konińska policja, która zabezpieczyła teren – informuje rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Koninie, Renata Purcel-Karus. W najbliższym czasie przyczyny wypadku będzie badała Państwowa Komisja do spraw Badania Wypadków Lotniczych. To pierwsze tego typu zdarzenie z udziałem motolotni do jakiego doszło na terenie konińskiego aeroklubu.

Ola Braciszewska
W.P.

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

zenek wątrubka 02.11.2007 18:50

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 31

to tragedia to był mój sąsiad ,a jego synowie to moji koledzy ,a ipan ulatowski miał dwie córki.współczucie. miki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Łukaszewski 30.10.2007 14:53

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 33

Tragedia, wyrazy współczucia rodzinom ofiar wypadku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.