Facebook Google+ Twitter

PO wzywa do bojkotu referendum w Warszawie

W obawie przed porażką w referendum za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji Prezydenta Warszawy politycy PO z Donaldem Tuskiem na czele apelują do wyborców o niewzięcie udziału w głosowaniu.

Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas obchodów 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego / Fot. Wikipedia W Warszawie - podobnie jak w kwietniu w Elblągu - odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Po zwycięstwie PiS w Elblągu PO liczy się z niebezpieczeństwem utraty stolicy. Hanna Gronkiewicz-Waltz z PO w ostatnim czasie szczególnie mocno usiłuje poprawić swój wizerunek w oczach warszawiaków. Zwraca też ich uwagę, że szczęśliwym dla niej rozwiązaniem byłby fakt, gdyby mieszkańcy zignorowali referendum.

Inicjatorzy akcji referendalnej za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta miasta z Piotrem Guziałem, liderem Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, na czele – złożą w poniedziałek na ręce komisarza wyborczego wniosek o jego przeprowadzenie, wraz z blisko 200 tysiącami podpisów. Nawet jeśli część z nich będzie nieważna, to ich nadwyżka jest tak duża (wymagana liczba to ok. 134 tys.), że sprawa wydaje się być przesądzona.

Zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum trwa od 22 maja. Grupa referendalna twierdzi, że dysponuje już około 150 tysiącami podpisów. Dodaje, że nie spłynęły jeszcze deklaracje od współdziałających z nimi ugrupowań i organizacji, ale szacuje, że jest ich już w sumie ponad 185 tys. Główny inicjator akcji zapowiada: "Mamy jeszcze kilka dni i myślę, że osiągniemy te 200 tysięcy".

Do przeprowadzenia referendum potrzebne jest poparcie co najmniej 10 procent mieszkańców uprawnionych do głosowania, czyli w tym wypadku ok. 134 tysięcy osób.

Wobec tego rozwoju wypadków premier Donald Tusk wyraźnie wzywa społeczność Warszawy do nieuczestniczenia w referendum. Swój apel uzasadnia tym, że właśnie bojkot traktuje jako akt akceptacji, tolerancji czy sympatii z aktualnie rządzącym prezydentem, burmistrzem czy wójtem.

Na dzisiejszej konferencji Hanna Gronkiewicz-Waltz przyjęła to samo stanowisko. Urzędująca prezydent Warszawy wyjaśniła: "Ustawodawca przewidział, że niektórzy mogą nie chcieć brać udziału w referendum i to jest też pewnego rodzaju wyborem. Dlatego myślę, że ci, którzy uważają, że jestem dobrym prezydentem, nie pójdą na referendum".

Jeśli po sprawdzeniu wniosku o referendum okaże się, że podpisy są autentyczne, a ich liczba jest zgodna z wymogami, nastąpią przygotowania do referendum. Musi zostać zorganizowanie w ciągu 50 dni, co pozwala szacować, że najpóźniej może się ono odbyć na początku października.

Aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział 3/5 osób uczestniczących w wyborach na prezydenta miasta. W 2010 roku frekwencja w Warszawie wyniosła nieco ponad 48 procent. Z tego wynika, że ewentualne referendum będzie ważne, jeżeli weźmie w nim udział 29 proc. uprawnionych mieszkańców stolicy, czyli w sumie ok. 390 tys. osób.

Z sondaży wynika, że na osiągnięcie tej liczby jest spora szansa, bo chęć udziału w referendum deklarują ok. 2/3 uprawnionych. Większość z nich opowiada się również za odwołaniem urzędującej prezydent.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Gdyby zmierzyć jaki burdel zrobiła a Warszawie nie było by dziury budżetowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niechodzenie na wybory, jeżeli to ewidentnie ''nieidącemu'' pozwoli skutecznie przeforsować swoje stanowisko ( nie odwoływać) jest niedemokratyczne? Dlaczego?
Ważna jest skuteczność elektoratu. Poza ty referendum, to nie wybory powszechne.
Niech się martwią ci, którzy do niego doprowadzili.
Demokracja zezwala na jego zorganizowanie, bardzo dobrze.
PO zawsze zachęca, namawia wręcz do chodzenia na wybory, powszechne, lub wynikające z kalendarza wyborczego.

Dobrze, że wszystkie media nagłaśniają tą ''nie-demokrację'' wielu ludziom podpowiedziano, jak pogodzić swoje sumienie ( wypowiedzieć się na nie) i bezstresowy wypoczynek :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Więcej minusów proszę do ostatniego komentarza :))) !!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coraz zabawniej w tym naszym państwie. :D oto wybrany w sposób demokratyczny premier namawia ludzi by z owej demokracji nie korzystali, a dokładniej korzystali tylko wtedy kiedy jego koleżance jest wygodnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga PO a gdzie ty szacunek , nic nie liczyć się z wyborcami takie przecież jest prawo i taka konstytucja .A teraz w biały dzień nawoływać do bojkotu to jawne pogwałcenie praw obywatelski i nawoływanie do jego łamania .To państwo jest nijakie, obywatele raczej go nie szanują, tak jak władza nie szanuje obywateli i ich zdania. Bardziej interesujące jest zdanie ludzi niż polityków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli można ''zagłosować na NIE'', leżąc na leżaku lub na kocyku, to to nie jest złe rozwiązanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli Tusk wierzy, że "pociągnie tłumy", to bardzo się myli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W czasie weekendu słoiki jadą do domu,nie mają czasu na głosowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bardzo rozumiem żale.
PO od początku mówiła, że to referendum to pomyłka. Kosztowna zabawa na niecały rok przed wyborami.
Jest to taka sama gra jak chodzenie karnie do wyborów.
Jakoś nikomu nie przeszkadzało do tej pory, że wyborcy PO bardzo często wolą się opalać w piękny dzień, zamiast iść do urn. Co jest zmartwieniem tej partii :).
Dochodzi jeszcze jeden wątek. Łatwiej jest, w namolny sposób zebrać podpisy od przechodniów na ulicy, trudniej namówić ich, aby poszli do urn.
Najlepiej jakby referendum się nie odbyło, ale skoro ktoś chce trwonić miejskie pieniądze.... to ma wynik ''wojny'' :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy link do tego artykułu w Google News został zablokowany? Wyświetla się Error!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.