Facebook Google+ Twitter

Po zmroku, na oddalonym kilka kilometrów od Czeczenii odludziu

Razem z kolegami nocuję w okolicy nawiedzanej przez niedźwiedzia. Następnej nocy trafiam do opuszczonej chaty, gdzie pomimo wielu niedogodności udaje mi się w końcu zasnąć.

Po drodze podziwialiśmy piękne widoki / Fot. Radosław PrześlicaMaszerujemy wzdłuż rzeki płaską jak stół drogą z Dartlo do Czeszo i po kilku godzinach jesteśmy w wiosce. Trafiamy do jednej z kwater prywatnych i zamawiamy piwo. W ramach gruzińskiej gościnności gospodynie częstują nas pożywną zupą, miłą odmianą po konserwach i zupkach chińskich. Zamawiamy kolejne piwa, urządzamy sobie długą sjestą i w dalszą drogę ruszamy dopiero późnym popołudniem. Tuż przed zachodem słońca docieramy do Parsmy i rozkładamy nasze namioty.

Azerscy pasterze


Jeszcze nie zdążyliśmy się rozbić, a już wizytę składa nam Aleksander, pasterz pochodzenia azerskiego, który zaprasza nas do swojego, położonego tuż obok obozowiska. Na miejscu razem z kolegą częstują nas chlebem, serem, budyniem i piwem. Pasterze na co dzień Kilka kilometrów od Czeczenii / Fot. Radosław Prześlicamieszkają w wiosce położonej w okolicach Tibilisi, a do Tuszetii przyjeżdżają tylko latem, by wypasać swoje owce. W pewnym momencie Aleksander wspomina o "miedwiedu”. Ponieważ nikt z nas nie zna tego rosyjskiego słowa, a nie sądzimy, by chodziło o rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, więc prosimy o wyjaśnienia. Okazuje się, że Aleksander miał na myśli niedźwiedzia, który grasuje po okolicy. Widząc nasze wystraszone miny pasterze śmieją się i uspokajają, że niedźwiedź nie podejdzie w okolice wioski, a nawet jeśli to zrobi, to oni będą strzec swoich owiec, więc go zastrzelą. Po kilkugodzinnej biesiadzie wracamy do namiotów i nie niepokojeni przez żadne drapieżniki śpimy do rana.

Droga nadal biegnie wzdłuż rzeki, ale tym razem zamiast po ubitej ścieżce maszeruję po skupisku wielkich głazów. Stawiając każdy krok muszę uważać, by nie wejść w szczelinę, a z dwudziestokilowym plecakiem na plecach mam ograniczone pole manewru. Jak by tego było mało co jakiś czas kamienna ścieżka zawęża się tak bardzo, że poruszam się o jeden nierozważny ruch od rwącej rzeki.

Wchodzimy w góry


Okolice Parsmy. Do XIX wieku wieże chroniły Gruzinów przed napadami górali z Dagestanu i Czeczenii. / Fot. Michał WójtowiczW końcu docieramy do Girewe, ostatniej wioski na naszym szlaku. Następny kontakt z cywilizacją mamy mieć dopiero za kilka dni w Szatili, gdzie kończy się nasza trasa. Ponieważ znajdujemy się tuż obok granicy czeczeńskiej, wzdłuż której będziemy się teraz poruszać, więc udajemy się do posterunku straży granicznej, by pokazać nasze paszporty i pozwolenie na wyprawę wydane przez pograniczników z Omalo.

Droga stopniowo wznosi się coraz wyżej. Trasa biegnie przez góry, oddzielone od drugiego pasma płynącą w dole rzeką. Wędrówkę utrudniają strumienie górskie, które co chwilę przecinają nam drogę. Z jednej strony cieszymy się na ich widok, bo mamy okazję na uzupełnienie zapasu wody i obmycie rozgrzanej głowy. Z drugiej musimy w takiej sytuacji zdjąć buty, oraz żeby nie pociąć stóp o zalegające na dnie kamienie zakładamy klapki, a następnie suszymy nogi i z powrotem ubieramy buty. Cała operacja zajmuje nieco czasu i przy dziesiątym z kolei strumieniu mam ochotę zostać pierwszą osobą, która pokona trasę z Girewe do Szatili w klapkach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Surowe, chłodne krajobrazy rozjaśnił Poranek w górach.
Nie są to miejsca, które chciałabym odwiedzić, chociaż tak ładnie wyprawę opisałeś. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa opowieść, piękne zdjęcia 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy ciag dalszy Twojej opowieści. Dla tej panoramy o wschodzie słońca warto to wszystko przeżyć. Ciekawie prezentują się wieże na tym pustkowiu, interesujące urozmaicenie krajobrazu. [5]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.