Pozycja materiału w rankingach:
Trudno znaleźć w istniejących recenzjach filmu Juliusza Machulskiego "Ile waży koń trojański?" odpowiedź na pytanie, dlaczego taki tytuł, a i sam reżyser nie chce tajemnicy zdradzić. Zagadka ma być największym atutem filmu?
Znajomi, którzy znają wcześniejsze filmy Juliusza Machulskiego, mówią, że reżyser sam sobie tym filmem podstawił konia trojańskiego. Ale czy naprawdę jest aż tak źle? Pierwsza godzina filmu istotnie przynudnawa, drętwe dialogi, przesłodzone romantyczne dłużyzny... Podobno przyszliśmy na komedię? Moja babska intuicja podpowiada mi jednak, że druga musi być lepsza, widz już się najadł, napił, będzie uważniej słuchał i obserwował, więc trzeba się bardziej starać. I się nie mylę.
Ale nie bądźmy drobiazgowi i wróćmy do milenijnego roku 2000, w którym to akcja się zaczyna, a w którym powstawał ponoć scenariusz filmu. A właściwie do przełomu 1999/2000, kiedy to rozpowszechniano obawę, że komputery nie będą mogły sobie poradzić ze zmianą daty, że ludziom coś w związku z tym zagraża. Wtedy to Zosia, w dniu swoich 40. urodzin, niezadowolona ze swego wyglądu, dostrzegająca oznaki starzenia się, wypowiada marzenie, by przenieść się do swoich młodzieńczych lat. Czy to za próżność spotyka ją kara, czy może za ignorowanie matczynych uwag na temat komputerowej klątwy milenijnej? Atakuje wirus zwany koniem trojańskim? Tak czy inaczej - cofa się o trzynaście lat i na nowo przeżywa swoje życie, u boku znienawidzonego już pierwszego męża. Zobacz także:
Artykuły
(136)
Galerie
(148)
Średnia ocen
(4.83)
Miejscowość: Nowa Sól | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka z zamiłowania, pedagog i polonistka z wykształcenia. Nominowana przez Autorów i Redakcję Wiadomości24.pl do tytułu Dziennikarza Roku 2009 miesięcznika Press. Dziennikarz Obywatelski 2009 Roku - głosami Kapituły Konkursu. Od sierpnia... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Hanna Bryszewska 04.06.2009 22:56
jeju jeżeli takie emocje wywołuje ten film, to jednak coś panu Machulskiego musiało się udać. Mnie osobiście film się bardzo podobał :) świetna rola Więckewicza, no i oczywiście te kostiumy i stylizacje. Może to wszystko dlatego, iż za bardzo nie mam z czym to porównać, jako dziecko urodzone już po 89 :) Uważam, że sam pomysł filmu jest niesamowity, no i nieokłamujmy się biorąc pod uwagę stan dzisiejszej, polskiej kinematografii, trochę sielanki na początku filmu to naprawdę jest pikuś :P A i jeszcze scena z Kubicą, uważam iż była wspaniała :P A dziecko zagrało bardzo dobrze!!!! Normalnie wykapany Kubica jako dziecko...tak trochę sierota :P
p p 18.01.2009 17:10
Witam, Pragne zwrocic uwage na "miasto" autorki artykułu... tak Zielona Góra, równie dobrze zdjęcia mogły by zostać wykonane właśnie tam, PKP, PKS niewiele różni się od żarskiego, poza tym, że przesiaduje tam wiecej meneli... jedyna różnica jest taka, że mają kilka bloków 6 pętrowych... żal dupe ściska zielona góra metropolia :D:D:D lol!!!
Grzegorz Korzeniowski 11.01.2009 17:09
"w jej środowisku obchodzi się urodziny, które w Polsce świętują dojcze i volksdojcze"
Twoja stara jest volksdojczem.
Andrzej Sienkiewicz 07.01.2009 13:33
Recenzja dobra i wyważona. Film słaby, niedorobiony. Realia PRL-owskie pomieszane, jakby autorzy mieli pamięć dziurawkę. Podobnie jak główna bohaterka (dobrze zagrane 40-latka przez 34-letnią Ilonę Ostrowską), rzekomo inteligentna, a ciągle zapominającą gdzie się znajduje. Ta skromna pracownica UW jeździ mercedesem 230 "beczka", którego wtedy mało kto miał, zapomniała jak pija się kawę po polsku a w jej środowisku obchodzi się urodziny, które w Polsce świętują dojcze i volksdojcze (może dlatego ma nazwisko Albrecht?) i przy swoim wysokim morale (pozapinana pod szyję nawet w łóżku) uważa że należy się jej ich domek w szeregowcu, bo to ona wykombinowała, ze swojej pensji chyba. (Robert Więckowski świetny.) Z Żarami, pod Żaganiem, do których Zosia przybywa po ponad 500 km podroży (w doskonalej kondycji fizycznej - uczcie się nowi przewoźnicy od PKS-u!) to chyba jakieś osobiste porachunki autorów filmu. Jednym słowem żywy trup, oksymoron! Szkoda tego wysokiego dofinansowania z kasy podatnika, ale niektórzy nasikają sobie w spodnie, żeby zadowolić kolegów.
ps. Jeszcze da się zrozumieć co robi w tej komedii Kubica i Tusk, ale po co tam Jan Paweł II? To miał być żart, czy co?
ps. Sorki panie Więckiewicz za błąd automatycznej korekty
Andrzej Sienkiewicz 07.01.2009 13:28
Recenzja dobra i wyważona. Film słaby, niedorobiony. Realia PRL-owskie pomieszane, jakby autorzy mieli pamięć dziurawkę. Podobnie jak główna bohaterka (dobrze zagrane 40-latka przez 34-letnią Ilonę Ostrowską), rzekomo inteligentna, a ciągle zapominającą gdzie się znajduje. Ta skromna pracownica UW jeździ mercedesem 230 "beczka", którego wtedy mało kto miał, zapomniała jak pija się kawę po polsku a w jej środowisku obchodzi się urodziny, które w Polsce świętują dojcze i volksdojcze (może dlatego ma nazwisko Albrecht?) i przy swoim wysokim morale (pozapinana pod szyję nawet w łóżku) uważa że należy się jej ich domek w szeregowcu, bo to ona wykombinowała, ze swojej pensji chyba. (Robert Więckowski świetny.) Z Żarami, pod Żaganiem, do których Zosia przybywa po ponad 500 km podroży (w doskonalej kondycji fizycznej - uczcie się nowi przewoźnicy od PKS-u!) to chyba jakieś osobiste porachunki autorów filmu. Jednym słowem żywy trup, oksymoron! Szkoda tego wysokiego dofinansowania z kasy podatnika, ale niektórzy nasikają sobie w spodnie, żeby zadowolić kolegów.
ps. Jeszcze da się zrozumieć co robi w tej komedii Kubica i Tusk, ale po co tam Jan Paweł II? To miał być żart, czy co?
BARBARA Romer Kukulska 05.01.2009 12:09
oczywiście dzięki recenzji Joli, w pierwszej kolejności.
BARBARA Romer Kukulska 05.01.2009 12:08
No, teraz po wszystkich komentach , to ja muszę ten film obejrzeć.
Piotr Dwojacki 05.01.2009 11:16
Miodzio recenzja, lepsza niż film.
W czasach masowego marketingu opakowanie ma często większą wartość, niż produkt. I nasi filmowcy to wiedzą, choć rzadko o tym mówią.
BARBARA Romer Kukulska 04.01.2009 15:20
O rany, jak tyle hałasu wokół filmu to i może mnie się trafi dostać ten film na widelec?
Zabiliście mi zagwozdkę... ;)