Facebook Google+ Twitter

Poborca podatków nie musi być łajdakiem

Podatki źle nam się kojarzą. Za czasów Jezusa Chrystusa celnik był uważany niemal za zło konieczne. Poborca podatków z ludzką twarzą? Przykład jest… w Biblii.

W Ewangelii jest opisana krótka historia spotkania Zacheusza z Jezusem Chrystusem. Spotkanie odbyło się w Jerychu. Jak zwykle, tam gdzie pojawiał się Chrystus, gromadziły się tłumy gapiów, wiernych, wyznawców i uczniów. Zacheusz też chciał zobaczyć tego człowieka z Nazaretu, który uzdrawia z różnych dolegliwości duszy i ciała… Był uparty. Żeby lepiej widzieć wszedł nawet na drzewo.

Zacheusz był zwierzchnikiem celników w Jerychu, a to wystarczyło, by nie cieszył się dobrą opinią. Zamożny celnik czyli inaczej mówiąc - poborca podatkowy z ramienia władzy rzymskiej. Celnicy znani byli z tego, że oddawali na rzecz Rzymu znacznie mniej, niż zebrali od ludzi… Kto był celnikiem, był złodziejem i na nic dobrego nie zasługiwał…
Co ciekawe, jak opisuje w Ewangelii św. Łukasz, Jezus zwraca się do siedzącego na drzewie Zacheusza. Chce zatrzymać się u niego w domu. Ludzie są zaskoczeni, nawet oburzeni. Tak wyjątkowy, święty nawet człowiek chce przekroczyć próg domu kogoś, kto uważany jest za publicznego grzesznika?

Co to znaczy dziś…

Przekładając tę historię obrazów na język bardziej współczesny, dostrzegamy, że celnik jest tu pewnym symbolem. To obraz życia człowieka, który żyje w stałej, bliskiej okazji do grzechu. Ma zawód, który go degeneruje, a w każdym razie może prowadzić do systematycznego pogarszania się jakości życia pod względem moralnym. Takich sytuacji nikomu z nas nie brakuje.

Warto chyba zwrócić uwagę na fakt, że w Biblii ukazano kolejny raz człowieka z bagażem doświadczeń, który ma już swoje na sumieniu, zdążył skrzywdzić siebie i innych.
Właśnie do takiego celnika, najgorszego łajdaka – jak uważano – zwraca się Chrystus po imieniu. Po imieniu, a więc akceptując określoną historię życia tego oto konkretnego człowieka. Postać, której wielu chciało się pozbyć, staje w centrum. Na świeczniku. W dodatku nikt jej nie oskarża, nie obrzuca wyzwiskami, nie ironicznych spojrzeń. Ten człowiek został wyłowiony z tłumu lukrowanych, pobożnych postaci, które może czasem nie są w stanie nawet zrozumieć, co znaczy dźwigać poniżenie ze strony innych i świadomość własnych błędów.

Lubię, gdy w kościele są czytane te fragmenty Ewangelii, gdzie zamiast malowanych świętych są ludzie. Jeszcze, żeby nie zamykać tych historii za drzwiami świątyń…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.