Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32431 miejsce

Pobożne życzenie MEN

Jak co roku, w mediach pojawiły się utyskiwania dotyczące przeciążonych uczniowskich plecaków. Jak co roku, skończy się na narzekaniu.

Tatar Cameleer http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/85/Pirosmani._Camel.jpg / Fot. Niko PirosmanashviliDziennikarz "Gazety Krakowskiej" oburza się, że plecak dziesięcioletniego Adasia waży blisko osiem kilogramów. Ma rację - zgodnie z przepisami regulującymi pracę młodocianych chłopcy poniżej 16 roku życia mogą przenosić ciężary o wadze do pięciu kilogramów, a dziewczęta - o wadze do trzech kilogramów. Według Światowej Organizacji Zdrowia ciężar plecaka nie powinien przekraczać 10 proc. wagi dziecka, a jakoś trudno mi sobie wyobrazić czwartoklasistę ważącego osiemdziesiąt kilogramów. Odchudzenia tornistrów domagają się Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka.

Sanepid zapowiada ważenie tornistrów, choć wybiórczo prowadzone akcje tego typu już dawno stały się rytuałem nieprzynoszącym żadnych efektów (link, link, link). Kolejna może tylko potwierdzić powszechnie znany fakt.

We wrześniu 2006 r. posłowie Halina Molka, Jan Bestry i Józef Cepil złożyli do ministra edukacji narodowej interpelację w sprawie zbyt ciężkich tornistrów (link). Istotę odpowiedzi stanowiły dwa odkrywcze stwierdzenia: problemy związane z nadmiernym obciążeniem uczniowskich plecaków nie są regulowane prawnie, ten problem może i powinien być rozwiązany w szkole w sposób korzystny dla uczniów.

Nie była to zresztą pierwsza ani ostatnia interpelacja poselska w tej sprawie
(link, link, link, link, link, link, link). Najświeższa z nich doczekała się odpowiedzi (link), w której szczególną uwagę zwróciłabym na następujący fragment:

"W rozporządzeniu ministra edukacji narodowej z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół (Dz. U. z 15 stycznia 2009 r. Nr 4, poz. 17) określono warunki i sposoby realizacji podstawy programowej kształcenia wczesnoszkolnego, m.in. to, że uczeń powinien mieć możliwość pozostawienia w szkole części swoich podręczników i przyborów szkolnych."

Według najnowszych doniesień Ministerstwa Edukacji oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowały "lek na całe zło" w postaci nowelizacji przepisów (link). Proszę, jakie to proste!
Czyżby?

Wybrałam losowo w internecie strony dziesięciu szkół podstawowych z informacją o szkolnym zestawie podręczników na rok szkolny 2009/2010. Zestawy dla czwartoklasistów zawierały od 12 do 16 pozycji. Jeśli pomnożymy minimalną ilość książek przez liczbę uczniów (przyjęłam 20, co stanowi wariant wyjątkowo optymistyczny), to dla każdej klasy należałoby przygotować miejsce na 240 podręczników, zeszytów ćwiczeń, atlasów itp. Dorzućmy do tego przybory szkolne. Uwzględnijmy fakt, że nie każda sala lekcyjna jest wykorzystywana tylko przez jedną klasę, bo zajęcia w szkole niekoniecznie odbywają się na jedna zmianę.

Zastanówmy się, skąd 1 września (czyli w najbliższy wtorek) wytrzasnąć środki na zakup szafek/pudeł/koszy, w których przechowamy uczniowski dobytek. I nie zapominajmy o tym, że cała ta skomplikowana operacja ma jakikolwiek sens przy założeniu, że dzieci będą korzystać z podręczników i ćwiczeń wyłącznie w szkole, czego im z całego serca życzę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.08.2009 23:07

Marto, i właśnie za sprowokowanie tego bardzo ważnego pytania: 5+ Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakoś to wszystko odwrotnie proporcjonalne.
Dawniej mniej książek, a za to więcej w głowach;
dziś kilogramy książek i znacznie mniej w głowach
- dlaczego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bosz, "ciężki" problem. Dziecięciem będąc zawsze zazdrościłam pięknej amerykańskiej młodzieży z filmów szafek w szkole, żeby można było oklejać ich drzwi zdjęciami idoli ;) A tak na poważnie, może zamiast zaczynac od obciążania budżetów szkół szafkami, warto by było wydac jakiś przepis ograniczający użycie papieru kredowego i twardych okładek przy druku podręczników szkolnych. Zaraz byłoby lżej, taniej i berdziej ekolo. Za komuny (tfu :) książki, nie tylko szkolne, były drukowane na czymś takim, co w ogóle nie ważyło - a jakoś trwają do dziś. Co do wagi zeszytów i całej reszty zawartości tornistra - o to w dużym stopniu mogą zadbać rodzice. Oczywiście szafek to nie zastąpi, ale nie czarujmy się, do Ameryki nam jeszcze daleko...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.