Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43478 miejsce

Początek końca historii

"Londyn gotowy na rozpad strefy euro". "Miedwiediew grozi siłami jądrowymi na granicach". "Europa może zostać zmieciona przez kryzys, jeśli się nie zmieni". To nagłówki ze strony głównej TVN24.pl. I jak tu być optymistą?

Tomasz Lis stwierdził ostatnio na łamach "Wprost", że rok 1989 cechowała w Polsce znacznie większa niepewność jutra i znacznie większy względny pesymizm, niż w roku 2011. Wynika to jednak raczej z niewiedzy, niż z rzeczywistej sytuacji. Faktycznie, Polacy zdają się z reguły nie przejmować kryzysem, zapewne dlatego, że jak dotąd nie zaglądał zbytnio do ich własnych kieszeni. "Oczywistą oczywistością" jest jednak, że w roku 2012 kryzys ów w końcu nas dopadnie i ciekaw jestem, jakie wówczas pojawią się nastroje.

Te refleksje wywołała u mnie oczywiście sławetna sprawa przemówienia Sikorskiego, która ujawniła przede wszystkim skrajną krótkowzroczność "ludu pisowskiego" (reprezentowanego teraz już przez co najmniej dwie partie) jak i szerokiej masy popierających go wyborców. Bez względu bowiem na to, jakie rozwiązanie wymyślił sobie pan minister i w jaki sposób je przedstawił, prawica uznała za stosowne uzewnętrznić swój głęboki patriotyzm, bez podejmowania jakiejkolwiek dyskusji nad przyszłością kraju.

Bo to właśnie teraz rozgrywa się gra o przyszłość kraju. I całego świata przy okazji. Nikt nie ma wątpliwości, że upadek strefy euro - który może równie dobrze nastąpić za miesiąc, dwa tygodnie, tydzień, oznacza katastrofalne skutki dla całej Europy. I to właśnie teraz powinna się odbyć dyskusja, której wynikiem będzie ostateczna odpowiedź - albo integracja, albo izolacja. Innej drogi nie ma. Zaś próba postawienia ministra przed trybunałem czy organizowanie bezsensownych marszów to tylko marnowanie sił, które można by spożytkować w lepszym celu.

Francis Fukuyama, wybitny amerykański politolog i ekonomista amerykański, jest twórcą tezy o tzw. końcu historii, której kres przyniósł upadek Związku Radzieckiego (tego samego, który teraz pod inną nazwą straszy nas rakietami). Ja nigdy w swoim krótkim życiu nie miałem wrażenia bycia tak bardzo w centrum historii - arabskie przebudzenie, eksplozja narodowościowego idealizmu w postaci Breivika, kolejne europejskie mocarstwa tonące w ogniu protestów i tracące płynność finansową. Budzi się we mnie dziwna myśl, że za parę lat o naszych czasach napiszą w podręcznikach historii, że przyszłe pokolenia zadadzą sobie pytanie: co się stało, że doszliśmy tu, gdzie jesteśmy? Pytanie tylko, czy uda im się dotrzeć do bezpiecznej przystani, czy też ich domem będzie popiół historii.



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.