Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38495 miejsce

Poczekalnia - centrum rozrywki czy głupoty?

"Gdyby głupota miała skrzydła, to pani unosiłaby się niczym gołębica" - powiedział pan doktor do pewnej kobiety w filmie pt. "Szpital na peryferiach".

Pewnego razy musiałam skonsultować się z lekarzem. Przybyłam do przychodni możliwie wcześnie - ok. 7.30 i już wtedy było dużo ludzi, choć rejestracja była czynna od 8. Otrzymałam
numerek na godzinę 11.40. Opuściłam przychodnię.

Przed gabinetem lekarskim stawiłam się punktualnie i gdy tylko chciałam się zorientować co do kolejności przyjmowanych pacjentów, usłyszałam: "my tu czekamy już parę godzin, a pani, co dopiero przyszła... Po moim trupie wejdzie przede mną!"

Zdegustowana takim stanem rzeczy, usiłowałam w rejestracji przesunąć moją wizytę na następny dzień. Nie chciałam nikomu zawadzać, ani wdawać się w rozmowę, a raczej "pyskówkę" (co najwyraźniej zabawiłoby siedzące panie).

Pielęgniarka weszła do gabinetu i zgodnie zarejestrowaną kolejnością wyczytała moje nazwisko. Przekraczając próg, słyszałam za plecami złośliwe uwagi pod moim adresem.

W gabinecie zachowywałam się spokojnie, choć serce waliło mi jak oszalałe. To nie umknęło uwagi pani doktor i skierowała mnie na badanie EKG. Przy tym pouczyła mnie, iż mam po badaniu wrócić od razu do gabinetu i nie zwracać uwagi na awanturujące się kobiety. Gdy z elektrokardiogramem w ręku stanęłam przy drzwiach gabinetu, panie rozpoczęły znów swoje uszczypliwości ("to znów pani się pcha") W tym momencie weszła kobieta o kulach i okazało się, że powinna wejść przed "buntowniczkami". No i na Bogu ducha winną, zdezorientowaną pacjentkę posypały się kalumnie. Próbowałam coś powiedzieć w obronie chorej, ale nim cokolwiek wykrztusiłam, usłyszałam: "jedna przyłazi z ręką (miałam kłopoty ręką), druga z nogą (te nasze dolegliwości były widoczne) i myślą, że je kolejka nie obowiązuje".

Jak się później dowiedziałam, owe panie są stałymi bywalczyniami tej przychodni i swoimi nieuzasadnionymi pretensjami irytują postronne osoby.

Jakież to choroby mogą gnębić te panie, które zmuszają je do tak częstych odwiedzin lekarza?

Po dokładnej analizie, doszłam do wniosku, że jest taka, ale na nią niestety nie ma lekarstwa i w dodatku nie ma końca. Czyli jak powiedział A. Einstein: "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Niektórzy tak mają, że zawsze coś o innych gadają. Jeżeli tylko na gadaniu się kończy to wszystko w porządku. Ostatnio coraz częściej się sprawdza zasada, nie dyskutować tylko swoje robić. Najważniejsze aby to nasze działanie było zgodne z zasadami. Jeśli ktoś zapyta mnie jakimi? Nie odpowiem, bo tak staram się postępować. Zdrowia wszystkim serdecznie życzę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażynko, w przychodni znajduje się odpowiednia wywieszka. Tak więc informacja nie ma tu nic do rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2010 20:29

Nie chcę wypowiadać się o kulturze osób czekających w poczekalni. To jest osobna sprawa - życzliwość w kontaktach międzyludzkich. Widzę tu problem w braku informacji, czyli w braku szacunku do pacjenta. Do takich miejsc przybywają ludzie zestresowani swoim stanem zdrowia oraz trudnościami w otrzymaniu porady lekarskiej. Nic prostszego jak umieścić czytelne informacje o pewnych procedurach, dzięki którym pacjenci będę wiedzieć i czuć się komfortowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie sytuacje są bardzo częste. Panie w kolejce umilają sobie życie , natomiast swoim zachowaniem szarpią nerwy innym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.