Facebook Google+ Twitter

Poczta Polska - moja miłość

Każdy ma taką miłość, jaką sobie wybiera. Obiektem mojej miłości jest tym razem Poczta Polska. Nie ukrywam, że jest to uczucie bolesne i przyprawiające mnie czasami o kołatanie serca. Dlaczego? O tym niżej...

Do celu / Fot. Ewa ŁazowskaJako osoba aktywna i utrzymująca kontakty ze światem, zmuszona jestem od czasu do czasu korzystać z usług Poczty Polskiej. Nie da się przecież wysłać paczki za pośrednictwem komputera, ani też przesyłki realnej tym sposobem odebrać. Zmuszona jestem zatem do wchodzenia w interakcję z Pocztą Polską. Pół biedy gdy list lub paczuszkę muszę nadać w zaprzyjaźnionym urzędzie pocztowym. Gdy udaję się zatem do urzędu w celu wiadomym - uzbrajam się w cierpliwość, by wystać w długiej kolejce, a gdy już przy okienku się znajdę - posyłam serdeczny uśmiech "panience z okienka" - co na ogół pomaga i moja przesyłka wędruje do adresata.

Gorzej jest, gdy ktoś z moich znajomych wpadnie na pomysł wysłania mi paczki za pośrednictwem mojej ukochanej Poczty Polskiej. Tu bowiem zaczynają się schody. O ile mi wiadomo - PP pobiera opłaty za dostarczenie przesyłki loco adresat - czyli pod wskazany adres. Niestety - ta zasada, odkąd zainstalowane zostały w moim bloku tzw. euro skrzynki - należy już do przeszłości. Przykłady? Proszę bardzo. Na przestrzeni ostatniego miesiąca w mojej skrzynce na listy znalazłam 3 (słownie: trzy) powiadomienia o odbiorze paczek we wskazanym urzędzie pocztowym z powodu... mojej nieobecności w domu. Prawda, niestety, jest jednak taka, że co bardziej wygodnym kurierom Poczty Polskiej nie chce się po prostu zawracać sobie głowy dostarczeniem przesyłek do rąk adresata. Pół biedy, gdy rzeczona przesyłka waży niewiele i na pocztę w celach rekreacyjnych można się przejść - co już parokrotnie czyniłam. Gorzej jest, gdy paczka waży kilkanaście kilogramów, a przytarganie jej z urzędu pocztowego do domu wymaga wiele wysiłku, zarówno fizycznego, jak też organizacyjnego. Tak właśnie było kilka dni temu, gdy ważącą 13 kg pakę z książkami musiałam osobiście odebrać na podstawie zostawionego mi w skrzynce na listy awizo. No cóż... każdy ułatwia sobie życie jak potrafi i niektórzy kurierzy PP nie są od tego zwolnieni. Ale dlaczego ma się owe ułatwianie życia odbywać kosztem klientów Poczty Polskiej? Tego już zupełnie pojąć nie mogę.

Mimo to kocham Pocztę Polską miłością stałą, wierną i niezmienną. Dostarcza mi bowiem okazji do dbania o moją kondycję fizyczną, że o emocjach z tytułu odbierania przesyłek dużych i małych nawet nie wspomnę. Sęk jednak zasadza się w tym, że moja miłość do Poczty Polskiej jest uczuciem pozbawionym wzajemności i w związku z tym nie będę ukrywać, że nie zamierzam kochać jej w dalszym ciągu. Czy mam rację?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Mnie by też szczęka opadła do samej ziemi ze zdumienia - Rafale. Kurierzy DHL uprzedzają o swojej wizycie sms-em i nawet podają orientacyjny czas przybycia. Ale żeby Poczta Polska? Tego się nie spodziewałam... Wszystko zależy od ludzi i organizacji pracy, czyli należy wnioskować, że w Lublinie dyrektor oddziału PP wziął sobie do serca utyskiwania klientów i coś z tym zrobił.
No i jeszcze trzeba mieć trochę szczęścia. Mój łut szczęścia to świetne kontakty z listonoszem - Panem Piotrusiem. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Pozdrawiam!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie mam dokładnie odwrotne doświadczenia. Przeżyłem pozytywny szok, gdy Pan listonosz zadzwonił do mnie z pytaniem, o której godzinie moze dostarczyć przesyłkę! Nie był to kurier UPS, DHL, Masterlinka czy innego GLS, ale pracownik Poczty Polskiej. Nie mogę podnieść opadniętej szczęki z podlogi już od 2 tyg. Inne przesyłki docierają ostatnio bardzo szybko. List z Francji szedł 5 dni, paczki dochodzą na drugi dzień - może mam szczęście nie wiem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

w piątek wysłałem paczkę do kijowa a już w poniedziałek popołudniu już była na miejscu..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poczta Polska to najgorzej zorganizowana firma. Jeden jej plus to tylko to że jest w nazwie "Polska".

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Ja Pocztę Polską pokochałam, jak musiałam na niej bywać średnio 2 razy w tyg. I zazwyczaj z mnóstwem listów poleconych. Paczki też się zdarzało nosić. Ciągle kolejki, narzekania pań w okienku, żółwie tempo ich pracy - to jest to. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znana to firma ze swoich osiągnięć, więc stara się utrzymać swój poziom. Gdybym nie dopytał o paczkę (priorytet) na którą czekałem od chwili wysłania 5 dni, to jeszcze z tyle by leżała. Pracownica dobrze mnie zna, więc powiedziała "dobrze, że pan spytał, bo jeszcze tu by poleżała z tydzień".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba dodać, Jadziu - w usługach państwowych, czyli w Poczcie Polskiej. Korzystam czasami z poczty kurierskiej np. In Postu i tam takich problemów z dostarczeniem przesyłek nie mają, choć podobno ta poczta kurierska cieszy się co raz większym wzięciem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha! Tekst koresponduje doskonale z tym, co pisze p. Beata Pflanz link
o niemożności wysłania pieniędzy za granice, do organizatorów wystawy.
Za ile lat - i czy w ogóle - ludzie pracujący w tzw. usługach zaczną myslec o wygodzie klienta?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisałbym wiele, ale cenzura nie przepuści mojego miłosnego listu do PP, a klawiatura w komputerze spali się ze wstydu. Moje układy scalone, dają znać o swoim istnieniu jak czekam 7 dni na priorytet z Elbląga (62km różnicy.) Pani Ewo miłość im wszystko wybaczy, ale pani miłość bo ja jakoś za nimi nie przepadam. PRIORYTET.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też "kocham" Pocztę Polską. Ponoć 18-go stycznia Redakcja wysłała do mnie Legitymację na rok 2010. Do tej pory czekam ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.