Facebook Google+ Twitter

Pocztówki solidarności z Białorusią

Dwie duże, białe tablice stanęły ok. godz. 12 przy bramie Uniwersytetu Warszawskiego. W ten nietypowy sposób warszawiacy zbierali wyrazy poparcia dla Białorusinów.

Wielu przechodniów zostawiło swój ślad na olbrzymich pocztówkach / Fot. Marek Majewski / Fot. Marek MajewskiDzień 25 marca to białoruskie Święto Niepodległości, nieuznawane przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Zakazane święto jest co roku dobrą okazją do wyrażenia sprzeciwu wobec autorytarnych rządów za naszą wschodnią granicą. Tym razem młodzi ludzie z Inicjatywy Wolna Białoruś przygotowali happening i przez kilka godzin zachęcali przechodniów do malowania na wielkich tablicach. Efektem wspólnej pracy warszawiaków miały być dwie pocztówki z wyrazami poparcia.

Początkowo białe prostokąty nie zwracały uwagi ludzi spacerujących Krakowskim Przedmieściem. Koordynujący akcję studenci zaczepiali przechodniów i skrupulatnie wyjaśniali cel akcji. - Dzisiaj Białorusini mają swoje święto, będą manifestować w swoim kraju. Pokażmy im naszą solidarność - namawiali organizatorzy. Taka agitacja okazała się nad wyraz skuteczna i bardzo szybko pusta przestrzeń zaczęła zapełniać się grafikami i zdaniami w wielu językach. Kolorowe farby i flamastry chętnie brali w swoje ręce studenci, ale życzliwie do akcji odnosili się także ludzie spoza środowiska uczelnianego.

Ok. godz. 12 przy bramie Uniwersytetu Warszawskiego stanęły dwie białe tablice / Fot. Marek MajewskiHappening wzbudza zainteresowanie nie tylko Polaków. Zagraniczni turyści też zwracają uwagę na nietypowe wydarzenie i często wdają się w długie rozmowy. - Obcokrajowcom trzeba tłumaczyć specyfikę białoruskiego systemu. Niewiele wiedzą o sytuacji naszego wschodniego sąsiada - wyjaśnia jeden z organizatorów. Gość z Wenezueli długo wypytuje o cel akcji, ożywia się na dźwięk słowa "komunizm" i ostatecznie zostawia swój ślad na białej tablicy. Jak się okazuje wolność i demokracja to idee uniwersalne, wykraczające daleko poza kontynent europejski.

Udziału w akcji odmawiają nieliczni. - Nie uczestniczę w takich oddolnych inicjatywach - mówi pan Krzysztof. Inny z przechodniów stwierdza jedynie, że uznaje Białoruś za suwerenne państwo, które nie potrzebuje pomocy z zewnątrz i oddala się w kierunku placu Zamkowego. Przeciwnicy happeningu zazwyczaj nie chcą dyskutować, są przekonani do swojego stanowiska i nie zamierzają go zmieniać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Obrzydliwa propaganda. Faktycznie Białorusini nie mają za co Polaków lubić, Polska wielokrotnie okupowała ich krainę, mordowała tamtejszych patriotów dążących do niepodległości kraju, a dziś stale się wtrąca, poucza i krytykuje autorytarnie wewnętrzne sprawy Białorusi. Np. co do języka, to pierw Polacy zniszczyli język starobiałoruski, kiedy to pod koniec XVII wieku uczynili państwowym język polski. Np. co do wyzywania rządów Łukaszenki od reżimów, itp. to szczyt hipokryzji, gdyż wszelkie jego decyzje mają o wiele większe poparcie społeczne niż decyzje rządów Polski - np. rządy Polski wbrew ok. 70 % swoich obywateli zaatakowały Irak, zaatakowały Afganistan, zainstalowały bazy i rakiety USA w Polsce, podpisały kolejne dokumenty wiążące UE i NATO, potworzyło liczne ustawy i zarządzenia, itd. Dodajmy jeszcze że Białoruś nie zaatakowała ani nie okupuje żadnych innych suwerennych krajów, a RP zaatakowała i okupowała, w tym okresie, dwa państwa które w żaden sposób nie przejawiały jakiejkolwiek agresji względem Polski. W takich okolicznościach wyzywanie Białorusi od reżimów i totalitaryzmów to odrażająca hipokryzja i kretynizm. Zwłaszcza że to Łukaszenko w szybkim tempie znacznie poprawił sytuację gospodarczą i ekonomiczną swego kraju, poprawiając życie biedniejszych warstw społecznych, oraz że w Białorusi żyją Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, itd. i żadna z tych mniejszości nie ma żadnych pretensji do rządu Białorusi, tylko Polacy się wszystkiego czepiają i na wszystko narzekają. Włącznie z kwestionowaniem wyroków niezależnych sądów w sprawie Związku Polaków na Białorusi, opartych na zeznaniach samych członków tej instytucji. A czemu? Bo Polska nie prowadzi własnej polityki zagranicznej, tylko politykę proUSAńską i prożydowską, a Białoruś oraz Łukaszenko przeciwstawiali się imperializmowi USA (np. byli przeciwni atakowi na Irak oraz Afganistan, potępiali Guantanamo, itd.).

Komentarz został ukrytyrozwiń

osz kurde, ubiegłeś mnie :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

A cóż to takiego reżim Łukaszenki. A co z reżimem Putina? A w Mozambiku?
Jak to dobrze żeśmy dowalczyli demokracji całą gębą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A do czegó sprowadać ma się owa "demokracja" by zyskać uznanie? Podejrzewam, że autor nie ma nawet pojęcia, że łatwiej by mu było zostać np posłem na Białorusi, niż w Polsce.
Rozumiem, że zakaz rozmowy z własnym dzieckim po polsku jest dopuszczalny i moralnie uzasadniony - byle wybory w tym kraju uznało OBWE...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.