Facebook Google+ Twitter

Poczucie bezpieczeństwa wbrew władzy ludowej

Większość Autorów i Czytelników Wiadomości24.pl urodziła się w PRL. W najbliższym czasie wiele będzie się mówiło o stanie wojennym, strajkach, protestach, walkach ulicznych. Ale my spróbujmy wrócić pamięcią do bezpiecznego świata dziecka.

ŚliniaczekZbliża się rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Będziemy słyszeć o bohaterach walki z systemem komunistycznym, o internowaniach i starciach demonstrantów z oddziałami ZOMO. Wiadomości24 organizująMleko w proszku akcję „Wspomnienia ze stanu wojennego” – każdy jest zaproszony do opisania swoich wspomnień. Część z nas była wówczas dziećmi, inni mieli małe dzieci pod opieką. Jak ważne było zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa?

Tak się składa, że dysponuję wyjątkowym dokumentami. Są to zeszyty moich dwóch starszych sióstr, z których jeden doprowadzony jest od 1978 r. do lutego 1980 r., a drugi do Wigilii 1981 r. Opisują pierwsze lata mojego życia. Moja starsza siostra opisuje w swoim zeszycie wszystko, co dotyczy opieki nad dzieckiem, podczas gdy młodsza przedstawia perypetie domowe, a w jej opisach rozkoszny bobasek potrafi się za chwilę przemienić w potwornego brachola! Jest to żywy dokument tamtych czasów, ilustrowany wycinkami z gazet i opakowań po mleku, zdjęciami i załączonymi rysunkami. Wydarzeniami wartymi zanotowania są: pomarańcz na kolację, klocki LEGO przywiezione z Belgii, nowa zabawka, kąpiel, katar oraz zerwanie dzyndzoła nad łóżeczkiem 29 marca 1979 r.Smoczek zabawowy

Gryzak PerełkaŚwiat zewnętrzny to tylko szpital, sklep i dalekie, niemal mityczne, kraje. Nie ma nic o czołgach na ulicach, o przerwanym teleranku, o gazie. Ze stron brulionu w kratkę bije ciepło ogniska domowego. Rodzina trzyma się razem, a szary, czasem brutalny świat PRL-u zostaje za drzwiami mieszkania czteropiętrowego bloku z lat siedemdziesiątych. Ten własny kawałek podłogi, opisany ze wszystkimi możliwymi szczegółami jest miejscem, gdzie można się czuć bezpiecznie. A zdobycie pieluch, zakup papieru toaletowego urastają do rangi niemal heroicznych czynów! Czy nie tak było w wielu domach?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Korekta: pomarańcza na kolację

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie o to chodzi, żeby sprowokować do różnych wspomnień w ramach akcji na W24 - "Wspomnienia ze stanu wojennego". Chciałem tylko pokazać, że to nie musi być zawsze opowieść "jak walczyłem na barykadach". Historycy zajmują się zarówno opisywaniem przełomowych wydarzeń, walk, wojen i wielkiej polityki, jak i przedstawianiem życia codziennego (jest taka seria wydawana po polsku - "Życie codzienne w..."). W Anglii powstał wielki projekt online: każdy może opisywać swoje wspomnienia, a w przyszłości ma to być materiał dla historyków do badań nad życiem codziennym w Wlk. Brytanii. W Polsce za jakiś czas też to może stać się popularne, bo PRL to coś co "se ne vrati".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam, moje wspomnienia nie mieszczą się w wyznaczonych przez Ciebie ramach. ;-)
W 1981 r. pracowałam w obcym mi, sporo oddalonym od domu i rodziny domu. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Wyjazd do innej miejscowości nie był prostą sprawą. Zwróciłam się z zapytaniem do mojego szefa, czy udzieli mi pozwolenia (musiało być na piśmie) na wyjazd na święta (sic!). I co? Otrzymałam odpowiedź odmowną. Jest pani pracownikiem funkcyjnym, nie wolno – usłyszałam. Nie pomogły tłumaczenia, że opłatkiem będę się chyba dzielić sama z sobą. Przypominam, że i rozmowy telefoniczne nie były łatwe (rozmowy kontrolowane). Na szczęście przełożony mojego szefa okazał więcej zrozumienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak było. Byli też tacy, którzy mieli swój kawałek podłogi..... w celi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.