Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

143542 miejsce

Poczucie wstrętu

Przestępstwo zawsze pozostaje przestępstwem, niezależnie od tego, kto je popełnił. Fakt, że sprawca jest znanym i uznanym w świecie artystą, nie może zwolnić go od odpowiedzialności, nawet jeżeli przez lata udawało mu się przed nią skutecznie uciekać.

Moja osobowość kształtowała się w dużej mierze na filmowych dziełach takich m.in. reżyserów, jak A. Wajda, K. Zanussi, czy K. Kieślowski, którzy w twórczości swojej pochylali się nad moralnością i odpowiedzialnością jednostki za swoje działania, uczciwością, zdolnością do litości i wybaczenia, w tym również zdolnością do pokory i gotowością do przyjęcia kary. Oglądane przeze mnie wówczas filmy, do dziś wzbudzają zachwyt krytyków, którzy reżyserom tych moralitetów od lat ślą głębokie pokłony za ukazanie tych bardzo przecież złożonych problemów związanych z najgłębszymi zakamarkami ludzkiej psychiki i etyki.

Na filmach tychże artystów wyrosło pokolenie, któremu nieobce było rozumienie egzystencjalnych meandrów sumienia bliźniego, poddanego wielu pokusom, ale też i zakazom wynikającym zarówno z prawa naturalnego, jak i ustalonego przez człowieka.

Dziś, kiedy słyszę cały chór złożony z przedstawicieli tzw. wielkiego świata artystyczno-dziennikarskiego, który tak jak w antycznej tragedii komentuje zaszłe wydarzenia
związane z francusko-polskim reżyserem filmowym pochodzenia żydowskiego, ogarnia mnie już nie tylko smutek i zdziwienie, ale przede wszystkim coś na kształt wstrętu. Zadaję sobie pytanie, co się stało z wszystkimi tymi, którzy w latach już minionych byli tak bardzo moralni, tak pryncypialnie i tak zapamiętliwie sprawiedliwi, że dziś jak jeden mąż stają w obronie człowieka, który dopuścił się czynu obrzydliwego, albowiem podstępem doprowadził do współżycia z 13 - letnią dziewczynką.

Nie jest ważne, że to dziecko, będące dziś dorosłą kobietą, wybaczyło mu dawny niemoralny czyn, albowiem wybaczenie nie zmienia faktu, że doszło do obrzydliwego przestępstwa, dokonanego przez zmanierowanego sukcesami dorosłego człowieka. Nie jest również ważne, że od tego czasu minęło już ponad 30 lat, bo w USA nie istnieje prawne pojęcie przedawnienia, pozwalające wielu cwaniakom na wykpienie się od odpowiedzialności karnej. Nie jest ważne, że człowiek ów uznawany jest za wielkiego artystę, ponieważ wielkość dokonań artystycznych, czy jakichkolwiek innych, absolutnie nie zwalnia od odpowiedzialności, ani też nie pozwala na więcej niż wolno "zwykłym" śmiertelnikom.

Od lat zauważam, zwłaszcza w naszym pięknym kraju, szczególny relatywizm moralny, który zapoczątkowany w kręgach tzw. śmietanki towarzyskiej, przenosi się powoli na bardzo szerokie kręgi społeczne, a co gorsza, trafił już do pałacu Temidy, której opaska na oczy służy dziś już tylko do tego, aby oczywistych dowodów winy nie widziała.

Znana sportsmenka zabija w wypadku drogowym (nadmierna szybkość) własnego brata, za co "zwykły" obywatel poszedłby na co najmniej kilka lat do więzienia. Ona nie poszła, bo jest zbyt znana. Mało tego, ludzie ją jeszcze bardziej pokochali i gremialnie wyrażali swe poparcie, bo to przecież ONA.

Polak dokonuje ohydnego gwałtu i zmasakrowania kobiety na terenie obcego państwa i cały prawie naród zawył z oburzenia, że ci wredni obcokrajowcy śmieli go nazwać bandytą i jeszcze na wieloletnie więzienie skazać. Przecież to NASZ, więc obcym wara od niego.

Znany kierowca rajdowy, za nic mający polskie przepisu ruchu drogowego, przekraczając czterokrotnie dopuszczalną w miastach szybkość jazdy, zabija swojego kolegę, rozbijając na słupie wóz w centrum wielkiego miasta. I co się dzieje? Pół dziennikarskiego światka rozgrzesza tego pirata-przestępcę, w wielkim chórze gawiedzi, która ze smutkiem pochyla się nad zmarnowaną karierą rajdowca.

Teraz "wielki" artysta, który winien od lat spotykać się z ostracyzmem otoczenia, znajduje obrońców nie tylko wśród świata artystycznego (tam takie stosunki z małoletnimi są chyba czymś normalnym?), ale, co gorsza, wśród polskiego dziennikarstwa, które głośno raptuje, że krzywda się wielkiemu człowiekowi dzieje. A przecież ten satyr do winy się przyznał i wykorzystując to, że go za kaucją zwolnili z aresztu, z Ameryki uciekł bojąc się ponieść odpowiedzialność za swój haniebny czyn. A tu słyszę, ze nawet nasi politycy do prezydenta Obamy chcą się odwoływać, aby satyra od odpowiedzialności uwolnił. Nasza ambasada już jakieś kroki w Szwajcarii podjęła. I tylko pytam się (na pewno retorycznie), dlaczego ci sami ludzie nie upomną się o Polaka, który na dziesięciolecia zamknięty został w amerykańskim więzieniu tylko za to, że wraz ze swoim synkiem kąpał się nago we własnym mieszkaniu, we własnej wannie, a żona im zdjęcie zrobiła. Ale kto w Polsce o tym wie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

Pani Agnieszko. Doprawdy nie wiem na jakiej podstawie sądzi pani, że ja na rzeczywistość ( jaka ona by mnie była ) niedojrzale się obrażam. Ja myślę, że jest wręcz odwrotnie. To Polański i jego wszyscy obrońcy na tę rzeczywistość się obrazili i to bardzo srodze. Bo rzeczywistość skrzeczy, ze czyn reżysera był pospolitym przestępstwem, czynem obrzydliwym i niegodnym. Człowiek dorosły za swoje czyny MUSI odpowiadać, i żadne wojenne traumy z tego obowiązku zwolnic go nie mogą. tak jak i artystyczne osiągnięcia. Klisz, wielki reżyser/ win odpuszczenie, jest , mówiąc bez żadnej delikatności, olbrzymim i niedopuszczalnym uproszczeniem, wynikającym z egzaltacji dokonań artystycznych i magii nazwiska. A rzeczywistość skrzeczy, że przestępca musi być ukarany. Można mu następnie karę darować, ale po osądzeniu i jej wymierzeniu. To takie proste.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PS.
Co do drugiej sprawy.
Musi pamiętać Pan, że akcja toczyła się w USA, a konkretnie w stanie Kalifornia, którego prawo stanowi, że kontakt seksualny z dzieckiem poniżej lat 14-tu jest gwałtem. I nie ma żadnego znaczenia czy dziecko to wyraża , czy też nie , zgodę. Ustawodawca założył ( nie jest ważne czy słusznie ), że dziecko poniżej lat 14-tu absolutnie nie jest w stanie kierować samodzielnie swoim postępowaniem. Zasad ignorantio facti non nocere wywodzi się z prawa rzymskiego, na którym w znakomitej większości oparte są prawne systemy europejskie. Niestety, amerykański system prawny na prawie rzymskim się nie opiera, a więc zasada ta nie może mieć zastosowania, ponieważ oceniamy zdarzenie zaistniałe pod rządami prawa stanu Kalifornia. Zasadę ignorantio iuris nocet przywołałem jedynie, jako przykład dla naszego rozumienia postępku reżysera.
Ale nawet. W tym przypadku błąd co do faktu nastąpił ( prawdopodobnie ) z powodu błędu co do faktu wynikającego z lekkomyślności, więc mamy winę nieumyślną, ale jednak karalną. Dorosły mężczyzna, zapraszający na SESJĘ ZDJĘCIOWĄ nawet rozwiniętą, ale nastolatkę, musiał uzgadniać to z jej rodzicami, a więc informacje o jej wieku MUSIAŁ posiadać, bo prawo amerykańskie tego wymaga ( wykorzystanie fotografii ). Polański nie mógł się tłumaczyć tym, że nie wiedział, iż nie wolno współżyć z osobą 13-letnią, że popełnił błąd co do faktu, bo to amerykańskiego prawodawcy absolutnie nie interesuje. A więc, dura lex sed lex.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu ( Radochoński ) - ja pisałem nie o sobie, a więc na pewno nie w duchu " jaki dostrzegłem w tych filmach". Pisałem w duchu wręcz przeciwnym, albowiem zamiarem moim było doprowadzenie do zderzenia moralitetów tej drużyny filmowej z rzeczywistością. Rzeczywistością, w której zasady moralne przez nich wyrażane, nie mają dla nich żadnego znaczenia. Od zasad ważniejsze jest przekonanie, że IM wolno więcej, że WSZYSTKO można jakoś wytłumaczyć i usprawiedliwić. Otóż NIE MOŻNA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro ( Romer Kukulska ), jestem zmuszony do przeprowadzenia krótkiego wykładu. Każdy popełniony czyn karalny może być wyłącznie czynem zawinionym. W teorii ( i praktyce ) prawa rozróżniamy winę umyślną i winę nieumyślną. Wina umyślna występuje wtedy, gdy sprawca działa świadomie w celu osiągnięcia jakiegoś zamierzonego skutku. Wina nieumyślna może być spowodowana dwiema przyczynami: błędem lub lekkomyślnością. W tym pierwszym przypadku sprawca przypuszcza, że jego działanie osiągnie jakiś cel, ale w wyniku niewiedzy osiąga cel zupełnie inny. Lekkomyślność występuje wtedy, gdy sprawca czyny wiedział, ze jego działanie może spowodować określone negatywne skutki, ale bezpodstawnie zakładał, ze ich uniknie.
Kierowca rozpędzający pojazd do szybkości ponad 200 km/h, mając na dodatek pasażera, winien zakładać, że może się to skończyć tragicznie. Jeżeli taki skutek następuje, to kierujący pojazdem zabija z winy nieumyślnej pasażera. ZABIJA, a nie powoduje jego śmierć., albowiem śmierć powodują obrażenia będące następstwem świadomego działania sprawcy, który bezpodstawnie zakładał, że skutek tragiczny nie nastąpi.
Kierowca, który prowadząc samochód wpada na drzewo, ponieważ na drodze rozlany był olej, pasażerów nie zabija. Oni giną wówczas w wypadku drogowym. Jest to bardzo subtelna różnica, ale jednak różnica. I myślę, że wszystkim należy to bardzo szczególnie uzmysławiać , a zwłaszcza młodzieży, aby z takich drogowych bandytów ( przepraszam za mocne słowo ) NIGDY przykłady nie brali. Oby nigdy nie zostali zabójcami z winy nieumyślnej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polański (chyba nie taki) wstrętny..

Piękny wstęp ma ta opinia - bardzo trafnie pokazana wielkość filmów Kieślowskiego et consortes... ale później już artykuł pisany jakby nie w duchu tego, co dostrzegł Pan w tych filmach.. m.in 'meandrów psychiki bliźniego' i 'zdolność do litości i wybaczenia'.

Wie Pan, już nie mówiąc o tym, że nie znając kontekstu, np. podobno ta dziewczyna wyglądała na parę lat więcej, a to już inna klasyfikacja czynu ( już na I roku prawa uczą, że ignorantia facti non nocet - więc jeśli Polański o tym nie wiedział..) chyba nie warto wydawać sądów, myślę, ze w tej sprawie nie powinno SIĘ patrzeć li tylko na sztywne prawne ramy, a na rzecz kluczową: CZY CAŁA RZECZ STAŁA SIĘ ZA JEJ WOLĄ I ZGODĄ?!

Bo jeśli tak, to naprawdę nie ma o czym mówić. Pan i ja możemy nie gustować w 16, ale nie nam oceniać gusty innych ludzi. I nie wiem jak Pan, ale ja naprawdę jestem w stanie zrozumieć, jak takie '13' zrobione na 16 czy 17 potrafią zakręcić w głowie mężczyźnie ( nie trzeba nawet przywoływać klasyki Nabokowa, widać to w wielu miejscach wokół nas), i fakt, że pan Polański mógł nie utrzymać libido na wodzy jestem zrozumieć. Jeśli tylko stało się to za jej zgodą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Januszu, moim ideałem jest świat z "Imagine" Johna Lennona. Tylko to nie ma żadnego znaczenia, rzeczywistość jest jaka jest i objawem niedojrzałości jest się na nią obrażać. Albo widzieć ją jednostronnie. Po prostu klisza "dziewczynka/pedofil" w tym akurat przypadku jest, delikatnie mówiąc, potężnym uproszczeniem.
Jak się okazuje, rozumiano to nawet wtedy, przed 30 laty:)
Proszę, oto ciekawy link.
http://bartoszweglarczyk.blox.pl/2009/09/Dwie-sprawy-Romana-Polanskiego.html

"Sprawa Polańskiego - ta pierwsza - powinna się wreszcie zakończyć. Mam nadzieję, że to teraz nastąpi. Że Polański będzie mógł wreszcie zamknąć ten koszmarny rozdział swego życia i że wróci do Hollywood, gdzie jest jego miejsce."

pozdrawiam,
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak właśnie publicyści manilpulują czytelnikiem.
A mnie to właśnie brzydzi. N/t afery Polańskiego powiedziałam na poprzedniej stronie, Media , amy także tutaj , będęc ich częścią, bije pianę , spekuluje, często nie znając faktów lub je nadinterpertowując i wypaczając, urabiają opnię publiczną. A masy czytają, słuchają i albo płaczą, albo kochają, albo są żądne krwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.09.2009 18:27

Pani Basiu, nie ma co dzielić włosa na czworo, bo zgrzebne i tragiczne fakty przez to się nie zmienią. Autor, moim zdaniem, wystarczająco wyjaśnił użycie słowa zabić w tym artykule. Czy uważa Pani, że ktokolwiek rozmawiając o wypadku spowodowanym przez Otylię, używa określenia "nieumyślne spowodowanie śmierci"? Mówi się, że zabiła brata. Potem dopiero następują komentarze. Publicysta ma prawo używać potocznych określeń, nawet wartościujących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Autorze - Panie Januszu, oczywiście ja także nie na sali sądowej, lecz właśnie tutaj, wśród młodzieży i dorosłych ludzi w różnym przedziale wiekowym powinniśmy wyrażać się jasno i precyzyjnie. Widzę zasadniczą różnicę językową w rozumieniu wyrażenia "zabić się".
Otóż wg. mnie można tak powiedzieć o osobie, która ginie w wypadku za który jest sama odpowiedzialna, albowiem nie jesteśmy w stanie ustalić nacisnęła czy nie na hamulec i dlaczego tego nie uczyniła wcześniej lub później, albo nie pociągnęła za sznurek spadochronu za późno, nie wbiła haka asekuracyjnego w skałę dość głęboko, lub nie sprawdziła nadszarpanej liny. itd itp. Tak używam i rozumiem to sformułowanie. Nie wyobrażam sobie aby wśród alpinistów, gdy zadrzy się wypadek w górach, jeden o drugim powiedział, w mowie potocznej opowieści nawet, że zabił kolegę, o dochodzeniu śledczym nie wspominając .

Natomiast nie wyobrażam sobie jak można powiedzieć w słowie pisanym, publicznym "zabić kogoś" a mieć na myśli nieumyślne spowodowanie śmierci w wypadku. Proszę mi wybaczyć te uwagi ale nie mogę zaakceptować takiego podejścia...mimo, że wypadki samochodowe z powodu lekkomyślności potępiam surowo.
Nie dziwiłabym się gdyby zrozpaczeni rodzice ofiary wypadku użyli takiego sformułowania. Im wybaczyłabym. (mówią w afekcie) Sama byłabym pewnie "żądna krwi".

Owszem, prasowe wypowiedzi zawierają często "morderca za kierownicą". Pan wskazuje palcem na osbę mówiąc" zabiła brata" i to wydaje mi się nadużyciem, szczególnie gdy czyni to człek wykształcony i o pewnym horyzoncie, korzystając z publicznej platformy. Ale oczywiście mogę się mylić, tak samo jak i Pan się chyba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro Romer Kukulska - nie przemawiałem na sali sądowej. To był tekst o charakterze raczej publicystycznym, a taki trochę różni się od przemowy oskarżyciela lub obrońcy, którzy muszą trzymać się ściśle prawniczych terminów. Jak Pani komentuje śmierć w wyniku wypadku drogowego, to zapewne mówi Pani po prostu, zabił się na motorze, zabił się samochodnym, itp. Na pewno nie mówi Pani w takich przypadkach "uległ wypadkowi ze skutkiem śmiertelnym", bo stosujemy zazwyczaj pewne skróty myślowe.
PS.
Kierowca, który świadomie rozwija niebezpieczną szybkość na drodze, gdzie musi zachować szczególną uwagę, a w samochodzie nie znajduje się sam, ZABIJA pasażerów i przy tym zdaniu postanę, aczkolwiek, jako prawnik wiem, że w sądzie z takim oskarżeniem szans miałbym mało. Mało, to nie oznacza, że wcale.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.