Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8759 miejsce

Pod pogańskim sztandarem - Artur Szrejter (recenzja)

„Pod pogańskim sztandarem. Dzieje tysiąca wojen Słowian połabskich od VII do XII wieku.” jest drugą z serii po „Wielkiej wyprawie księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku.” publikacją Artura Szrejtera.

Pod pogańskim sztandarem. Dzieje tysiąca wojen Słowian połabskich od VII do XII wieku. - Artur Szrejter / Fot. Erica„Pod pogańskim sztandarem” jest drugą po „Wielkiej wyprawie księcia Racibora” pozycją z serii „Wojny wikingów i Słowian”. Najnowsza publikacja Artura Szrejtera tym razem nie ogranicza się jednak do opisu jednej tylko wojny toczonej na Bałtyku, lecz obejmuje kilkaset lat dziejów wielu plemion i państw Słowian zachodnich (co widać nie tylko po objętości samej książki, ale również po zastosowanej mniejszej czcionce). Tym samym jest to jednocześnie druga pozycja na polskim rynku poświęcona ostatnimi czasy Połabszczyźnie. Zaledwie rok wcześniej mieliśmy bowiem okazję zapoznać się z publikacją Jerzego Strzelczyka zatytułowaną „Słowianie połabscy”. Obie ksiązki, zarówno „Pod pogańskim sztandarem” Artura Szrejtera jak i „Słowianie połabscy” Jerzego Strzelczyka, trudno jednak porównywać, ponieważ do tych samych zagadnień podchodzą na dwa z goła różne sposoby.

O ile pracę Jerzego Strzelczyka uznać można za publikację próbującą w chronologiczny i jednoliniowy sposób opisać całokształt przedstawianych wydarzeń, o tyle „Pod pogańskim sztandarem” Artura Szrejtera stanowi opracowanie bardziej o charakterze leksykonu, gdzie treść podzielona została najpierw na rozdziały poświęcone poszczególnym ludom i plemionom słowiańskim, a następnie na rządzących w poszczególnych latach, władców. Tym samym obie pozycje wzajemnie świetnie się uzupełniają - Jerzy Strzelczyk w stosunkowo przejrzysty sposób stwarza nam możliwość rozeznania się w ówczesnych zależnościach geopolitycznych, a z kolei Artur Szrejter dodatkowo zwraca uwagę i wprowadza nas w liczne niuanse ówczesnego, nie tylko dworskiego ale też grodowego życia.

Na samym początku swej publikacji Artur Szrejter przybliża nam genezę i chronologię osadnictwa słowiańskiego na zachód od Odry. Dzieje plemion połabskich zostały bowiem stosunkowo dobrze udokumentowane źródłowo (lepiej nawet niż plemion, które złożyły się na powstanie Polski i Czech) dzięki ich położeniu oraz długotrwałemu oporowi, jaki stawiały (przy jednoczesnym zachowaniu etnicznych wierzeń i pierwotnych struktur sprawowania władzy) głównie Niemcom. Rdzeń książki stanowią rozdziały poświęcone historii największych ludów Słowian połabskich, zawierające kilkadziesiąt biogramów władców poszczególnych plemion. Uporządkowane w określony sposób hasła, dotyczące władców zawierają kolejno: imię (imiona), opis i formę zapisu imienia, lata panowania, ogólne informacje o władcy i jego rodzinie oraz pozycji politycznej, opis wydarzeń mających miejsce za jego panowania, jak również wykaz źródeł średniowiecznych na jego temat. Dodatkowo treść publikacji okraszona została prawie czterdziestoma ramkami tekstowymi pozwalającymi lepiej zapoznać się z szerokim tłem dziejów oraz liczne mapy ukazujące zasięg poszczególnych ugrupowań plemiennych czy też plany stanowisk archeologicznych. Całość zamykają genealogiczne tablice dynastii Słowian połabskich, spisy władców marchii niemieckich oraz bogaty wybór literatury źródłowej i pomocniczej.

„Pod pogańskim sztandarem”, podobnie jak pierwsza pozycja z serii, jest publikacją popularnonaukową. Dodatkowo i tu autor nie przybiera zbyt mentorskiego tonu i nie przedstawia jednej ogólnie przyjętej wizji rozwoju dziejów i kultury Połabian, lecz zwraca uwagę czytelnika również na pozostałe koncepcje i rozważane w świecie naukowym hipotezy. W przejrzysty sposób tłumaczy takie zagadnienia geopolityczne jak niechęć pogańskich Połabian w stosunku do Niemców (wobec których ciążyła główna aktywność Połabian kontynentalnych), oraz nieufność do (uznawanej od pewnego okresu za kraj chrześcijański) Polski. Jednocześnie ukazuje, że różnice w kwestiach wiary niekoniecznie wykluczały militarne sojusze. Tym samym przybliża ówczesną perspektywę i wyjaśnia ówczesny, średniowieczny punkt widzenia.

Co istotne autor w swej pracy nie ogranicza się wyłącznie do źródeł pisanych. Porównań z wynikami badań wykopaliskowych (rzadziej językoznawczych) użył jednak w sposób wyważony, który pozwolił uniknąć uczynienia z publikacji szczegółowej analizy interdyscyplinarnej. Za duży plus przyjąć należy również, iż autor nie ulega powszechnej, często nieświadomie współcześnie przyjmowanej, chrześcijańskiej perspektywie. Zachowując daleko posunięty naukowy obiektywizm, opisując działania plemion pogańskich, nie stroni od wyrazistego przedstawiania ich motywów. Wyjaśnia np. powody jakimi kierowali się trwając przy rodzimej, etnicznej wierze i czemu odrzucany Bóg chrześcijański był dla nich równocześnie, obdarzonym szczególną niechęcią, obcym Bogiem niemieckim. Jednocześnie w konkretny, rzeczowy sposób ukazuje, że proces chrystianizacji Słowian bynajmniej nie przebiegał w sposób gładki i bezkonfliktowy, jak niejednokrotnie bezkrytycznie starają się przedstawić niektórzy.

Na uwagę zasługuje również szerzej przedstawione, a przez to też bardziej obiektywnie niż w „Wielkiej wyprawie księcia Racibora”, podejście do kwestii ówczesnych ustrojów sprawowania władzy. I tak pogański ustrój plemienno-rodowy, w głównej mierze oparty u Słowian o demokrację wojenną i system wiecowy, ponownie określony został jako archaiczny i prowadzący do zacofania względem krajów o ustroju feudalnej monarchii. Tym razem jednak autor wyraźnie podkreśla, iż takie rozumienie dotyczy w głównej mierze perspektywy ówczesnej chrystianizowanej Europy, w której Kościół wspierał system feudalny umożliwiający mu niemal wyłączne legitymizowanie władzy, a tym samym realnie zwiększał zakres jego wpływów. W tej sytuacji jakże inaczej mógł być postrzegany pogański, zwalczający wszelkie przejawy chrześcijaństwa, ustrój nie uznający w teorii niepodważalnej, bo „pochodzącej od Boga”, władzy książęcej i królewskiej? Co gorsza rządy pozostawiano nie wyłącznie możnym (co średniowieczni historycy i kronikarze ostatecznie by zaakceptowali) lecz wiecowi, czyli zgromadzeniu wszystkich wolnych wojowników (a zatem, w którym uczestniczyli również „zwykli wieśniacy i prostacy”). Wiece były bowiem odbywanymi co pewien czas spotkaniami wspólnot sąsiedzkich, rodowych lub ogólnoplemiennych, na których omawiano sprawy ważne dla społeczności. W okresie wczesnosłowiańskim pełniły więc funkcję zarówno dzisiejszego parlamentu jak i rządu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.