Facebook Google+ Twitter

Podaruj drugi raz - sposób na demona mamony

Zbędny, nieudany prezent może komuś sprawić radość, a za parę złotych jakieś dziecko nie będzie głodne. W tym magicznym czasie adwentu dzielimy się nie tylko opłatkiem.

A pod choinką paczki paczuszki , pełne gadżetów i często zbędnych drobiazgów. / Fot. Fot. B. Romer KukulskaDopiero w wigilijny wieczór podzielimy się z rodziną opłatkiem i prezentami, a z potrzebującymi jakimś choćby małym symbolem. Tymczasem w okresie przedświątecznym znajdujemy w skrzynce pocztowej wiele próśb o pomoc. Mam już na biurku stos uzbieranych przekazów bankowych i pocztowych: dla Niewidomych, dla dzieci Ukrainy i Wietnamu, dla głodnych w Sudanie, na koce do Rwandy, na "Lekarzy bez granic", "Pitną wodę dla każdego", "Łańcuch pomocy potrzebującym". Każda, nawet niewielka suma jest cenna, aczkolwiek zapewne tylko kroplą w morzu potrzeb.

Earl Pitts - kanadyjski ekspert finansowy (był 19 lat managerem IBM) z dużym powodzeniem w Europie prowadził w ostatnich dniach listopada szereg seminariów. Były finansista twierdzi, że by uwolnić się ze szponów mamony, należy dobrowolnie oddać potrzebującym jedną dziesiątą swojego zarobku netto. Ta swego rodzaju dziesięcina pomoże oczyścić nasze konsumpcyjne sumienie. Tyle teoria finansowego guru, a praktyka?

Podaruj drugi raz

Co roku ludzie obdarowują się prezentami, które pięknie zapakowane pobudzają wyobraźnię dzieci i dorosłych, a w chwile po obdarciu z bajecznego błyszczącego papieru i kupy wstążek wędrują do lamusa. W każdym domu nazbierało się już wiele zbędnych klamorów, na które wydaliśmy różne sumy. Płacimy słono za każdy worek ze śmieciami, a każdy wyrzucony większy lub duży przedmiot musi mieć naklejkę specjalnej opłaty. Być może dlatego staliśmy się bardziej skąpi i zastanawiamy się dobrze nad przydatnością zakupionych upominków. Tymi niepotrzebnymi prezentami można jeszcze kogoś uszczęśliwić, może sąsiada lub bezdomnego. Pewna nauczycielka pozbierała różne bibeloty i razem z harcerkami misternie opakowała, a następnie urządziła loterię. Zebraną sumkę pieniędzy przekazały na leki do Afryki.

Kilka już lat

Szwajcarska poczta od dnia 27 grudnia prowadzi cieszącą się powodzeniem akcję „Podaruj dalej“.
Można bez opłaty nadać paczkę przeznaczoną dla sierot afrykańskich, albo do którejś z włączonych w akcję organizacji charytatywnych „Caritas“ oraz „Czerwony Krzyż“. Poczta co roku przygotowuje specjalne naklejki na te paczki.

Rok temu wysyłaliśmy paczki dla domów dziecka w Rumunii. W Szwajcarii paczki także znajdą odbiorców. W tym bogatym kraju żyje w biedzie i potrzebie oficjalnie ok. 900 tys mieszkańców. Ludzie często wstydzą się ubóstwa i ukrywają biedę,

Zanosząc paczkę, na loterię, na pocztę lub wypełniając przekaz wpłaty, ma się uczucie spełnienia dobrego uczynku i spokojniejszego sumienia, podzielenia się z kimś w tym szczególnym okresie. Mimo to, wątpię by udało się uwolnić całkowicie od demonicznej mamony, która opętała cały świat.

PS. Pewien pragmatyk ustawił choinkę w ruchliwym miejscu, udekorował ją nadmuchanymi przeróżnych kształtów i kolorów kondomami oraz podpisał: Zbieram dla Afryki umierającej na AIDS.

Polecam także: Zostań darczyńcą Szlachetnej Paczki

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Miła koleżanko Autorko z braku czasu tylko BRAWO5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczy małe dla nas, znaczą naprawdę wiele dla innych. Wiem, bo sama miałam możliwość spotkać się kilkakrotnie z "obdarowanymi".
Basiu dziękuję za przypomnienie, że dla pewnych rzeczy jest lepsza alternatywa niż worki na śmieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.12.2010 19:46

Ja mam inny pomysł, co zrobić z nietrafionymi prezentami. Rokrocznie w noworocznym karnawale nasza młodzież szkolna organizuje loterie fantowe. Przekazujemy im nasze prezenty. Są sprzedawane, lub kompletowane do paczek dla dzieci z domów dziecka lub z ubogich rodzin. Część pieniędzy trafia na upominki z okazji dnia dziecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biedni zawsze się ucieszą szczerym i z serca prezentem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Czasem wystarczy tak niewiele by uszczęśłiwić innych

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.12.2008 11:18

"Mam wrazenie, że niektórzy z wielkich bogatych tak postrzegają swoją pomoc.
Tymczasem, skala światowej biedy i głodu jest tak wielka, że bez koordynacji wielkich państw problemu sie nie rozwiąże. I na razie świat nie potrafi sobie z tym poradzic, albo nie chce.. " - tu jest miejsce na "demona mamony"

"Myslę, że zawsze warto pomagac potrzebujacym, ale nie łudźmy się : sami nie zbawimy świata, oby taka pomoc nie była tylko uspokajaniem naszego sumienia." - tu róbmy prezenty różne , choć zawsze milsze są te od serca .........

ps.
jeśli mieszka się w bloku ... wynoszenie "prezentów niechcianych" jest przymusem , jeśli chce się mieć jako taki porządek ... mieszkańcy bloków "sprzątając" mieszkania, prezenty niechciane coraz częściej pakują je w czyste pudełka z myślą o bezdomnych ...

ps.
z perspektywy naszego kraju trudno mówić o "demonie mamony" , to przywilej wybranych ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

-->@ Xeniu,(chyba tak prościej) zgadza się, trochę. Ale ludzie lubią mieć, mieć dla faktu posiadania, bez względu na cokolwiek innego.
Oczywiście te dublowane prezenty i niechciane, można skomentować jako pozbycie się klamorów z domu. Ale trzeba jednak zapakować i zanieść na pocztę. Są to prezenty dla nieznanego i nieokreślonego odbiorcy.
Co innego gdy robię prezent dla "kogoś" oznaczonego. Tak jak pisze
-> Toon. Prezent musi mieć d u s z ę i być zrobiony z s e r c e m. Wówczas liczy się jego wartość- a nie plik banknotów, które nań wydano.
Xeniu, faktycznie o demonie mamony można by obszerniej , ale ludzie nie lubią o tym. To nie popularne. A vox populi...vox Dei - jak temacie obok. Nikt nie zrezygnuje z niczego. Od wynalezienia maszyny parowej ludziom żyje się z roku na rok lepiej i łatwiej, więcej mają i chcą coraz więcej.

Mój szacunek wzbudziła ta młoda nauczycielka , która poświęciła swoj poza szkolny, prywatny czas, swoje bibeloty, aby zorganizować malutką choćby pomoc, by misjonarz nie wracał z pustymi rękoma.

-->@ Toon.
w rzeczy samej , słuszny rachunek, świata nie zbawimy, a jedynie próbujemy zbawić własne sumienie, bo mamy ciepło w domu, strawę na talerzu, bomby nam na głowę nie lecą, ziemia się nie trzęsie itp.
Tymabradziej nachodzi frustracja, gdy policzymy , że cały krach finansowy pochłonął więcej pieniędzy niż potrzeba aby uratować od wymarcia Afrykę (ludzi i lasu). Ktoś - mi powiedział "coś Ty taka nawiedzona - co mnie Afryka ochodzi."
Jasne, tylko , że tak naprawdę nie o Afrykę chodzi. No , ale ......

Pozdrawiam państwa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedys kiedys przez kilka lat z rzedu wysyłalismy paczki świateczne dla jednej ubogiej wielodzietnej rodziny na wsi. Moja zona dla każdej z 9 osób tamtej rodziny robiła osobne prezenciki. Do dzis pamietamy jaką radość sprawiały nam pisane niewprawna ręką listowne podziękowania...
Myslę,że zawsze warto pomagac potrzebujacym, ale nie łudźmy się : sami nie zbawimy świata, oby taka pomoc nie była tylko uspokajaniem naszego sumienia.Mam wrazenie,że niektórzy z wielkich bogatych tak postrzegają swoją pomoc.
Tymczasem, skala światowej biedy i głodu jest tak wielka, że bez koordynacji wielkich państw problemu sie nie rozwiąże. I na razie świat nie potrafi sobie z tym poradzic, albo nie chce..

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.12.2008 19:25

Pani Barbaro, nie jestem przeciw datkom , nawet jeśli jest to "niechciany prezent", bo może ktoś inny ten prezent polubi, choć szczerze mówiąc wolę dawać coś od serca .... wracam jednak do tematu artykułu ... "demon mamony" to coś innego niż prezent niechciany , w tym zakresie artykuł "wyślizguje się spod tematu" ... demon mamony - to "boginka" , prezent niechciany - to "szaraczek" ... IS

Komentarz został ukrytyrozwiń

-->@ Alicjo,
To mnie podpowiedziano ten artykuł.
Otóż przez Skype rozmawiałam z pewną młodą nauczycielką j.angielskiego,która mieszka i pracuje na ziemi andrychowskiej w miejscowości pod Wadowicami. Opowiedziała mi, że przyjechał właśnie (na urlop świąteczny raz na 3 lata) pochodzący z tej samej wsi ksiadz, który kiedyś mieszkał za miedzą, że tak powiem, a obecnie jest misjonarzem w Rwandzie .
Moja znajoma postanowiła z młodzieżą szkolną pomóc sąsiadowi , aby nie wracał z urlopu z pustymi rękami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.