Facebook Google+ Twitter

Podbijanie partyjnych notowań. "Stop przemocy" w wydaniu SLD

Partie polityczne szukają sposobów podbijania swoich notowań. PO stoi w narożniku i odbiera ciosy. Ruch Palikota liczy na szczęście w koalicji z Platformą. PSL obrzydzone emeryturą państwową - liczy na pomoc Kościoła. A SLD chce walczyć z przemocą.

Partie polityczne szukają różnych sposobów na podbijanie swoich notowań w opinii publicznej. Opozycja robi to czczym gadaniem, pomawianiem i oczernianiem przeciwników, głównie PO. A rządząca Platforma zwykle uniżenie przyjmuje ciosy i kreśli nadzieje na lepsze jutro. Premier, zapędzony od kilku tygodni do narożnika, przyjmuje ciosy i przyznaje się do winy. Za ewidentne zaniedbania i nonszalanckie decyzje, m.in. w sprawie ACTA, zaczął przepraszać. I przyznał się do winy.

Janusz Palikot, zwęszywszy księżycową możliwość wejścia w koalicję z PO, składa oferty nie do odrzucenia w sprawie poparcia projektu ustawy o emeryturach w nowym wydaniu, czyli z warunkiem pracy zawodowej Polaków do 67 lat życia. Przestał w tym czasie uprawiać na politycznym gruncie działki konopi i zawiesił sprawę odwieszenia krzyża, z sali sejmowej. Pominął też milczeniem sprawę Chrystusa ze Świebodzina, którą wcześniej rozbębnił na kraj. Ucichł, bo nie ma klimatu dla idei, a posąg za wysoki na jego możliwości intelektualne i horyzontalne. Jednym słowem, Palikot przestał się drapać nawet tam, gdzie go nie swędzi.

Cicha i skromna, że mucha nie siada – partia ludowców – dwoi się i troi, żeby zabłysnąć w kraju swoim najlepszym pomysłem na reformę emerytalną. Chce dać ulgę wiekową kobietom-matkom, zależnie od tego, ile urodziły dziatek. Nie wie, że to niedźwiedzia przysługa. Mniej lat pracy znaczy, mniejsza emerytura. Gdy szef rządu uznał propozycję koalicjanta za kulę trafioną w płot, szef PSL wyskoczył z krytyką państwowych emerytur. Bo jego zdaniem są tak kiepskie, że wprost nie ma na co liczyć. Lepiej więc liczyć, zdaniem wicepremiera Pawlaka, na pomoc, np. Kościoła.

Cienko przędąca w sondażach SLD szuka wsparcia w bezpośrednich kontaktach z ludźmi jej szefostwa, w terenie. Leszek Miller jeździ więc od miasta do miasta, aby głosić idee socjalne i przekonywać zwolenników i sympatyków do wspierania partii lewicy. Jego działacze i aktywiści społeczni zbierają podpisy pod referendum przeciw reformie emerytalnej według projektu Platformy. Mają bowiem swoją ofertę.

Równocześnie SLD ma całkiem inną inicjatywę – dla kobiet. Niebawem święto pań, więc przy święcie może da się jakiś polityczny tort ukręcić. Idzie o kilka istotnych, choć nieco dziwnych, krótkich kwestii, w stylu: "Bije, nie bije"; "Kocha, nie kocha"; "Bije czy nie" – pyta SLD. Sprawę trzeba traktować poważnie, wszak temat poważny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jakie to jest śmieszne. SLD jest partią "głupków", którym wydaje się że najważniejsza jest chwytliwy pomysł, niezła akcja reklamowa, a potem to już samo poleci...
Ciekawe, że najprostsze rozwiązania w ogóle omijają. A przecież wystarczy żeby przestali robić za jedyną na Ziemi chrześcijańską lewicę i zaczęli postępować jak normalna - wielkiej ilości ludzi w Polsce bardzo by to odpowiadało, ale oni i tak "wiedzą lepiej"... :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.