Facebook Google+ Twitter

Poddębicka prokuratura kontra truciciele z Krępy

Bilans rocznego dochodzenia: truciciele przebywają na wolności i wciąż trują, a podtruwane ofiary skazane są na areszt domowy, ponieważ przebywanie na zewnątrz uniemożliwia im wszechobecny fetor.

Wiosna. Kwitną kwiaty, drzewa i krzewy. Miliony ludzi wychodzą na spacery i przyjemnie spędzają czas na świeżym powietrzu, nie przypuszczając nawet, że gdzieś całkiem niedaleko mieszkają krępianie, dla których świeże powietrze to rzadki luksus. Są bezpośrednimi sąsiadami zakładu należącego do Horse Group Sp. z o.o. wytwarzającego syrop glukozowy z mąki pszennej, a oprócz syropu: smród, ścieki i frustrację okolicznych mieszkańców. Tylko zmiana kierunku wiatru daje im rzadkie chwile wytchnienia.

Brodnia przed ujściem rowu, którym odprowadzane są ścieki z zakładu w Krępie. / Fot. Anna RusekNa początku kwietnia ubiegłego roku do Prokuratury Rejonowej w Poddębicach wpłynęło zawiadomienie, że zakład w Krępie odprowadza ścieki do rzeki Brodni. Wszczęto w tej sprawie śledztwo przeciwko prezesowi zarządu spółki Annie J. i dyrektorowi do spraw produkcji Pawłowi J., które zostało umorzone po 9 miesiącach. Uzasadnienie tej decyzji wciąż zdumiewa wszystkich, którzy mieli okazję je przeczytać.

Działanie firmy zostało ocenione przez powołanego biegłego jako „zagrażające zdrowiu wielu osób i mogące spowodować zniszczenie w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach”. Prezes spółki i dyrektor zakładu nie zaprzeczali, że ścieki były odprowadzane, tłumaczyli tylko, że nie zdawali sobie sprawy z tego, że mogą one doprowadzić do zatrucia środowiska naturalnego. Takie usprawiedliwienie wystarczyło. Decyzja o umorzeniu śledztwa zawiera sentencję: „brak jest dostatecznych dowodów świadczących o tym, że umyślnie lub nieumyślnie swoim zachowaniem wypełnili znamiona z art. 182 & 1 lub 2 kk. Zatem czy obejmowali swoją świadomością, że odprowadzanie ścieków po produkcji syropu glukozowego jest szkodliwe dla środowiska.”

Ujście rowu R20 i ścieki odprowadzane z zakładu w Krępie do Brodni, a następnie do Warty. / Fot. Anna RusekParagraf 2. artykułu 182. kodeksu karnego głosi: „Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.” Oczywiście, sprawca zanieczyszczenia środowiska podlega karze tylko wówczas, jeżeli zostanie skazany. Wystarczy jednak umorzyć dochodzenie, żeby pozostał bezkarny.

Uwagę zwraca jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Uzasadnienie decyzji o umorzeniu śledztwa zawiera informację, że zakład posiada aktualne pozwolenie wodno-prawne wydane przez starostę poddębickiego, nie zawiera natomiast zastrzeżenia, że starosta zezwolił na odprowadzanie ścieków oczyszczonych, a zakład nie posiadał i nadal nie posiada oczyszczalni ścieków. Co więcej, w chwili wydawania decyzji o umorzeniu śledztwa zakład nie posiadał nawet wspomnianego pozwolenia wodno-prawnego, ponieważ zostało cofnięte decyzją starosty poddębickiego we wrześniu 2007 r.

W związku ze wszystkimi powyższymi zastrzeżeniami opisane umorzenie dochodzenia zostało zaskarżone, następnie uchylone, a sprawa - przekazana do dalszego prowadzenia.

Kolejne postanowienie o umorzeniu dochodzenia wydano 24 kwietnia br. – tym razem jednak umorzono postępowanie tylko wobec prezes Anny J., a przeciwko dyrektorowi Pawłowi J. zostanie przesłany akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Łasku.

Nazwa firmy odprowadzającej ścieki do Brodni - przekręcona przez poddębicką prokuraturę na "House Group". / Fot. Anna RusekNiestety, również to postanowienie nie świadczy dobrze o działaniach poddębickiej prokuratury. Już na pierwszy rzut oka uderza fakt, że przekręcono nazwę spółki i zamiast Horse Group pojawia się nazwa „House Group”. Powtarza się też błędna informacja, że zakład posiada aktualne zezwolenie wodno-prawne. Kodeks etyczny prokuratora następująco definiuje jego powinności: „Obowiązkiem prokuratora jest dążenie do ustalenia prawdy i udzielanie sądowi pomocy w dotarciu do prawdy w celu wydania sprawiedliwego wyroku.” Mimo to sprawa skażenia środowiska przez zakład w Krępie zostałaby odłożona ad acta


,gdyby nie zażalenie złożone przez obywatela, któremu - w przeciwieństwie do prokuratury - naprawdę zależało na dotarciu do prawdy.

Fragment koryta Brodni w miejscu, przez które przepływają ścieki z zakładu w Krępie. / Fot. Anna RusekJaki sens ma utrzymywanie z publicznych pieniędzy instytucji, która nie wywiązuje się ze swoich obowiązków? Dlaczego służby powołane do strzeżenia praworządności i czuwania nad ściganiem przestępstw nie są w stanie sprawdzić tego, co mnie udało się bez trudu? Czy fakt, że obecnie zakład emituje zanieczyszczenia głównie w niedziele i święta czyni jego kierownictwo bezkarnym? - Takie pytania zadają sobie wszyscy mieszkańcy okolic zatruwanych przez zakład w Krępie.

Ale czy kwestia ukarania winnych jest w tej sprawie najważniejsza? Mieszkańcy Krępy pytani o to, czy skazanie Pawła J. ich usatysfakcjonuje, odpowiadają, że wcale im na tym nie zależy. Chcą tylko swobodnie korzystać ze swoich domów i posiadłości – przebywać na dworze bez odruchów wymiotnych, otwierać w domach okna i zapraszać gości, bez obawy, że uciekną ze wstrętem po kilku minutach. Chcą też mieć pewność, że ich zdrowiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo i że okolica w której zbudowali domy nie zostanie trwale skażona. W konfrontacji z rzeczywistością ich pragnienia wciąż okazują się przesadnie wygórowane. Mimo, że - teoretycznie – gwarantuje je konstytucja.

Odpowiedź na skargę na bezczynność Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska

Przeczytaj także:

Kto skończy z terrorem smrodu - pytają mieszkańcy wsi Krępa
Terror smrodu w Krępie trwa. Co robią instytucje?
Śmierdząca sprawa w Krępie
Wystawieni do wiatru - ciąg dalszy śmierdzącej sprawy w Krępie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Moje doświadczenia z WIOŚ w ostatnim czasie pokazują że to jest instytucja wymagająca poważnej zmiany - im zależy na tym aby nic nie musieli robić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dodaję do tekstu pdf z pełnym tekstem odpowiedzi Ministerstwa Środowiska, datowany na 19 czerwca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, jesteś WIELKI. Kiedy ja napisałam do GIOŚ i Ministerstwa Środowiska, to moje skargi zostały przekazane do... WIOŚ w Łodzi.
Strasznie jestem ciekawa jak WIOŚ się teraz będzie tłumaczył, bo w tamtym roku - po moich skargach - wysłał do GIOŚ i MS pisma z informacją, że zakład zostanie zamknięty jeśli do 30.11.2007r. nie powstanie oczyszczalnia.

Jestem Ci strasznie wdzięczna za zainteresowanie się tą sprawą.
Niech Moc będzie z Tobą! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taką odpowiedź otrzymałem niedawno z Ministerstwa Środowiska, po wysłaniu tam prośby o interwencję w sprawie, którą opisuje Dorota:

"Uprzejmie informuję, że w związku ze skargą na bezczynność Łódzkiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w sprawie rażącego naruszenia prawa przez zakład w Krępie należący do Horse Group Sp. z o. w Stawiszynie, w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska w dniu 21.05.2008 r. zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające. O sposobie załatwienia skargi zostanie Pan poinformowany po zakończeniu tego postępowania. Jednocześnie informuję, że zgodnie z art. 237 § 1 kpa, organ właściwy do załatwienia skargi powinien załatwić skargę bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.