
Przed rozpoczęciem play-off, dużo mówiło się o tym, że Podhale może nie przystąpić do fazy decydującej o mistrzostwie. W grudniu zespół z Nowego Targu stracił głównego sponsora. Czar gorczy przelała porażka 11-3 właśnie z Cracovią. Ostatecznie "Górale" zdecydowali się wystąpić w play-off i są na najlepszej drodze do 19. tytułu mistrzowskiego.
Faworyzowany był zespół Cracovii, który przegrał pierwszy mecz finałowy. Dlatego przed drugim spotkaniem kibice "Pasów" nie dopuszczali do siebie myśli o tym, że historia może się powtórzyć. Biało-czerwoni zaczęli z wielkim animuszem. Już w trzeciej minucie na listę strzelców wpisał się
Daniel Laszkiewicz. Kilka chwil później Podhale grające w osłabieniu traci drugą bramkę. Tym razem
Piotrowski dostrzegł leżącego w jednym rogu bramki Zborowskiego, objechał ją i z bliska umieścił krążek w bramce. Podhale potrzebowało zaledwie 14 sekund, by odpowiedzieć golem. Nie minęła minuta, a
Zapała mógł doprowadzić do wyrównania, ale po jego strzale krążek trafił w poprzeczkę.
Tuż po rozpoczęciu drugiej tercji
Łopuski strzałem z trzech metrów pokonał
Zborowskiego. Tym razem nowotarżanie potrzebowali nieco ponad minuty aby zdobyć bramkę kontaktową. W 30. minucie był już remis 3-3.
Bakrilk po zagraniu
Ivicica pokonał
Radziszewskiego. Krakowianie w tym spotkaniu raz jeszcze wyszli na prowadzenie po samobójczym trafieniu nowotarżan.
Początek trzeciej tercji to strzał rozgrywek w wykonaniu
Baranyka. Hokeista Podhala wyglądał na znudzonego, aż w pewnej chwili uderzył z kilkunastu metrów z dość trudnej pozycji. Krążek odbił się od spojenia słupka z poprzeczką i był remis 4-4. Po tej bramce bramkarz Cracovii Radziszewski poprosił o zmianę. Gracze z Nowego Targu potrzebowali zaledwie 5 minut by pokonać
Rączkę.
Ivcic uderzył mocno spod niebieskiej linii. Krążek uciekł z rąk bramkarza Pasów i Podhale po raz pierwszy wyszło na prowadzenie, którego nie oddało już do końca spotkania.
Wydaje się, że Podhale znalazło sposób na zespół Cracovii. Siłą zespołu z Nowego Targu jest ich nieprzewidywalność. Trener Jancuska nie trzyma się utartych schematów, o czym świadczy choćby dzisiejsza gra Gaja jako napastnika. Cracovia wręcz przeciwnie. Ma utarte schematy, które są do przewidzenia. O sile "Pasów" decyduje pierwsza piątka. Jednak kiedy skutecznie się ją wyłączy z gry, biało-czerwoni tracą swój motor napędowy.
Dzięki dwóm zwycięstwom w Krakowie Podhale prowadzi w rywalizacji 2-1. Najbliższe dwa mecze (16 i 17 marca) rozegra na własnym lodowisku. Jeśli wszystko ułoży się po myśli nowotarżan, już w środę będą mogli cieszyć się z mistrzostwa kraju. Warunek jest jeden: wygrać dwukrotnie z Cracovią. Ta jednak z pewnością łatwo skóry nie sprzeda.
CRACOVIA-PODHALE 4 : 5 (2:1, 2:2, 0:2)1:0- D. Laszkiewicz 2:45
2:0- Piotrowski 8:23
2:1- Baranyk 8:37
3:1- Łopuski 21:26
3:2- Sulka 22:34
3:3- Bakrlik 30:26
4:3- Radwański 36:49
4:4- Baranyk 41:25
4:5- Ivičič 46:50
Niesamowity mecz finałowy. Cracovia przegrywa