Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Zwierzęta > Podopieczni fundacji Tara

Dział: Zwierzęta

Ocena: 20pkt

Oceń:

Podopieczni fundacji Tara


Galeria przedstawiająca podopiecznych fundacji Tara, czyli moje ukochane konie.

1 z 10 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Widok na padok. fot. Paweł Krymarys
Widok na padok. fot. Paweł Krymarys

Zobacz także:

Paweł Krymarys OFFline profil autora

Autor: Paweł Krymarys

Napisz do autora

Artykuły (158) Galerie (51) Średnia ocen (4.50)

Wiek: 28 | Miejscowość: Kalisz | Kraj: Polska

O mnie: Bóg zabronił mi iść do nieba w którym nie ma koni. Człowiek ciekawy świata , który lubi podróże, działający na portalu http://www.ok-kolej.pl/

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Paweł Krymarys 06.08.2010 16:35

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 42

Panie Piotrze może to było odwzajemnienie zaufanie które pan okazał zwierzakowi , a konie wiedzą kiedy cosi jest nie tak prędzej niz my wiem coś na ten temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 29.05.2010 23:59

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 59

Pamiętam jak koń uratował mi życie. Każdy inny zareagowałby inaczej, co dla mnie oznaczało wyrok śmierci, gdyż dostałbym kopytami w głowę. Na wakacje musiałem przez jeden miesiąc pracować, żeby na drugi miesiąc móc wyjechać gdzie zechcę. Wybrałem pracę wspólnie z koniem, grabienie pomiędzy sztygami. W porze obiadowej miałem 1 godz przerwy, więc udawałem sie do domu na posiłek jadąc na oklep a nogi wkładałem w wiązania od dyszli. Po drodze skakałem przez te sztygi (ułożone snopki w kupy). W końcu wybierałem te największe i o jedną Siwek zahaczył kopytem potykając się. Ja z kolei byłem zbyt pewny że nie będzie problemu. Spadając zaplatałem jedną nogę w wiązania i na wszystko było za późno. Zdążyłem tylko krzyknąć: "Siwek stój!!!" i Siwek przednimi kopytami jak dotknął podłoża, tak natychmiast stanął w miejscu. Miałem wielkie szczęście, choć kilka dni nie mogłem grać w piłkę nożną. Kilka tygodni wcześniej dwa konie zabiły fornala, który je obsługiwał. Sam widziałem kilka razy jak okładał je widłami aż jęczały a były najpiękniejsze i najsilniejsze z koni w tej stajni. Nie można było odzywać się, bo miał książeczkę partyjną. Pewien starszy człowiek Karof, nauczył mnie czyścić konie szczotką i zgrzebłem. Widać było że koń z którym pracowałem bardzo lubił to czyszczenie. Może dlatego tak zareagował ratując moje życie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 03.12.2009 09:25

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 51

to zdjęcie z wypoiętymi zadami, jest "boskie", a to ze źrebakiem szkoda że obcięte. No i szkoda, że nie opatrzyłeś zdjęć małym komentarzem. Byłaby galeria pełniejsza, ale i tak fajna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 02.12.2009 22:35

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 55

Pawle przywiązuję się ja do pewnych....... o ile spełniają wymogi mojego gustu i charakteru. Natomiast ku zielonym rajskim pastwiskom nie chciał bym za szybko cwałować - nawet na najbardziej rączym rumaku.... :):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Krymarys 02.12.2009 21:29

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 50

tak to przykre ale niestety prawdziwe , a co sadzisz o rajskich pastwiskach czy one istnieja ?? bo ja zawsze wspominam Debatora i (jak dobrze pamietam imie tego najstarszego konia ) Bolka to zawsze mówię sobie ze sie spotkamy na zielonych rajskich pastwiskach , kurna włączyłem radjo i leci akurat List do M. dzemu ale zbieg okoliczności

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 02.12.2009 20:58

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 49

Wiem co to znaczy..... Zżyjesz się z konisiem aż przychodzi taka chwila, że musisz się z nim rozstać. Mój Harnaś żyje!!!!! Tylko w drugim końcu Polski:) Przykre było rozstanie... nie wiem co w tym jest ale pomimo, że to tylko koń - zwierzak - jak mawiają inni, to w sercu coś się działo..:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Krymarys 02.12.2009 20:27

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 52

Antoni miła to historia ja mam jednak smutniejsze wspomnienia z moim ulubiony podopiecznym z fundacji , miałem takiego jednego konia ,który był najstarszym w fundacji (33 lata miał ten konik ) i asz mi się płakaci chciało kiedy umierał mi na rękach

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 02.12.2009 20:21

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 58

Pawle wiesz jak sprawić przyjemność:) Konisie moja pasja, dniami nocami mógł bym z nimi obcować - rozmawiać, szczotkować i głaskać. Piękna galeria - taka naturalna:) Mój "Harnaś" miał swoją ulubioną derkę pod siodło, kiedyś wziąłem ją do prania i po wyszczotkowaniu go zakładam mu inną derkę, odwracam się po siodło a tu derka na ziemi. Z powrotem odkładam siodło i wytrzepaną derkę pakuję mu na grzbiet a ten łobuz łaps ją w zęby i na ziemię. Oj miałem się z nim i z tą derką... Nagadałem się nakombinowałem aż chyba zrozumiał lub widział, że nie ma wyjścia i za akceptował ją. POKŁUSOWALIŚMY W LAS.....:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.