Pozycja materiału w rankingach:
Co roku marnowane są setki sztuk podrobionego obuwia i odzieży, które przechwytują polscy celnicy. Zamiast trafiać do biednych ludzi, są niszczone. Dwuznaczne przepisy uniemożliwiają zastosowanie innych rozwiązań.
Polski rynek co roku zalewany jest przez podrobione towary, w tym odzież. Gdy celnicy zatrzymują na granicy transport, wszystko zostaje zniszczone, co do jednej sztuki. A mówimy tutaj o kilkuset parach butów i ubrań. Takie zachowanie zdaje się być czystym marnotrawstwem, gdyż odzież tę można by oddać potrzebującym, np. osobom z domu dziecka lub domu pomocy społecznej. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste. Zacznijmy jednak od początku.Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 25 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Michał Zieliński 09.09.2009 14:26
Jedno ale,albo 2.
Kto zapłaci za usuwanie tych znaków firmowych? Bo jeśli państwo, to ja zaraz biegnę i zakładam firmę "demarkującą" ubrania!
A może pozwolić służbom celnym na sprzedaż za niewielkie pieniądze tych ubrań (już po usunięciu znaków firmowych)? Można by dofinansować tym zwalczanie przemytników. To również byłoby "aktywne zwalczanie handlu podróbkami" (nikt nie wytrzyma konkurencji państwa). Celnicy mieliby większą motywację do łapania przemytników/podrabiaczy.
Skoro istnieje podejrzenie o "ich szkodliwość dla zdrowia" to rozdawanie ich biednym jest mało roztropne, chyba, że wcześniej zostaną przebadane (i znowu lecę zakładać firmę która będzie to stwierdzać). Tak czy siak biedni zostaliby biednymi a handel handlem, przynajmniej tak długo jak istnieje popyt na takie produkty, a każda interwencja państwa jest potencjalnie kosztowna i zjadłaby zysk z rozdawania ubrań potrzebującym.
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +633)