Facebook Google+ Twitter

Podróbki odzieży – czy można oddać biednym zamiast niszczyć?

Co roku marnowane są setki sztuk podrobionego obuwia i odzieży, które przechwytują polscy celnicy. Zamiast trafiać do biednych ludzi, są niszczone. Dwuznaczne przepisy uniemożliwiają zastosowanie innych rozwiązań.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Darek Delmanowicz/PAPPolski rynek co roku zalewany jest przez podrobione towary, w tym odzież. Gdy celnicy zatrzymują na granicy transport, wszystko zostaje zniszczone, co do jednej sztuki. A mówimy tutaj o kilkuset parach butów i ubrań. Takie zachowanie zdaje się być czystym marnotrawstwem, gdyż odzież tę można by oddać potrzebującym, np. osobom z domu dziecka lub domu pomocy społecznej. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste. Zacznijmy jednak od początku.

O co tyle zachodu?
Istotą problemu jest marka, a co za nią idzie – wizerunek firmy, kluczowy czynnik sukcesu w obecnych czasach. To dzięki marce przedsiębiorstwa odróżniają się od konkurencji i zdobywają silną pozycję na rynku. Wykreowanie dobrej marki wymaga jednak od nich wieloletnich starań
i ogromnych nakładów finansowych. Nie chcą pozwolić, aby korzystali z niej fałszerzy. Ponadto, niska jakość wykonania podróbek, brak trwałości a być może nawet ich szkodliwość dla zdrowia są w stanie mocno podkopać wizerunek danej firmy w świadomości klientów. Ma to negatywny wpływ na prawdopodobieństwo oraz częstotliwość zakupu produktów opatrzonych daną marka. Niebezpieczeństwo jest tym większe, że prawie 60 proc. Polaków nie potrafi lub nie wie czy potrafi odróżnić oryginał od podróbki.

Co na to prawo?

Przepisy dotyczące niszczenia podrobionej odzieży nie są jednoznaczne. Otóż w świetle prawa, celnicy mogą ją przekazać np. domom dziecka, ale dopiero po uzyskaniu na to zgody firmy, której prawa do znaku towarowego zostały naruszone. Istnieje jednak sposób obejścia tej zasady. Unijne przepisy stwierdzają, że nieodpłatne przekazanie towarów naruszających własność intelektualną organizacjom charytatywnym jest możliwe, ale jeśli nie będzie to szkodzić posiadaczowi praw (firmie). Oba te przepisy potwierdza Ministerstwo Finansów tłumacząc, że przekazanie ruchomości, które naruszałoby prawo autorskie lub prawo własności przemysłowej może dojść do skutku, jeśli właściciel prawa wyrazi na to zgodę lub gdy podmiot, na rzecz którego ma nastąpić przekazanie, zobowiąże się do usunięcia z niej znamion naruszonego prawa, o ile jest to możliwe.

Wynika więc z tego, że są dwa sposoby na przekazanie podrobionych ubrań potrzebującym: zgoda firmy posiadającej prawo do podrobionego znaku towarowego lub usunięcie tego znaku z odzieży poprzez np. wyprucie metek ze znakami towarowymi, wszywek z logo itp. W rzeczywistości jednak stwierdzenie, że przekazanie towarów musi nastąpić w sposób, który nie szkodzi posiadaczowi praw jest na tyle niejasne, że organy celne i skarbowe i tak występują do firm o zgodę na przekazanie towaru potrzebującym. Koniec końcem, decyzja co zrobić z podrobioną odzieżą należy do korporacji. Te z kolei nakazują ją niszczyć ratując w ten sposób swój wizerunek oraz silną pozycję marki.

W ten sposób marnuje się miliony sztuk odzieży tylko przez to, że wszyscy boją się skorzystać z mało konkretnego prawa. Tymczasem nieodpłatne przekazywanie towarów bez zgody korporacji, których znak towarowy został podrobiony przy wcześniejszym usunięciu z niej wszelkich znaków firmowych nie tylko nie szkodziłoby korporacjom, ale także pozwoliło pomagać biednym i jednocześnie aktywnie zwalczać handel podróbkami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jedno ale,albo 2.
Kto zapłaci za usuwanie tych znaków firmowych? Bo jeśli państwo, to ja zaraz biegnę i zakładam firmę "demarkującą" ubrania!
A może pozwolić służbom celnym na sprzedaż za niewielkie pieniądze tych ubrań (już po usunięciu znaków firmowych)? Można by dofinansować tym zwalczanie przemytników. To również byłoby "aktywne zwalczanie handlu podróbkami" (nikt nie wytrzyma konkurencji państwa). Celnicy mieliby większą motywację do łapania przemytników/podrabiaczy.
Skoro istnieje podejrzenie o "ich szkodliwość dla zdrowia" to rozdawanie ich biednym jest mało roztropne, chyba, że wcześniej zostaną przebadane (i znowu lecę zakładać firmę która będzie to stwierdzać). Tak czy siak biedni zostaliby biednymi a handel handlem, przynajmniej tak długo jak istnieje popyt na takie produkty, a każda interwencja państwa jest potencjalnie kosztowna i zjadłaby zysk z rozdawania ubrań potrzebującym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.