Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45524 miejsce

Podróż do Buenos Aires - monodram na scenie, monodram w życiu

W kwietniowym repertuarze Teatru Dramatycznego zabrakło spektaklu "Podróż do Buenos Aires. Work in Regress", autorstwa dwóch sióstr: Gabrieli Muskały, aktorki oraz Moniki Muskały - tłumaczki literatury niemieckojęzycznej.

plakat spektaklu autorstwa Zbigniewa Koszałkowskiego / Fot. materiały do pobrania www.teatr-jaracza.lodz.plPrzypuszczać można, że dzieło sióstr występujących pod pseudonimem artystycznym Amanita Muskaria przeniesie się teraz do innego miasta. Dlaczego? Na to wskazują jego dotychczasowe losy. Po łódzkiej premierze na Małej Scenie w Teatrze Jaracza (8 grudnia 2001r.), odbył bliższe i dalsze podróże i brał udział, z sukcesem, w licznych konkursach i spotkaniach teatralnych. Wymienić tu należy przede wszystkim: Nagrodę Aktorską dla Gabrieli Muskały za rolę Walerki „42 Kaliskich Spotkaniach Teatralnych”, Nagrodę Marszałka Województwa Łódzkiego z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, Nagrodę Ministra Kultury w Ogólnopolskim Konkursie Ministerstwa Kultury na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej, Nagrodę Aktorską na I Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy, Nagrodę Marszałka Województwa Łódzkiego z okazji inauguracji sezonu artystycznego 20022003 oraz Grand Prix i Nagrodę Polskiego Radia we Wrocławiu na 36 Wrocławskich Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora. Warto wspomnieć też o łódzkiej Złotej Masce dla Gabrieli Muskały. Ponadto, co uważa się za największe do tej pory wyróżnienie, sztuka w reżyserii Mariana Półtoranosa, za której autora podaje się Muskałę, został również zaproszony do Edynburga na Festiwal Fringe. Tam tylko został odegrany 22-krotnie w znanym Majestic Theatre. Szkoccy krytycy teatralni z wielkim uznaniem wypowiadali się o polskim monodramie. Co tak bardzo zachwyca w grze aktorskiej, bądź co bądź, młodej absolwentki PWSFTViT w Łodzi?

Gabriela Muskała w przejmującej i niejednoznacznej roli Walerki / Fot. materiały do pobrania www.teatr-jaracza.lodz.plParadoksalnie rola Walerki, osoby z pewnością doświadczonej, nie jest rolą staruszki. Spektakl ma formę monodramu, w którym postacią centralną jest chora na Alzheimera kobieta, w obliczu śmierci rozliczająca się z bliskimi i z Bogiem. Wchodzi na scenę z prawej strony, schodzi z niej po lewej, lecz stale w tym samym stroju - długiej białej koszuli, białych wełnianych kapciach i z podobnymi na ustach słowami - prosi o wpuszczenie jej na widok, po czym prosi, nie wiadomo kogo, o wpuszczenie w przestrzeń zasceniczną.
Walerka, mająca problemy ze wzrokiem i pamięcią, wkłada wielki wysiłek w wypowiedzenie monologu. Celem jego jest bowiem raz - poruszenie słuchacza do głębi, dwa - wzbudzenie śmiechu, wtedy np. gdy z dumą opowiada o ucieczce przed gwałcicielem i zachowanym w ten sposób dziewictwie. Muskała moduluje głos, gra twarzą, co pokazuje indywidualne możliwości mimiczne aktorki i jest dowodem na ogromny potencjał w niej tkwiący. Sprawia on, że widz odnosi wrażenie, że po każdym zgaszeniu świateł, które oddzielają kolejne minisceny, aktorka jawi się jako inna postać. Aktorka stworzyła na scenie atmosferę dla wielu niezrozumiałą. Można mieć wątpliwości, jak reagować na jej zachowania: śmiać się czy być poważnym. / Fot. materiały do pobrania www.teatr-jaracza.lodz.plPrzez to Walerkę odbieramy jako osobowość niezwykle złożoną, lecz ta złożoność i nieporadność, ale i ogromna erudycja, są wynikiem życiowych perturbacji i stanu, w jakim się ona znalazła. Kobieta jest sfrustrowana okrucieństwem otaczających ją ludzi i samotnością, która tak bardzo doskwiera jej w momencie powolnego odchodzenia z tego świata. Zaburzenia psychiczne kulminują się w scenie czystej formalnie improwizacji, rodem wziętej z wielkich monologów romantycznych. Każdy element tego scenicznego komunikatu jest tego potwierdzeniem - począwszy od aktora, jego sylwetki na podniesieniu, z rękoma i głową wzniesionymi ku górze, poprzez skierowane na postać światła, wstrząsające dźwięki muzyczne i słowa płynące z ust Walerki, kończąc na reakcjach odbiorców - od lekkich, będących wyrazem dystansu, uśmiechów, do perlistego i głośnego śmiechu. Tak samo bowiem jak monolog Kordiana na Mont Blanc z „Kordiana” Juliusza Słowackiego i w mniejszym może stopniu Konrada w „Dziadach cz. III” Adama Mickiewicza (co wynika tylko z błędnego odbioru), są lekko zdeformowanym ujęciem śmiesznego patosu i nieporadnie kreowanego indywidualizmu, tak i w „Podróży do Buenos Aires” igranie z Bogiem, odbywające się być może podczas sabatu czarownic, jest nie tyle śmieszne, co zupełnie nieefektywne. Scena kolejna jest na to niepodważalnym dowodem. Walerka przyjmuje postawę pokornej staruszki, czasami tylko podnoszącej głos, w ostateczności jednak odchodzącej ze sceny, czyli w szerszym rozumieniu ze świata aktora i widza. Pozostawia po sobie płaszcz, i w półcieniu z podniesioną głową, znika.

Odczuwam satysfakcję. Mimo że przypadkiem to właśnie mnie patrzyła w oczy, opowiadając o ucieczce przed gwałcicielem. Powiedziała: "Pani mnie rozumie, Pani też jest kobietą!" / Fot. materiały do pobrania www.teatr-jaracza.lodz.plSpektakl jest nie tylko autonomiczną wypowiedzą na temat godnego odejścia. Forma jego nie pozwala na luźną interpretację w oderwaniu od wzięcia pod uwagę monodramatycznego sposobu komunikatu teatralnego. Różnie można łączyć w tym przypadku formę z treścią. Najprostszym chyba, i dlatego uważam, że i najtrafniejszym jest odwołanie się do teorii znaku, będącego podstawą każdego komunikatu, nie tylko wąsko rozumianego „językowego”. Teatr i sztuka, jaką on tworzy, to też język, mimo że szczególnego rodzaju, bo przystosowany do środków, jakimi dysponuje. Wszędzie, gdzie mamy do czynienia z przekazem, z aktem komunikacji nadawca (aktor) i odbiorca (widz), znak ma budowę binarną: posiada i formę, i treść. Tak jest i w tym przypadku. Oznacza to tyle tylko, że buduje się analogia pomiędzy monoformą spektaklu i monostylem życia głównej postaci. Jeśli brać tę samotność za element centralny przekazywanych treści, to wszystko staje się jasne. Wiadomo jednak, że w teatrze, jak w życiu, nic nie jest oczywiste. Każda sekunda i minuta z nim obcowania przynosi kolejne stany zaskoczenia. Może więc to należałoby uznać za największy atut „Podróży do Buenos Aires”? Do indywidualnej odpowiedzi ma prawo każdy… Albo inaczej- każdy, kto ze sztuką Amanity Muskarii miał kontakt.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.