Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20908 miejsce

Podróż na kraniec świata

Gdzie jest ten kraniec, koniec świata gdzie każdy mieszkaniec ziemi będzie mógł dotrzeć, gdzie każdy stanie się przyjezdnym nie z krańca świata, ale na kraniec świata? Czy jesteśmy wstanie odnaleźć właściwy kraniec świata?

Czy byliście już kiedyś na krańcu świata albo, jak kto woli na końcu świata? Pytając o koniec świata nie mam na myśli katastroficznego końca świata, czyli zniszczenia czy wybuchu naszej planety tylko konkretny kraniec świata, zapyziałą, zabitą dechami dziurę gdzie diabeł mówi dobranoc, lub tam gdzie pieprz rośnie. Kiedyś ludzie wierzyli, że po dotarciu na kraniec świata zobaczymy ogromna przepaść, ziejącą pustką dziurę uniemożliwiającą dalszą podróż, którą można by przyrównać do krawędzi okrągłego stołu. Stojąc na wspomnianej krawędzi krańca świata nie mielibyśmy innej możliwości jak powrót tą samą drogą, lub iście wzdłuż tej przepaści, co doprowadziło by nas do punktu wyjścia, czyli początku naszej drogi.

Dzisiaj wiemy, że nasza planeta ziemia jest okrągła, i nie ma końca świata z czyhającą na nas przepaścią, o czym możemy się przekonać wyruszając w podróż dookoła świata, lub dzięki wspaniałym, odważnym podróżnikom obejrzeć taką podróż na ekranie telewizora nie ruszając się z domu.

Jak zatem jest z tym krańcem świata?

Jedno jest pewne. Obojętnie gdzie on by nie był, po dotarciu do niego mamy szansę spotkać tam ciekawych ludzi, o czym możemy przekonać się oglądając podróżniczy program Martyny Wojciechowskiej zatytułowany "Kobieta na krańcu świata". Jak już mówi sam tytuł, podróżniczka Martyna doskonale wie gdzie znajdują się różne krańce świata, dociera do nich by odszukać mieszkające tam ciekawe kobiety i przeprowadza z nimi wywiad pokazując nam ich los, codzienne życie, pasje, problemy.
A czy my wiemy gdzie jest kraniec świata?

Gdzie jest ten kraniec, koniec świata gdzie każdy mieszkaniec ziemi będzie mógł dotrzeć, gdzie każdy stanie się przyjezdnym nie z krańca świata, ale na kraniec świata?
Czy jesteśmy wstanie odnaleźć taki zakątek?

Myślę że szukając odpowiedzi na to pytanie, wszystko zależeć będzie jak mówi przysłowie od punktu patrzenia.
Dla jednych krańcem świata będzie odległa kraina, jakaś wieś, miasteczko lub miasto, a może i nawet dziki niecywilizowany obszar naszej ziemi, do którego dotarcie zajmie nam kilka tygodni czy dni.

Ale na taki kraniec świata będą inaczej patrzeć mieszkańcy tego terenu. Nasz kraniec świata będzie ich domem a po dotarciu do nich my staniemy się tymi, co przyjechali z krańca świata.

Co prawda są na świecie obszary ziemi, na których nikt nie mieszka, dokąd wszyscy poszukiwacze krańca świata mogli by wyruszyć a następnie spotkać się tam wymieniając się (o ile nie przeszkadzała by bariera językowa) swoje wrażeniami z podróży, która trwała by zależnie od odległości od kilku dni do kilku tygodni.

Ale opisując kraniec świata, w głowie siedzi mi inna myśl, myśl o współczesnym krańcu świata, do którego każdy z nas prędzej czy później będzie mógł dotrzeć.

Czy to jest możliwe?

Jest możliwe. Powiem więcej, wbrew naszej woli każdy następny dzień może zbliżać nas coraz bardziej do podróży, którą odbędziemy w najmniej spodziewanym Momocie. I nie mam tu na myśli kresu życia, tylko coś zupełnie innego.

Zaczynając od początku.

Na zadane pytanie gdzie jest kraniec czy koniec świata odpowiem wam, że wszędzie tam gdzie dociera najpotężniejszy a zarazem kruchy wynalazek cywilizacji – Internet który jak wiemy dzięki rozbudowanym siecią czy satelitarnym łączą dociera już praktycznie w najdalszy kąt naszej planety.

Aby o tym się przekonać wystarczy mieć przy sobie odpowiedni odbiornik tego sygnału po uruchomianiu którego zostaniemy przeniesieni w inny świat.

Wróćmy jednak do początku naszej drogi, która zaprowadzi nas na kraniec świata. Podróż tą drogą o ile wcześniej jak do każdej podróży dobrze się przygotujemy, będzie łatwa, prosta, niekiedy z przygodami i jak to w podróży bywa poznamy też ciekawych ludzi. A co najważniejsze tą podróż odbędziemy u siebie w domu.

Wielu mieszkańców ziemi w taką podróż wyruszyło już dawno temu. Ty też możesz do nich dołączyć. Wystarczy tylko nabyć odpowiedni odbiornik Internetu albo najlepiej kilka o różnych przeznaczeniach a następnie stopniowo uzależnić się od tego wynalazku, który pochłania coraz większe obszary naszego życia zamieniając nasze realne życie w życie wirtualne.

Dzisiaj wykorzystanie Internetu jest wszechstronne. Za jego pomocą pracujemy, zarabiamy pieniądze, dokonujemy zakupy, poznajemy fantastycznych ludzi, lekarze bez wychodzenia ze swojego szpitala mogą na nas tysiące kilometrów dalej przeprowadzić skomplikowaną operację, wystarczy tylko stworzyć współgrające ze sobą stanowiska i wiele, wiele innych przykładów, których opisanie spowodowałoby powstanie dość opasłej książki.

Wyobraźmy sobie teraz, co stanie się jak zostaniemy odcięci do tego Internetu będąc od niego całkowicie uzależnionym?

Wtedy to nagle nasza podróż zakończy się, staniemy przed ogromną przepaścią, przed wielką dziurą pustką uniemożliwiającą dalsze podróżowanie. A nasze urządzenia do odbioru sygnału Internetowego staną się bezużytecznymi przedmiotami niemogącymi łączyć się już ze światem. Będą posiadały co prawda wiele cennych funkcji oraz zapisane wcześniej pliki ale przeglądanie ich będzie jak oglądanie się za siebie, jak patrzenie na drogę którą wcześniej przebyliśmy. Wszystkie próby kontynuacji podróży będą powstrzymywane czarnym napisem, że nie można połączyć się z serwerem.

Czy taki stan nie przypomina wam zakończenia podróży według dawnych wierzeń? Czy zaistniała sytuacja nie będzie podobna do sytuacji opisanej na początku tekstu?

Według dawnych wierzeń naszą podróż unicestwiłaby przepaść, granica krańca świata, przy której zostalibyśmy zmuszeni do zakończenia naszej podróży. A w przypadku Internetu, dalszą podróż zakończy brak sygnału Internetowego, który również można przyrównać do czarnej przepaści z brakiem widoku widnokręgu.

W przypadku stanięcia nad tą przepaścią krańca świata odczuwalibyśmy jedynie potrzebę odpowiedzi, co jest dalej za tą przepaścią, czy istnieje za nią inna krawędź ziemi? Jak można by się tam dostać? W dzisiejszym świecie nie było by z tym problemu, można by polecieć nad przepaścią helikopterem, aby odnaleźć odpowiedź na nasze pytanie, wtedy takiej możliwości nie było.

Z Internetem jest podobnie. Z braku sygnału nie zrobimy już nic. Będziemy mogli jedynie pocić się z powodu panicznego strachu i szukać w myślach odpowiedzi, co dalej?

Nasz realny świat będzie nam obcy, nasza dzielnica stanie się nowym, nieznanym obszarem, w którym żyliśmy, ale przez bytowanie w wirtualnym świecie zapomnieliśmy o nim, zatracimy potrzebę dostrzegania go. Być może po przekroczeniu progu naszego domu w celu szukania pomocy, nagle zachwyci nas śpiew ptaków, ponownie odczujemy mile pieszczenie naszej skóry promieniami słońca…

Wiele odbiorników Internetu ma zamontowanych przez producenta baterie dające przez kilka godzin źródło energii do ich napędu, a dysponując odpowiednią sumą pieniędzy jesteśmy nawet wstanie zbudować w swoim domu ogniwa, które niezależnie od zewnętrznych dostawców prądu, będą nas w ten prąd zaopatrywać.

Ale żaden z wielkich umysłów nie wymyślił jeszcze odnawialnych źródeł produkujących Internet, na wypadek całkowitego nieodwracalnego zniszczenia sieci, dzięki któremu jak w przypadku prądu bylibyśmy niezależni.

A jak wy wyobrażacie siebie na tym krańcu świata? Dochodząc do jego krawędzi umielibyście odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej? Potrafilibyście powrócić z niego cało i żyć dalej bez Internetu jak wasi pradziadowie? Czy jesteście już tak przesiąknięci podróżowaniem w wirtualnym świecie, że pouczylibyście się jak rasowy podróżnik z zakazem opuszczenia swojego domu?

Podróże uzależniają i to nie tylko te realne, wiele podróżników wirtualnych po takim doświadczeniu, pewnie miałaby duże problemy w odnalezieniu się w realnym świecie bez pomocy psychologa, woląc niekiedy zakończyć swoje życie.

Mnie wydaje się, że życie jest zbyt piękne na tak desperacki krok.

Zatem opamiętajmy się póki jeszcze jest czas zostawiając sobie jakąś furtkę lub pomoc osoby, która pomogłaby nam jak byśmy mieli zbyt mało sil na powrót z tego krańca świata. Patrzmy z dystansem na nasze odbiorniki Internetu a bardziej interesujmy się otaczającą nas przyrodą.

W końcu to od nas zależy jak przygotujemy się podróży na wirtualno – realny kraniec świata, czy będziemy mieli dostateczna wiedzę, aby nie zabłądzić i co najważniejsze, aby zdrowo i cało powrócić do naszych domów, czego wam wszystkim życzę



Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A koniec wszechświata na której galaktyce .? Mój koniec jest tam gdzie kiedykolwiek dotarłem . np. Władywostok . Każdy gdzieś ma swój koniec świata . A powrót do domu jest najmilszym jaki mamy , kiedy wracamy z krańców świata . !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij