Facebook Google+ Twitter

Podróż na zaginioną wyspę – Atlantydę

  • Marcin Q
  • Data dodania: 2006-09-06 20:32

Santoryn, Santorini, Tera, Thira – to cztery nazwy tego samego miejsca – grupy wysp, których historia była inspiracją dla twórców mitu o Atlantydzie.

Ponad 3600 lat temu jedną z greckich wysp, należących do archipelagu Santoryn nawiedził kataklizm. Silny wybuch wulkanu spowodował, że wyspa została zatopiona. To co zostało na powierzchni wody to jedna z największych na świecie kalder o średnicy 10 km. Dziś archipelag Santoryn i Cyklady odwiedza milion turystów. Kusi ich zalany wodami Morza Śródziemnego krater, oraz mit zaginionej wyspy – Atlantydy.

Thira Wielka katastrofa


Stłoczona w wulkanicznym kominie magma torowała sobie drogę ku powierzchni. Tony skał rozgrzanych do temperatury tysięcy stopni drzemało, by w jednej chwili wystrzelić. A kiedy znalazły się już w krytycznym punkcie, nastąpił wybuch. Tak silny, że wywołał gigantyczne fale tsunami, które przetoczyły się przez Morze Śródziemne, niszcząc nadmorskie osiedla. Jest to bodaj największa katastrofa naturalna w dziejach naszej cywilizacji. A jedna z hipotez utożsamia zniszczenie wyspy z mityczną Atlantydą.

Mekka turystów


Widok z korony krateru (fot. M.Kudyniuk) Dziś Santorini jest celem podróży milionów turystów. Płynące z Krety i Grecji kontynentalnej statki, przemierzają Morze Śródziemne na południe od Santorynu zwane Morzem Kreteńskim, a na północ – Egejskim, by po kilku godzinach zawinąć w jednym z małych portów w środku santorińskiej kaldery.


Kaldera to po prostu wielka dziura, przypominająca nagie dziąsło po wyrwaniu zęba, która powstaje najczęściej na szczycie wulkanu na skutek eksplozji i zniszczenia jego wierzchołka. Pozostałą po katastrofie wyrwę otacza charakterystyczna korona skalna. Kaldera pozostała po erupcji wulkanu na Santorynie jest jedną z największych na świecie, w większości zalaną wodami Morza Śródziemnego. Nad wodą wystają tylko strzępy korony, tworzące wyspy Thira, Thirassia i Apronisi, a także czubek wulkanicznego komina na środku kaldery, w postaci wysepek Nea Kameni i Palea Kameni.

Podróż statkiem do środka wulkanu

Turystom, podziwiającym z pokładów statków niesamowite widoki trudno uwierzyć, że są w środku wulkanu. Krajobraz przypomina raczej wielki norweski fiord – krawędzie krateru zwieńczone tu i ówdzie białymi zabudowaniami wyglądają jak ośnieżone szczyty Gór Skandynawskich. Wpływające do kaldery statki mijają maleńką wysepkę Aspronisi, leżącą dokładnie pośrodku pomiędzy cyplami dwóch największych wysp – wielkiej Thiry i mniejszej Thirassii. Wielkość wyspy oraz rozmiary starożytnej katastrofy są widoczne dopiero, kiedy turysta opuści port na największej santorińskiej wyspie - Thirze i wjedzie na skraj urwiska, które pozostało po wybuchu wulkanu. Z krawędzi ponad trzystumetrowego klifu widać maleńkie statki w dole, u jego podnóża, które z kolei bujają się na powierzchni morza, 800 metrów ponad dnem kaldery.

Wulkan wcale nie śpi

Po środku kaldery leżą dwie płaskie, spowite w wulkanicznej mgle wyspy – Nea Kameni i Palea Kameni - dowód, że wulkan wcale nie śpi, lecz wciąż wrze, przygotowując do kolejnej erupcji. Miasteczka Uroku Santorini dodaje tutejsza architektura i położenie miasteczek. Ok. 500 lat po katastrofie ludzie wrócili na stoki wulkanu. Tak było i po wielkim trzęsieniu ziemi w latach 50. XX wieku. Kilka lat po nim Grecy wrócili tu i odbudowali miasteczka, które stały się jeszcze piękniejsze, niż przed niszczycielskimi wstrząsami.

Najpiękniejsze miejscowości na wyspie

Dwie najważniejsze miejscowości na wyspie to Thira (stolica) i Oia (czyt.: „Ia”). Obie stanowią piękne zwieńczenie santorińskiego klifu, pełne - stanowiących jeden z symboli Grecji, typowych dla Cyklad – białych domków z niebieskimi dachami. Kiedy pełen wrażeń turysta dociera na skraj klifu, widok zapiera dech w piersiach. Trzysta metrów nad błękitem morza, powyżej pomarańczowych, brązowych i rudych skał, wiszą białe domostwa. Można odnieść wrażenie, że za moment urwą się z krawędzi skały i wpadną do morza. Turysta nasycony pięknem tego miejsca, które z pewnością zachowa w swej pamięci i sercu do końca życia, może powrócić na statek. Do wyboru są trzy opcje: zejście pieszo 300 metrów w dół schodami wykutymi skale, zjazd tą samą drogą na ośle lub przejażdżka w wagoniku kolejki linowej. Ta ostatnia opcja daje możliwość, by w spokoju obejrzeć kolejne warstwy skał, kiedyś ukrytych głęboko pod ziemią.Kolejka linowa do wnętrza kaldery (fot. M.Kudyniuk) Potem pozostaje jeszcze ostatnie spojrzenie na szczyty klifu, oddalające się skały, oddalające się Santorini.

Trawestując słowa Greka Zorby, można powiedzieć „Jaka to musiała być piękna katastrofa”, która stworzyła tak piękne miejsce…. Piękna i straszna katastrofa….

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Julo
  • Julo
  • 14.11.2011 21:24

Bardzo urokliwa wyspa , poprzez doskonałe widoki z każdego miejsca ...a miejscowości thira i Oja po prostu bajka ...i ludzie fajniejsi niż na Krecie choć prości chłopi . Szkoda że czartery tak rzadko i trzeba lecieć przez Kretę ... Byłem tam chyba z 7 razy i jeszcze kiedyś pojadę ...wspaniała wyspa . Na morzu śródziemnym chyba najpiękniejsza .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście - a Thira - miasto jak kolonie morskich ptaków na skalistych wyspach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda że tak mało zdjęć. Ale wyobrazić można sobie...
...jak bajecznie musi tam być!
"Jaka to musiała być piękna katastrofa, która stworzyła tak piękne miejsce... Piękna i straszna katastrofa"
Tekst ładnie napisany.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.