Facebook Google+ Twitter

Podróż sentymentalna śladami szesnastowiecznych przodków. Elbląg

Po ponad dwustu latach nieobecności swoich przodków na Żuławach czterdziestu mennonitów w maju odwiedziło tę ziemię. Mieli łzy w oczach, gdy na cmentarzu w Stawcu, koło Elbląga na dawnych nagrobkach odczytali swoje nazwiska.

Przed zwiedzaniem Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu mennonici śpiewali pieśni religijne / Fot. Fot. Grażyna WosińskaNa Żuławy w okolice Elbląga w XVI przybyli mennonici z Holandii, uciekając przed prześladowaniami religijnymi. Znali oni tajemnicę osuszania ziemi i uprawy roli oraz intratnego handlu. W 1590 roku dwaj z nich wybudowali w Elblągu kamienicę, która służyła im za kościół. Byli ostrożni, nie chcieli afiszować się ze swoją wiarą. Nie do końca byli akceptowani. Kamienica przetrwała do dzisiaj. Dla mennonitów jest to obowiązkowy punkt w programie zwiedzania. Odwiedzają też kościół wybudowany w 1900 roku. Teraz należy do polskich katolików.
Sentymentalne wycieczki oprowadza Bolesław Klein z Klubu Nowodworskiego, fan mennonitów.
- W programie zwiedzania są nie tylko elbląskie zabytki, ale były kościół mennonitów w Gdańsku, Muzeum Żuławskie w Nowym Dworze Gdańskim, cmentarze menonickie, m.in.w Stogach, Stawcu – wylicza Klein. - Właśnie na nekropoliach nasi goście przeżywają najbardziej wzruszające chwile.

Z Holandii do Rosji


Johan Enns, mennonita z Bielefeld, koło Düsseldorfu w Niemczech, gdy zobaczył swoje nazwisko na nagrobku na cmentarzu w Stawcu, nie mógł ukryć wzruszenia.
- Chociaż wiem, że Enns to nazwisko popularne wśród mennonitów – mówi. - Nie wiem, czy to mój przodek, może tylko bardzo daleka rodzina.

Historia antenatów pana Johana była skomplikowana. - W XVI lub XVII wieku z Holandii przybyliKrystyna Laskowska z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu oprowadzała mennonitów. Tłumaczył jej słowa Bolesław Klein / Fot. Grażyna Wosińska oni na Żuławy – opowiada. - Osuszali i uprawiali ziemię. Gdy nadeszły czasy zaborów pruskie prześladowania spowodowały, że moi pradziadowie zdecydowali się na skorzystanie z propozycji carycy Katarzyny II. Znów rzucili wszystko i wyruszyli rozpocząć nowe, niełatwe życie, tym razem na Ukrainie. Władza się zmieniała. Carat upadł. Bolszewicy przejęli władzę. Gdy po siedemdziesięciu latach nastąpiła pierestrojka i głasnost uznaliśmy, że zamieszkamy w Niemczech. Żyjemy tam od 20 lat.

Śmierć, bieda i chleb


Podobne losy były Aleksandra Helwicha, też uczestnika sentymentalnej wycieczki. - Moi przodkowie nad Wołgę pojechali w XVIII wieku z Wittenbergi – wyjaśnia. - Też po 1989 roku wróciliśmy do Niemiec.

Historia mennonitów ograniczona tylko do podstawowych faktów nie ujawnia na czym polegała tajemnica siły ich przetrwania w niesprzyjających warunkach. Podczas wizyty w Muzeum Archeologiczno-Historycznym, gdy kustosz Krystyna Laskowska mówiła o trudnych warunkach pracy i życia, szczególnie w pierwszych pokoleniach. Wtedy jedna z mennonitek powiedziała trzy słowa: "Tod, Not i Brot". To oznacza: "W pierwszym pokoleniu królowała śmierć, w drugim bieda, a dopiero w trzecim chleb". Jak to wytrzymywali? Mennonici nie mają wątpliwości, że wiara w Boga pozwoliła im przetrwać. Zanim zaczęli zwiedzać muzeum, śpiewali religijne pieśni, najpierw po niemiecku, potem po rosyjsku. Potem przypominali, że mamy okres wielkanocny.
- Chrystus zmartwychwstał – wołali. - Prawdziwie zmartwychwstał.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Warto wspomnieć o AMISZACH - bardziej konserwatywnym odłamie mennonitów. Bardzo ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.