Facebook Google+ Twitter

Podróż sentymentalna z Markiem Grechutą

14 grudnia, porcją swojej wyśmienitej muzyki uraczył wypełnioną po brzegi Salę Kongresową Grzegorz Turnau, jeden z najwybitniejszych artystów polskiej piosenki poetyckiej - piosenkarz, pianista, kompozytor oraz autor tekstów.

Koncert ten był premierową prezentacją jego najnowszego albumu "Historia pewnej podróży", owocu trwającej od młodzieńczych lat fascynacji twórczością Marka Grechuty, oraz jednocześnie hołdem składanym zmarłemu niedawno artyście. Jak podkreślił podczas koncertu sam Turnau – Najlepszym sposobem pielęgnowania pamięci o Marku Grechucie jest śpiewanie jego piosenek...

 


To dlatego artysta swój nowy projekt muzyczny poświęca właśnie jego twórczości. Płyta zawiera kilkanaście często zaskakujących w interpretacji zarówno najpopularniejszych, jak nieco zapomnianych utworów swojego mistrza, tworząc zróżnicowaną kompozycję dynamiki połączonej z typową dla Turnaua melancholią.

 

Spotkanie w Kongresowej rozpoczęło zupełnie niesłusznie zapomniane dzieło Marka Grechuty, utwór "Chodźmy", przedstawiony w łagodnej, romantycznej aranżacji Turnaua. W swoich wspomnieniach o artyście twórca powracał przede wszystkim do krakowskiej Piwnicy pod Różą, gdzie jako siedemnastolatek podziwiał z fascynacją występy Grechuty. Zabrał swoją publiczność w melancholijną podróż przez jego twórczość.


Przypomniał te najbardziej popularne utwory, jak m.in.: "Korowód" , "Gaj" , czy tytułową "Historię pewnej podróży", ale i te lekko zakurzone już w naszej pamięci - "Gdziekolwiek", "Nie wiem o trawie", "Skąd przychodzimy", " Świat w obłokach". Wspaniałą piosenkę Jana Kantego Pawluśkiewicza   "Motorek"   wykonał Grzegorz Turnau z gościnnym udziałem kompozytora na scenie.


Nie zabrakło także jeszcze jednego wspólnego dzieła z kultowej płyty wydanej w 1995 roku "To tu, to tam", czyli tekstu Leszka Moczulskiego, zamykającego koncert "Jak linoskoczek". Do Grechuty Turnau powrócił potem jeszcze raz w sentymentalnej fortepianowej kompozycji "Ocalić przed zapomnieniem", którą wykonał bez wokalu.

 

Podróż ta okazała się być również wędrówką przez całe dotychczasowe twórcze życie artysty. Przypomniał swoje największe przeboje - pseudo buddyjski manifest "Naprawdę nie dzieje się nic", tkliwą "Bracką", zawadiacko zaaranżowane "Natężenie świadomości", a na stacji końcowej czekało "Między ciszą a ciszą". Artysta  powrócił również na chwilę do młodzieńczych lat fascynacji Beatlesami w utworze "Yesterday" oraz oddał hołd Grzegorzowi Ciechowskiemu wykonując utwór z jego ostatniego albumu "Śmierć na pięć".

 

Podczas występu Turnauowi, jak zawsze, towarzyszyli znamienici muzycy - Jacek Królik i Robert Kubiszyn na gitarach basowych, Michał Dąbrówka i Sławomir Berny na instrumentach perkusyjnych, Leszek Szczerba na saksofonach oraz  współaranżer i młody obiecujący kompozytor, Michał Jurkiewicz na keyboardzie, skrzypcach elektrycznych i akordeonie. Razem stworzyli pełen wrażliwej i łagodnej dynamiki klimat, który każdemu na swój sposób pomógł pożegnać się ze zmarłym geniuszem piosenki literackiej i jednocześnie upewnić, że jego muzyka nigdy nie umrze, pielęgnowana przez takich wspaniałych artystów, jak Grzegorz Turnau.

 

Artysta bisował dwukrotnie, publiczność nagrodziła go owacjami na stojąco. Na koniec wykonał zabawny mix "Cichosza", "Tutaj jestem", "Kawałek cienia" ("Turnau w Trójce" - 1994) oraz "Dni, których jeszcze nie znamy" Grechuty. Całą tę ucztę duchową zakończyło uroczyste wręczenie Grzegorzowi Turnauowi dwóch, nie odebranych przez artystę Fryderyków - za płytę ‘Cafe Sułtan’ oraz ‘11:11’, a także złotej płyty dla jego najnowszego albumu "Historia pewnej podróży".


Podwójną platynową płytę za ‘Złotą kolekcję’ oraz trzykrotną platynę dla Boxu płytowego Marka Grechuty odebrała obecna w Kongresowej z synem Łukaszem, żona Danuta. N ajbardziej cierpliwym i wytrwałym fanom muzyki Grzegorz Turnau po koncercie podpisywał swoje płyty.

 

 


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.