Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26565 miejsce

Podróże Marzeń Road train - bestia australijskich dróg

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-07-14 08:18

Mark dojeżdża do stacji benzynowej. Jesteśmy już w Three Ways. Jakieś 6 godzin temu minęliśmy ostatnie miasto, a 10 godzin wcześniej, gdy słońce już prawie usmażyło nas na 2 skwarki z plecakami zatrzymał się ON. Road train

Road Train / Fot. Jarosław KaniaMark dojeżdża do stacji benzynowej. Jesteśmy już w Three Ways. Jakieś 6 godzin temu minęliśmy ostatnie miasto, a 10 godzin wcześniej, gdy słońce już prawie usmażyło nas na 2 skwarki z plecakami zatrzymał się ON. Road train - marzenie każdego autostopowicza. Ogromna ciężarówka z trzema przyczepami, która spełnia rolę pociągu na szosie. Nasza miała 18 osi, 54 metry długości, 120 ton masy. Istny kolos!

Poruszanie się autostopem po Australii wymaga cierpliwości oraz nauczenia się nowej jednostki odległości: godzina. Określenie „mam 3h jazdy do najbliższego sklepu” jest o wiele przyjemniejsze niż „mój spożywczak znajduje się 300 km stąd”. Po dwóch dniach podróżowania, jednostki same się zmieniają i komunikacja z kierowcami staje się możliwa. Kolejną rzeczą, którą trzeba sobie uzmysłowić, są odległości. Stojąc na autostradzie w Sydney i studiując pobieżnie mapę doszliśmy do wniosku, że do Townsville – miasta, w którym mieliśmy skręcić w lewo, dojedziemy najpóźniej następnego dnia wieczorem. Jako, że mapa była bez skali, a my patrzyliśmy na Australię jak na Polskę, to gdy po 4 dniach i pokonaniu 2000 km dojechaliśmy do celu, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że Australia to naprawdę duży kraj!

Poczucie przestrzeni jeszcze bardziej się wzmaga, gdy opuści się strefę przybrzeżną i zapuści się w głąb kraju. Godzinami można jechać przez monotonnie niezmienny krajobraz po drodze, na której nie ma skrzyżowań, a zakręty zbudowano tylko po to, żeby kierowcy nie posnęli w trakcie jazdy. Nic więc dziwnego, że wielu z nich ma zamontowane w kabinach małe telewizory i podczas rejsu ogląda sobie film. Jedynym urozmaiceniem są wychodzące o zmierzchu i świcie na skraj drogi kangury, jednak spotkanie z pędzącą ciężarówką rzadko kiedy kończy się dla nich dobrze - okratowanie kabiny Road Traina nie na darmo nazywa się łapaczem kangurów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.