Facebook Google+ Twitter

Podróże, nie tylko po świecie

Urodziłem się 3 marca 1932 roku w Pińsku na Polesiu, w dzisiejszej Białorusi. Rodzice nadali mi imię Ryszard i prawdopodobnie nie spodziewali się, że w przyszłości będę TYM Ryszardem Kapuścińskim...

Urodziłem się 3 marca 1932 roku w Pińsku na Polesiu, w dzisiejszej Białorusi. Rodzice nadali mi imię Ryszard i prawdopodobnie nie spodziewali się, że w przyszłości będę TYM Ryszardem Kapuścińskim, wielkim polskim dziennikarzem, najlepiej rozpoznawalnym na świecie . I na pewno nikt nie przeczuwał, iż będę uważany za Króla Reportażu.
W 1952 roku rozpocząłem studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Zakończyłem je w 1956 roku, a po studiach powróciłem do „Sztandaru Młodych” . Pisywałem tam również będąc jeszcze przed maturą. Praca w gazecie była dla mnie i mojego pióra prawdziwą szkołą. Wtedy też zauważono moje zdolności reporterskie. Moje reportaże z Nowej Huty niezwykle spodobały się ówczesnym władzom i w wyniku tego otrzymałem w nagrodę Złoty Krzyż Zasługi. Wkrótce po tym zostałem wysłany w podróż do Pekinu. Jednak zamieszki, które wybuchły w 1956 roku zmusiły mnie do przedwczesnego powrotu, ponieważ w ten sposób chciałem zamanifestować moją solidarność z redakcją „Sztandaru Młodych”. Przez to posunięcie zostałem ukarany i wydalono mnie ze „Sztandaru”.
Jednakże, jak mówi przysłowie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Wkrótce po tym zdarzeniu dostałem posadę redaktora działu krajowego w „Polityce”. Tygodnik ten zapewnił mi warsztat pracy , dużo podróżowałem, jeszcze więcej pisałem. Moje krajowe reportaże zapewniły mi ogromną popularność . A prawdziwą sławę przyniosły relacje z ogarniętego wojną domową Konga w 1958 roku. Muszę przyznać, że podróż do Afryki prawdziwie rozbudziła moje zamiłowanie reporterskie, zrozumiałem wtedy, że to, co mnie szczególnie interesuje, to zafascynowanie krajami dopiero budzącymi się do życia .
Mój debiut literacki to „Busz po polsku” z 1962 roku. Jest to cykl reportaży o tematyce krajowej. W tym samym roku zostałem pracownikiem Polskiej Agencji Prasowej i to właśnie z ramienia PAP-u zostałem wysłany na 6 lat do Afryki. Pobyt na czarnym lądzie był okresem szczególnie intensywnej i ciężkiej pracy reporterskiej. Kontynent podlegał transformacjom i ewolucjom, w mgnieniu oka zmieniały się rządy, wybuchały powstania. A wszędzie tam, gdzie coś się działo byłem ja. Miałem swego rodzaju dar przewidywanie tego, co się wydarzy, potrafiłem to uprzedzić. Jednak nie był to żaden dar Boży, zdolność ta wynikała po prostu ze znajomości i rozeznania w sprawach Afryki. Potrafiłem wyczuć wewnętrzne napięcia, wydaje mi się, że posiadałem prawdziwy instynkt reportera. Wiem nawet o istnieniu pewnej anegdoty, w której to pracownicy pewnego przedstawicielstwa dyplomatycznego opowiadali z podziwem – co nie ukrywam jest dla mnie bardzo miłe – kiedy po kilku dniach kręcenia się po mieście miałem lepsze rozeznanie na temat tego, co tam się działo, niż oni, którzy byli tam od dawna. A ja po prostu byłem wszędzie tam, gdzie inni bali się być. Zawsze pisałem tylko o tym, co osobiście przeżyłem. Często ryzykowałem własnym życiem. I prawdopodobnie, to właśnie to sprawiło, że jestem aż tak popularny wśród czytelników. Bezpośrednim efektem tej podróży były książki: „Czarne gwiazdy” i „Gdyby cała Afryka”.
W 1968 roku powróciłem do kraju na rehabilitację po malarycznym zapaleniu opon mózgowych i gruźlicy. Nie mogłem jednak usiedzieć na miejscu i wyruszyłem na Kaukaz, podróżowałem po południowych republikach ZSRR. W efekcie tej podróży napisałem „Kirgiz schodzi z konia” w 1968 roku. W tym samym roku wyjechałem na 5 lat do Ameryki Południowej. Byłem stałym korespondentem w Chile, Brazylii i Meksyku. Tam, podobnie jak w Afryce, stałem się świadkiem krwawych zamieszek i zamachów stanu. Rezultatem tych obserwacji są książki: „Chrystus z karabinem na ramieniu” i „Wojna futbolowa”. Pobyt w Ameryce przerwałem wyjazdem do Polski, ale po paru miesiącach wróciłem do Meksyku.
W 1974 roku odwiedziłem Azję i Afrykę, w 1975 roku Bliski Wschód, następnie w latach 1975/1976 – Angolę, czego owocem była książka „Jeszcze jeden dzień z życia”. Ale szczególnie ważnie dla mnie książki związane z tym okresem to „Cesarz” i „Szachinszach”. To właśnie w nich zaskoczyłem wszystkich sposobem przedstawienia reportażu, łącząc cechy reportażu z powieścią . Zupełnie niespodziewanie książki te odbiły się światowym echem przynosząc laury uznania dla mojego pióra . Szczególnie głośno mówiono o „Cesarzu”, książce ujawniającej rządy Hejle Sellasje. Postać cesarza obnaża powszechne mechanizmy porządku totalitarnego.
Lata 80 – te to dla mnie okres odpoczynku i wytchnienia. Byłem już nieco zmęczony relacjonowaniem rewolucji i przewrotów. Z reportera stałem się publicystą, pisarzem, a nawet poetą i myślicielem. Wyrazem tego jest zbiór wierszy „Notes” oraz „Lapidarium” - cykl aforyzmów i refleksji nad życiem. Nie mogłem jednak długo wytrzymać bez reporterskiego dreszczyku emocji. W 1993 roku wydałem książkę „Imperium”, będącą relacją z podróży po byłych południowych republikach ZSRR. Mogę to porównać z obrazem republik z 1968 roku. „Imperium” doskonale opisuje współczesną Rosję. Przedstawia Gruzję, Afganistan, Kirgizję i inne republiki południowe, jako kraje o bogatej tradycji i kulturze . Kolejną moją książką jest „Heban”, w której powracam do tematu afrykańskiego. W 2000 roku ukazała się czwarta część „Lapidariów”, a jesienią 2000 roku wydałem album fotograficzny zawierający zdjęcia z moich afrykańskich podróży. Kolejną moją książką jest „Lapidarium V”. W 2003 roku ukazał się mój Autoportret. W 2004 roku wydałem „Podróże z Herodotem”, a w 2006 roku tomiki poezji „Ten inny”.
Moje życie dobiegło końca 23 stycznia 2007 roku. Ale chyba nikogo nie zdziwi, jeżeli powiem, iż jestem z siebie dumny. Moje życie zawodowe rozwinęło się do tego stopnia, że sam byłem tym faktem zdumiony. Jednocześnie mam ogromną nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie kontynuował mój warsztat .

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.