Facebook Google+ Twitter

Podróżować każdy może

Wakacje to czas podróży, tych długich i tych krótszych, które można spędzić przyjemnie, bez większych wrażeń, bądź... wręcz przeciwnie.

Oczywiście owe podróże przeznaczone są raczej dla osób, które dysponują odpowiednim czasem, który mogą spokojnie przeznaczać na zwiedzanie świata. Zaraz ktoś krzyknie: a pieniądze? Fundusze owszem, to również rzecz niezbędna, ale dla chcącego nic trudnego.

Moje kursowanie w pociągach i autobusach (do samolotu jeszcze nie doszłam) zaczęło się od przygody z Letnią Szkołą Dziennikarstwa Wiadomości24.pl. Ze względów finansowych żyłam w przekonaniu, że do stolicy nie uda mi się nawet dojechać, aż tu nagle drobne spadły jak z nieba i ruszyłam na Warszawę, po raz drugi podziwiając majestat stolicy Polski.

Pierwszą podróżniczą niespodziankę przeżyłam na Dworcu Centralnym: jego wielkość i stada ludzi, pod kasami biletowymi zwaliły mnie z nóg. Choć miałam w ręku bilet powrotny, zawzięłam się, by zobaczyć Muzeum Powstania Warszawskiego i tak oto przybyłam na Dworzec Centralny na dziesięć minut przed odjazdem pociągu do Konina. Stanie w kilometrowej kolejce do informacji, z której zaczerpnęłabym informacji, z jakiego peronu odjeżdża, nie miało sensu, więc ruszyłam do wielkiej tablicy, gdzie widnieje spis wszystkich połączeń... ale mimo mocnych szkieł nie mogłam dojrzeć z jakiego peronu odjeżdża pociąg do Konina. Zapytałam łaskawie pierwszą lepszą osobę, co widzi i zaraz pognałam szukać danego peronu, co też zajęło mi małą chwilę. Na szczęście mój pociąg dopiero podjeżdżał na tor. Następnym razem postaram się dowiadywać po przejeździe do danego miasta, o której i gdzie mam połączenia powrotne bo a nuż znowu coś wyskoczy...

Kolejna niespodzianka czekała mnie podczas podroży z Konina do Piły, podczas której to zamiast biletu ulgowego kupiłam... normalny nadpłacając ponad 20 zł. Kiedy spostrzegłam pomyłkę, zwróciłam się do kierowcy z prośbą o wymianę biletu, ale ten stwierdził, że takiej transakcji nie da się przeprowadzić. Zdenerwowana spróbowałam jeszcze raz wysiadając z autobusu i stosując jeden z najpopularniejszych trików ''na spłukanego''. Powiedziałam kierowcy wprost, iż nie mam pieniędzy na powrót i błagałam by jakoś mnie wspomógł, a ten mruknął coś tylko o tym bym w takim razie wróciła stopem i do widzenia. Kolejna nauczka: zawsze mów głośno i wyraźnie JAKI chcesz bilet a dopiero potem powiedz gdzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • A E
  • 24.08.2009 21:54

szybko nabierzesz wprawy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.