Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie 12. kolejki Plus Ligi. Kto wygrał, kto przegrał?

Po przerwie na Puchar Polski czas powrócić na Plus Ligowe parkiety. Za nami 12. kolejka siatkarskiej ekstraklasy, w której dominowały kontuzje, pojedynki „sąsiadów” i grad trzysetowych meczy.

Resovia jest bezradna w meczach z mistrzami Polski. / Fot. Gabriela RosiakBez straty seta
Inauguracyjny mecz został rozegrany w Gdańsku pomiędzy Lotosem Trefl Gdańsk a Zaksą Kędzierzyn – Koźle. Gospodarze niezmiennie zajmujący ostatnią lokatę w tabeli stanęli przed szansą przerwania czarnego pasma porażek. Ktoś mógłby się zastanawiać gdzie tu upatrywać szansy dla słabo przędącego beniaminka grającego z wiceliderem rozgrywek… a jednak! Zespół Krzysztofa Stelmacha został zdziesiątkowany przez kontuzje podstawowych siatkarzy. Do odsuniętego od gry jakiś czas temu Sebastiana Świderskiego dołączył drugi przyjmujący kędzierzynian – Guillaume Samica. Na pozycji środkowego również trudno o zdrowego siatkarza. Na ławce trenerskiej zasiedli Patryk Czarnowski oraz Jurij Gladyr. Niedyspozycji rywali nie potrafili jednak wykorzystać gdańszczanie, którzy zaliczali w meczu kilka niezłych przewag, ale nie potrafiąc ich utrzymać ostatecznie przegrali 0:3.
MVP: Antonin Rouzier

Również w zaledwie trzech setach z Indykpolem Olsztyn rozprawiła się Politechnika Warszawska. Był to bezapelacyjny rewanż za porażkę w pierwszej rundzie fazy zasadniczej, gdy to olsztynianie na warszawskim Torwarze pogrążyli zespół Radosława Panasa 3:1. Warszawiakom zdecydowanie sprzyjały piłki. W dwóch setach nie wypuścili podopiecznych Tomasa Totoli nawet za próg siedemnastego „oczka”. To już druga z rzędu przegrana Indykpolu z rywalem o podobnej liczbie punktów. W dużej mierze takimi wynikami skutkuje brak atakującego oraz przyjmującego zespołu, kontuzjowanego Igora Yudina. Zajmowana przez olsztynian pozycja dziewiąta i porażki z „sąsiadami” nie wróżą dobrze na uczestniczenie w zbliżających play-offach, do których dostanie się 8 pierwszych drużyn. Za to Politechnika Warszawska awansowała o lokatę wyżej. (7. miejsce)
MVP: Patrick Steuerwald

Jednostronny hit kolejki
Halę „Energia” w Bełchatowie także zdominowała jedynie trzysetowa walka. Jednak po tym starciu wszyscy eksperci i kibice siatkówki spodziewali się o wiele więcej. Równo tydzień po półfinałowym spotkaniu Enea Cup, Asseco Resovia Rzeszów miała okazję zrewanżować się PGE Skrze Bełchatów za porażkę 1:3 przed własną publicznością. Jednak jak się okazuje chęci nie zawsze chodzą w parze z dyspozycją dnia, a znaleźć patent na lidera nie jest łatwo. Rzeszowianie zagrozili mistrzom Polski (tylko) w drugim secie, ale po chwili roztrwonili ośmiopunktową przewagę i przegrali seta na przewagi, a cały mecz 0:3. - Nasz zespół bardzo często faluje. Szczególnie w krytycznych sytuacjach, kiedy gubimy kilka punktów serią. Nie mamy wtedy zawodnika, który wziąłby odpowiedzialność na siebie. Było to jednostronne spotkanie – komentował po meczu trener Andrzej Kowal. - Bardzo szkoda. Musimy wyciągnąć wnioski z tego spotkania – wtórował mu kapitan Resovii – Olieg Achrem.
MVP: Bartosz Kurek

Walka o czwarte miejsce
Przed 12. kolejką Jastrzębski Węgiel z dorobkiem 21 punktów cieszył się z czwartego miejsca w klasyfikacji Plus Ligi. Jedynym zagrożeniem dla pozycji siatkarzy Lorenzo Bernardiego była Delecta Bydgoszcz zajmująca piątą lokatę, z „oczkiem” mniej od „pomarańczowych”. Zawodnicy wykorzystali niedzielne spotkanie z jastrzębianami do awansu. Po dwóch setach, w których narzucili swoje warunki gry, niespodziewanie spotkali się z oporem i ofensywą zeszłotygodniowych finalistów Pucharu Polski. W wyjściowej szóstce zabrakło kapitana – Zbigniewa Bartmana, który boryka się z kontuzją. Mimo, to sportowcy zmotywowani przez pełną halę kibiców doprowadzili do tie-breaku. Zacięta walka o dwa punkty trwała do ostatniej piłki. Zimną krwią wykazali się jednak bydgoszczanie. Gra na przewagi skończyła się po osiągnięciu przez nich 19. „oczka”. Jastrzębski Węgiel pokonany na własnej hali pozostał z jednym punktem i piątym miejscem w klasyfikacji.
MVP: Stephane Antiga

Kolejna bitwa sąsiadów
W poniedziałek jako ostatnie zmierzyły się drużyna Farta Kielce z AZS-em Częstochową. Podobinie jak dzień wcześniej (Jastrzębski-Delecta) był to pojedynek sądziedzki, jednak w niższych partiach tabeli. Od dobrej passy rozpoczęli kielczanie. Wyraźnie zdominowali gości. W kolejnej odsłonie mimo, ze Fart również wydawał się faworytem – miał do wykorzystania dwie piłki setowe – to częstochowianie wykazali się większym skoncentrowaniem i doprowadzili do remisu a następnie do wygranej. Wynik 1:1 wybił gospodarzy z rytmu gry, co spowodowało kłopoty w kolejnych partiach. Ostatni zryw do walki siatkarze Grzegorza Wagnera zanotowali w końcówce czwartego seta. AZS Częstochowa nie pozwoliła sobie jednak na wyrwanie kompletu punktów i wygrywając trzecią z rzędu partię, odniosła zwycięstwo nad gospodarzami 3:1 i tym samym zachowując szóste miejsce w tabeli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.