Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie 17. kolejki Orange Ekstraklasy

Za nami siedemnasty weekend zmagań na boiskach Orange Ekstraklasy. Kibiców zawiodły drużyny Legii Warszawa i Wisły Kraków, zwycięstwa odniosły zaś umacniający się na pozycji lidera GKS Bełchatów, Zagłębie Lubin i Korona Kielce.

Legia Warszawa 0:1 Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp.

W piątkowy wieczór kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie oczekiwali dobrego widowiska i odrodzenia się skuteczności legionistów. Obejrzeli emocjonujący spektakl, w którym główne role grali jednak zawodnicy Groclinu. To goście od początku spotkania bez kompleksów atakowali pole karne Łukasza Fabiańskiego, który czyste konto zawdzięczał tylko przychylności siły wyższej.

Udawało mu się to do 66. minuty, kiedy pięknym strzałem ze skraju "szesnastki" prowadzenie drużynie Macieja Skorży dał Adrian Sikora. "Wojskowi" dążyli do wyrównania, lecz bardziej gubili się na murawie niż stanowili zagrożenie dla defensywny rywali. Co więcej, to grodziszczanie mogli i powinni podwyższyć wynik, lecz na potęgę marnowali najlepsze nawet sytuacje strzeleckie. Pojedynek w stolicy miał być również konfrontacją wartych w sumie półtora miliona euro Bartłomieja Grzelaka i Filipa Ivanovskiego, lecz ten pierwszy pojawił się na boisku dopiero po trzech kwadransach, zaś drugi całe spotkanie obejrzał z wysokości ławki rezerwowych. Przed startem rundy Legia przedstawiana była jako najpoważniejszy kandydat do zdobycia tytułu mistrzowskiego, lecz z obecną formą nie zagrzeje długo miejsca nawet w czołówce tabeli. Nad stylem gry zespołu zastanowić się musi Dariusz Wdowczyk, o którego ewentualnym pożegnaniu z klubem zaczęły już spekulować media.

Lech Poznań 0:2
Zagłębie Lubin

Zapowiadany jako hit 17. kolejki mecz Lecha Poznań z Zagłębiem Lubin okazał się widowiskiem niemal jednostronnym. O ile tydzień temu w Płocku, "lechici" byli stroną przeważającą, o tyle w sobotni wieczór już od początku spotkania musieli uznać wyższość lepiej zorganizowanego zespołu Czesława Michniewicza. Wicelider dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty dzięki trafieniom Michała Stasiaka i Michała Chałbińskiego. Wymiar kary dla "Kolejorza" mógł być jeszcze bardziej surowy, lecz w końcówce rzutu karnego nie wykorzystał Andrzej Szczypkowski.

Całkowity brak pomysłu na grę, mnożące się błędy w obronie Lecha i zagubienie polotu i odwagi w grze, jaką imponowała ekipa Franciszka Smudy w rundzie jesiennej, legły u źródeł porażki z pozostającym w świetnej formie Zagłębiem. Osiemnaście tysięcy kibiców przy ul. Bułgarskiej opuszczało stadion przełykając gorycz rozczarowania. Kiedy poznaniacy spożytkują swój olbrzymi potencjał i chęć zwycięstw?

Wisła Kraków 2:2 Arka Gdynia

Znów potwierdził się pech, jakiego doświadczają zawodnicy "Białej Gwiazdy" w pojedynkach z Arką Gdynia.

A wszystko zaczęło się po myśli podopiecznych Adama Nawałki. Po pierwszej połowie schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Niestety, gole Jeana Paulisty i Radosława Sobolewskiego (wspaniały strzał z trzydziestu metrów) były tylko wstępem do dramatu drugich 45 minut. Goście wyrównali za sprawą Olgierda Moskalewicza i Bartosza Ławy, a wiślacy pretensje mogą mieć tylko do siebie. Zbyt duża wiara we własne możliwości, wyprowadziła na manowce, w historii futbolu, nawet największych faworytów.

Strata punktów z przeciętnym przeciwnikiem może kosztować piłkarzy z grodu Kraka bardzo dużo.

Odra Wodzisław 0:1 Cracovia Kraków

Niezbyt udanie, w roli trenera Odry, zadebiutował Jacek Zieliński. Wodzisławianie ulegli na własnym stadionie Cracovii, znów nie prezentując na murawie nic, co pozwoliłoby kibicom snuć nadzieje na lepszą grę piętnastego zespołu ekstraklasy.

Jedyną bramkę meczu strzelił Piotr Giza, a podopieczni Stefana Majewskiego przerwali niechlubną passę kolejnych porażek.


Górnik Łęczna 0:1 ŁKS Łódź

Fani w Łęcznej obejrzeli dość senne spotkanie. Jednak jak powszechnie wiadomo to nie efektowne zagrania czy sytuacje podbramkowe liczą się w futbolu i kształtują ligową tabelę, lecz zdobyte gole. A jedyne trafienie stojącego na mocno przeciętnym poziomie meczu, było dziełem Miroslava Opsenicy z ŁKS-u. Po pogromie w Bełchatowie Górnik przegrywa po raz kolejny, a Krzysztof Chrobak coraz bardziej martwić się musi o losy swojego zespołu i dalszy byt w Orange Ekstraklasie. Łodzianie nadal nie zachwycają, ale znów inkasują cenne trzy punkty, awansując na czwartą pozycję.

Pogoń Szczecin 0:0 Górnik Zabrze

Bez emocji było także w Szczecinie, gdzie miejscowa Pogoń bezbramkowo zremisowała z Górnikiem Zabrze. Główną "atrakcją" pojedynku były, nie błyskotliwe akcje i popisy piłkarzy, które można było akurat policzyć na palcach jednej ręki, lecz wybryki pseudokibiców. Znudzeni przebiegiem gry chuligani szukali rozrywki w rzucaniu monetami w sektor VIP-owski.

Po porażce w ostatniej kolejce obie ekipy podzieliły się punktami, co nie może cieszyć ani Libora Palę ani Zdzisława Podedwornego. Jeśli ich podopieczni nie poprawią stylu gry, widmo walki o utrzymanie w lidze zacznie coraz bardziej zaglądać w oczy klubów, z dwóch różnych krańców Polski.

Wisła Płock 0:1 Kolporter Korona Kielce

 

Bez niespodzianki obyło się w konfrontacji płockiej Wisły z Koroną Kielce. Uwięzieni na dnie tabeli "Nafciarze" ulegli zespołowi Ryszarda Wieczorka, po bramce Marcina Robaka. Każda kolejna porażka przybliża podopiecznych Josepfa Csaplara do spadku z ekstraklasy, a działacze nie mają już pomysłu na odratowanie piłki w Płocku. Kolporter znów nie zachwycił skutecznością, lecz zdołał odnieść następne zwycięstwo i utrzymać kontakt z górą stawki. Po meczach ze słabszymi rywalami, prawdziwym sprawdzianem dla kielczan będzie wyjazd do Poznania na mecz z Lechem. W obecnej formie "złocisto-krwiści" są jednak w stanie stawić czoła każdemu.

Na meczu Widzewa Łódź z GKS-em Bełchatów. Fot. Krzysiek BaraniakWidzew Łódź 0:3 BOT GKS Bełchatów

Lider nie zwalnia tempa. Rozpędzony zespół GKS-u z łatwością ograł w Łodzi wyjątkowo słaby Widzew. Gospodarze nie próbowali nawet stawiać najmniejszego oporu rywalom, którzy objęli prowadzenie już w 12. minucie, kiedy to Bartosza Fabiniaka pokonał będący ostatnio w wybornej dyspozycji Dawid Nowak. Bełchatowianie nie zachwycali, jednak nieporadność łodzian niszczyła ostatnie pokłady cierpliwości zgromadzonych kibiców.

Na siedem minut przed przerwą Jakub Rzeźniczak pokonał własnego bramkarza i było już 0:2. Widzewiakom nie pomogły zmiany i wprowadzenie na plac gry Krzysztofa Sokalskiego czy Stefano Napoleoniego. Uwieńczeniem przygniatającej przewagi lidera Orange Ekstraklasy była kolejna bramka Nowaka, strzelona w 58. minucie spotkania. Zawodnicy Oresta Lenczyka znów dopisali do swojego konta trzy punkty, a Widzew sięga powoli dna swoich możliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

witam co mam pisać mogę tylko pogratulowac zetelnosci i fachowości nie ma jak "przydziobać"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.03.2007 20:32

Krzysiek ja też napisałem podsumowanie -;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.