Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie 1. kolejki Ekstraklasy

Współautorzy: Piotr Adamczyk

Już w pierwszej serii gier doszło wręcz do sensacji. Lech Poznań przegrał na własnym boisku z Bełchatowem. Większość spotkań była wyrównana i zacięta, o czym świadczy aż pięć remisów.

Po tym jak w dwóch piątkowych spotkaniach padło dziewięć bramek, myślałem, że kolejne spotkania przyniosą jeszcze więcej emocji i będą padać kolejne gole. Jednak nic z tego nie wyszło, napastnicy strzelali, ale bramek jak na lekarstwo. Najczęściej musieli ich wyręczać pomocnicy, a nawet obrońcy.
Logo Ekstraklasy. / Fot. Ekstraklasa SA
Pierwszym liderem został Piast Gliwice, bo potrafił wykorzystać słabość Cracovii i na własnym stadionie pewnie ją pokonał. Tuż za nim w tabeli są Wisła i Bełchatów, które zdołały strzelić o jedną bramkę więcej od swoich rywali. W pierwszej kolejce zawiodło parę zespołów, chociażby Lech, który zagrał naprawdę efektowne spotkanie, lecz napastnicy klubu z Bułgarskiej zachowywali się fatalnie pod bramką swoich rywali. Nienajlepiej zagrała także Legia, która zremisowała u siebie w derbach Warszawy z Polonią. Żaden z beniaminków nie przegrał, choć bardzo blisko porażki była Lechia. Jednak gracze z Gdańska mieli sporo szczęścia i mogą podziękować napastnikom Śląska, którzy marnowali sytuacje - jedną za drugą

Kolejka w skrócie

Legia Warszawa – Polonia Warszawa 2:2 (11’ Grzelak, 49’ Iwański – 41’ Sokołowski, 44’ Mąka)
W derbach Warszawy padł zasłużony remis. Żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć większej przewagi w środku pola. Na pewno wpływ na to miała nienajlepsza postawa obu liderów. Niewidoczny był Roger, a Radosław Majewski, mimo iż bardzo się starał, to nie potrafił zagrozić bramce Legii. Najlepszym zawodnikiem na boisku był Marek Sokołowski, a trenera Polonii musiał zmartwić uraz, którego w czasie spotkania nabawił się Sebastian Przyrowski.

Lech Poznań – GKS Bełchatów 2:3 (45’ Rengifo, 67’ Lewandowski – 50’ Jarzębowski, 77’ Wróbel, 81’ Henriquez – samobój)
Przez całą pierwszą połowę Lech miał przewagę. Świetne sytuacje marnowali kolejni zawodnicy: Stilić, Murawski, czy Peszko, bądź w bramce Bełchatowa świetnie spisywał się Kozik. Jeszcze przed przerwą gospodarze wyszli na prowadzenie i wydawało się, że w drugiej połowie zmiażdżą gości, których szeregi już w 38. minucie musiał opuścić z powodu kontuzji Łukasz Garguła. Jednak szczęście sprzyjało zawodnikom z Bełchatowa. Najpierw dwukrotnie potrafili doprowadzić do wyrównania, a jeszcze w końcówce meczu otrzymali prezent od Henriqueza, który zachował się w głupi sposób i wpakował piłkę do swojej siatki. Poznaniakom na pocieszenie zostaje, że grali najefektowniej w pierwszej kolejce i gdy tylko popracują nad skutecznością, to będą wygrywać spotkania.

ŁKS Łódź – Odra Wodzisław 0:0
Mecz w Łodzi był momentami żenująco słaby. Ciekawych akcji było jak na lekarstwo, a zawodnicy grali bardzo ospale. Jeśli już napastnicy dochodzili do dobrych sytuacji, to bramkarze ich zatrzymywali (jak chociażby Bogusław Wyparło, który obronił strzał Macieja Korzyma z pierwszej połowy). Jak zwykle motorem napędowym Odry był Jan Woś, który jednak nie będzie grał wiecznie. Obie drużyny są kandydatami numer jeden do spadku.

Piast Gliwice – Cracovia Kraków 2:0 (44’ Kukulski, 68’ Gamla)
Piast zagrał dobre spotkanie i przede wszystkim potrafił wykorzystać słabość swojego rywala, dwie bramki były najmniejszym z możliwych wyników. Bardzo ładne uderzenie Kukulskiego było ozdobą spotkania. Druga bramka padła z rzutu karnego, po ewidentnym faulu Piotra Polczaka. Mecz w Wodzisławiu oglądało zaledwie tysiąc kibiców, co było najsłabszą frekwencją w tej kolejce.

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 1:1 (17’ Sotirović – 56’ Trałka)
Śląsk do przerwy powinien prowadzić paroma bramkami, lecz napastnicy tej drużyny fatalnie pudłowali, jedyną okazję wykorzystał Sotirović pokonując, strzałem zza pola karnego, Pawła Kapsę. W drugiej połowie ten sam zawodnik nie wykorzystał karnego, co dodało animuszu gościom. Udało im się doprowadzić do wyrównania. W końcówce Śląsk mógł stracić jeden punkt, ale Wojciech Kaczmarek obronił strzał Pawła Buzały z kilku metrów.

Wisła Kraków – Polonia Bytom 1:0 (62’ Paweł Brożek)
Piękna bramka Brożka zadecydowała o zwycięstwie mistrza Polski. Polonia Bytom broniła się dzielnie przez 60 minut, lecz w końcu po akcji Boguskiego, piłkę z siatki musiał wyciągnąć Michal Pesković. Mogło skończyć się wyższym zwycięstwem, ale bardzo słabą skutecznością popisał się Marek Zieńczuk, który zmarnował kilka sytuacji. Polonia miała także swoją szansę, ale w sytuacji „sam na sam” dobrze zachował się Pawełek i obronił strzał Podstawka.

Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok 1:1 (51’ Żuraw – 71’ Everton)
Choć Arka miała wiele sytuacji, a Jagiellonia koncentrowała się na obronie, to skończyło się remisem. Od razu trzeba dodać, że niezasłużonym, ale jak się marnuję takie sytuację jak chociażby Bartosz Ława, to nie można się dziwić. Arka była lepsza, choć miała też dużo szczęścia, bo w pierwszej połowie arbiter powinien wyrzucić z boiska Marcina Wachowicza. Bramkę w debiucie w „Żółto-niebieskich” barwach strzela Dariusz Żuraw, a szansę na zmianę wyniku miał jeszcze w końcówce Trytko, lecz dwukrotnie musiał uznać wyższość gości.

Górnik Zabrze – Ruch Chorzów 0:0
Pod dyktando Górnika przebiegały „Wielkie Derby”, lecz nic z tego nie wynikło. Choć gospodarze starali się, to nie mieli zbyt wielu sytuacji podbramkowych. Najlepszą z nich zmarnował Grzegorz Bonin, który z kilku metrów uderzył w trybuny stadionu. Mecz był ostry, o czym świadczą dwie czerwone kartki dla Scherfena i Bajica, którzy w drugiej połowie musieli opuścić plac gry.

Bohater kolejki

Marek Sokołowski. Zawodnik Polonii, w meczu herbowym z Legią, od początku był bardzo aktywny. Jego starania zostały docenione i najpierw sam pokonał Jana Muche ładnym strzałem głową, a chwilę później zapisał na swoim koncie asystę. Dzięki jego grze Polonia wywalczyła jeden punkt, a swoją grą przyćmił kreowanego na lidera reprezentacji Polski, Radosława Majewskiego.

Antybohater kolejki

Luis Henriquez. Zawodnik z Panamy zniweczył cały wysiłek swoich kolegów. Miał udział przy dwóch bramkach dla Bełchatowa. Najpierw źle się zachował przy bramce Tomasza Wróbla, a potem „wykorzystał” podanie Mariusza Ujka i sam pokonał Krzysztofa Kotorowskiego.

Bramka kolejki

Robert Lewandowski. Zawodnik Lecha pojawił się na boisku dopiero w 63. minucie i już cztery minuty później dał swojej drużynie prowadzenie. Akcję przeprowadził Bandrowski, który z prawego skrzydła dogrywał po ziemi w pole karne. Tam był już Lewandowski, który efektownym strzałem pokonał bramkarza Bełchatowa. Trybuny przy Bułgarskiej oszalały.

Plusy kolejki

Tomasz Bandrowski i Robert Lewandowski. Dwaj zawodnicy z linii ofensywnej Lecha, do których po meczu nie mógł mieć pretensji trener Smuda. Pierwszy popisał się dwoma asystami, a drugi w ligowym debiucie strzelił gola. Jeśli koledzy dostosują się do ich poziomu, to już w kolejnym meczu z Jagiellonią wynik powinien być pozytywny dla „Kolejorza”.

Paweł Janas. Trener Bełchatowa umiejętnie poprowadził z ławki swoją drużynę, która sprawiła największą niespodziankę tej serii gier i pokonała faworyzowanego rywala. Choć już od 38. minuty GKS musiał radzić sobie bez lidera, Łukasza Garguły, to drużyna zdołała wygrać. A, że miała dużo szczęścia, to już inna sprawa, bo ono podobno sprzyja lepszym.

Krzysztof Kozik. Bramkarz Bełchatowa, choć puścił dwie bramki, to i tak był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny, kilka razy bronił w niesamowitych sytuacjach. Do klubu ma przyjść Grzegorz Szamotulski, ale jeśli Kozik nadal będzie się tak prezentował, to nie jest powiedziane, że „Szamo” będzie pierwszym bramkarzem.

Minusy kolejki

Roger Guerreiro. Najlepszy Polski zawodnik podczas Euro 2008 kompletnie zawiódł. Był niewidoczny, nie kreował gry i wydawał się zmęczony. Usprawiedliwia go to, że zaczął przygotowania dwa tygodnie później niż inni zawodnicy Legii, ale czas wziąć się do roboty.

Vuk Sotirović. Choć strzelił gola, to tak naprawdę jest największym pechowcem spotkania Śląsk – Lechia. Na początku drugiej połowy mógł gdańszczanom wybić z głowy marzenia o dobrym wyniku, a zmarnował karnego i dał nadzieję gościom na wywiezienie korzystnego rezultatu.

Krzysztof Kotorowski. Trzy razy wyciągał piłkę z siatki, choć gracze z Bełchatowa tylko dwa razy celnie uderzali na jego bramkę. Zawodnik takiej klasy powinien coś „złapać”, a tak skończyło się wielką klapą i Lech zaczyna sezon od porażki.

Kontrowersje

Karny dla Śląska?
Włodzimierz Bartos w meczu Śląsk – Lechia podyktował jednego karnego, ale prawdopodobnie o jednego za mało. Jeszcze w pierwszej połowie ewidentnie faulowany w polu karnym był jeden z zawodników gospodarzy i należał się im rzut karny. O to zresztą pretensję miał w przerwie trener Tarasiewicz.

Czerwona kartka dla Wachowicza? W pierwszej połowie spotkania przy ulicy Olimpijskiej na ewidentną czerwoną kartkę zasłużył Marcin Wachowicz. Napastnik z Gdyni z premedytacją nadepnął na swojego rywala, a gdy otrzymał żółtą kartkę miał jeszcze do arbitra nieuzasadnione pretensję.

Statystyki


16 – tyle goli padło w 1. kolejce Ekstraklasy. Daję to średnią dwie bramki na spotkanie.
25 – tyle żółtych kartek pokazali sędziowie w tej kolejce, co daję średnią ponad trzy kartki na spotkanie.
2 – tyle czerwonych kartek wyciągnęli arbitrzy na inaugurację sezonu. Obie zostały pokazane w derbach Śląska, a otrzymali je Scherfen i Bajić.
75 000 – aż tylu kibiców pojawiło się na trybunach. Co daję średnią prawie 10 tysięcy na spotkanie ( dokładnie 9 375).

Seriale

Pokonanie Odry Wodzisław przez ŁKS sprawiło, że łodzianie są niepokonani od pięciu spotkań rozegranych na własnym stadionie. Tym samym Odra odniosła czwartą porażkę z rzędu w lidze.

Wynik 2:2 w derbach Warszawy oznacza, że Legia przegrała ostatni tego typu mecz w sezonie 1999/2000, kiedy to Polonia na Łazienkowskiej wygrała 3:0 z „Wojskowymi”.

Już od 1998 roku Wisła Kraków jest niepokonana na inaugurację ligi. Rok wcześniej przegrała aż 0:4 z GKS-em Katowice. Zwycięstwo 1:0 odniesione nad Polonią Bytom przedłużyło passę krakowian.

Dzięki remisowi 1:1 w wielkich derbach Śląska, Ruch Chorzów nie został pokonany już w piątym ligowym spotkaniu z rzędu. Tym samym, Górnik Zabrze nie potrafi wygrać od sześciu potyczek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Zapomnialem plusa

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pokonanie Odry Wodzisław przez ŁKS sprawiło, że łodzianie są niepokonani od pięciu spotkań rozegranych na własnym stadionie. Tym samym Odra odniosła czwartą porażkę z rzędu w lidze." - ee to jaki byl wynik, nie 0:0? ;)
"Dzięki remisowi 1:1 w wielkich derbach Śląska" ehh gdyby padly bramki to derby moze by byly ciekawsze:).
Pozdrawiam, no i +.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra i ciekawa relacja. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Relacja, ciekawsza, niż spotkania rozegrane w pierwszej kolejce. :) Napracowałeś się.
Zawiódł mnie Lech, podtrzymuje jednak, że powalczy w tym roku z Wisła o 1. pozycję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.