Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie 55. Turnieju Czterech Skoczni

Za nami 55. edycja jednej z najbardziej prestiżowych imprez skoków narciarskich. Zakończony w niedzielę Turniej Czterech Skoczni, który stał na dobrym poziomie sportowym, dostarczył kibicom wielu emocji i zaskakujących rozstrzygnięć.

Przed startem turnieju niemal wszyscy sympatycy skoków w Europie i na świecie zadawali sobie pytanie: czy rewelacyjnie spisujący się dotychczas nowicjusze Anders Jacobsen i Gregor Schlierenzauer zdołają wygrać z doświadczeniem rywali? W gronie faworytów do końcowego triumfu oprócz wspomnianej dwójki widziano choćby Adama Małysza, Simona Ammanna i Andreasa Kuettela czy Thomasa Morgensterna. Oczy większości skierowane były jednak na niespełna 17-letniego Gregora Schlierenzauera z Austrii i o cztery lata starszego Norwega Andersa Jacobsena, którzy od początku sezonu rozdawali karty w zawodach Pucharu Świata.

Młode wilki czy stara gwardia?

Adam Małysz zajął 8. miejsce w ostatnim konkursie 55. edycji Turnieju Czterech Skoczni / PAP/Grzegorz MomotPrawdziwym sprawdzianem dla "młodych wilków" miał być jednak prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Jak wiadomo, wielkie imprezy rządzą się swoimi prawami, lecz niejednokrotnie wyłaniają największych sportowców. Dominację Jacobsena i Schlierenzauera mieli przerwać obyci na skoczniach całego świata Małysz, w którym wielkie nadzieje pokładali nie tylko Polacy, jak również przyzwoicie prezentujący się Ammann czy Kuettel. Najwięksi optymiści liczyli na renesans formy Janne Ahonena i Jakuba Jandy, którzy zajęli ex aequo pierwsze miejsce przed rokiem. Gospodarze (wespół z Austrią) imprezy czekali na przebudzenie Niemców, którzy pod wodzą Petera Rohweina wypadali dotychczas nadzwyczaj blado. Sukcesy Martina Schmitta i Svena Hannawalda (który jako jedyny wygrał wszystkie cztery konkursy TCS) stanowiły już tylko piękne wspomnienia, a niemieckim skokom potrzebny był potężny zastrzyk świeżości. W opinii ekspertów walka o chwałę, prestiż i pieniądze miała rozstrzygnąć się jednak pomiędzy Schlierenzauerem, Jacobsenem, a zawodnikami "starej gwardii". Wszystkie przypuszczenia miały jednak zweryfikować najbliższe cztery konkursy w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i Bischofshofen.

Oberstdorf: Rewelacyjny Gregor, podium Małysza

Konkurs w niemieckim Oberstdorfie, rozgrywany 30 grudnia 2006 roku był pierwszą częścią odpowiedzi na zadawane przed turniejem pytania. Na skoczni Heiniego Klopfera rywali zdeklasował 16-letni wówczas Gregor Schlierenzauer. Po skokach na odległość 135.5 metra i 142 metrów Austriak wyprzedził Andreasa Kuettela i Adama Małysza, który wskoczył na podium, zajmując dopiero szóstą pozycję po pierwszej serii. Polak w trakcie swojej kariery niejednokrotnie potrafił już odrobić straty w drugiej próbie, czemu wyraz dał w zawodach otwierających 55. Turniej Czterech Skoczni. Zawodnik z Wisły rozbudził w fanach nadzieje na wysokie miejsce w końcowej klasyfikacji, lecz głównym aktorem spektaklu był Schlierenzauer. Zwłaszcza wynik - ponad 140 metrów, uzyskany w drugiej serii był istnym popisem młodziana, który sam do końca nie mógł uwierzyć w osiągnięty sukces. Wygrana w Oberstdorfie miała być jednak tylko krokiem na drodze do triumfu w całej imprezie.

Z dobrej strony pokazał się również Anders Jacobsen, który zajął miejsce tuż za podium. Tym razem pozostał jednak w cieniu swojego austriackiego kolegi i czekać musiał na możliwość rewanżu w kolejnych konkursach. W finałowej trzydziestce znalazło się miejsce dla naszego innego reprezentanta - Kamila Stocha. Mimo przegranej w bezpośrednim pojedynku z Roarem Ljoekelsoeyem, Polak wszedł do drugiej serii jako "lucky loser" i zakończył zawody na 29 pozycji.

Garmisch-Partenkirchen: Jeden skok Kuettela wystarczył

Zgodnie z tradycją, noworoczny konkurs miał miejsce w maleńkim Garmisch-Partenkirchen (Ga-Pa). Po skromnym wieczorze sylwestrowym i życzeniach wszystkiego, co najlepsze, zawodnicy musieli wrócić do pracy. Dla historii obiektu Grosse Olympiaschanze były to zawody szczególne. Po ich zakończeniu, nastąpić miało kompletnie wyburzenie skoczni i jej ponowne wybudowanie. Skoki w Ga-Pa przebiegały pod dyktando nieprzewidywalnych podmuchów wiatru, które w dużym stopniu wypaczyły sportową rywalizację. Udało się rozegrać tylko jedną serię, po której na najwyższym stopniu podium stanął Szwajcar Andreas Kuettel. Tuż za nim plasowali się Fin Matti Hautamaeki i Japończyk Noriaki Kasai. Zwłaszcza obecność w gronie najlepszych tego drugiego jest sporym zaskoczeniem. Kasai udany skok może zawdzięczać w dużej mierze korzystnym podmuchom i własnemu doświadczeniu, które pozwoliło mu poszybować najdalej w konkursie, bo aż na 128 metr. Dzięki lepszym notom za styl zwyciężył jednak Kuettel, potwierdzając bardzo dobrą formę i duże szanse na odegranie głównej roli w TCS. Czwarte miejsce zajął dotychczasowy lider imprezy, Gregor Schlierenzauer. Pogoda nie uśmiechnęła się do Adama Małysza, który był dopiero dwunasty. Po loteryjnych zawodach skoczkowie opuścili Niemcy, by udać się do niedalekiej Austrii.

Innsbruck: Powrót Jacobsena

4 stycznia 2007 roku zawodnicy rywalizowali w Innsbrucku. W opinii fachowców, faworytem do zwycięstwa był Gregor Schlierenzauer, który praktycznie wychował się na Bergisel. Wreszcie miał też okazję dobrze zaprezentować się przed własną publicznością. Pesymiści zadawali sobie jednak pytanie: czy nastoletni Austriak wytrzyma ogromną presję, jaka na nim spoczywała? Ku olbrzymiemu rozczarowaniu gospodarzy, Gregor zajął jednak dopiero jedenaste miejsce. Jakby tego było mało, zawody wygrał jeden z jego najgroźniejszych rywali - Anders Jacobsen. Norweg na turnieju triumfował jednak dotychczas wyłącznie w kwalifikacjach, w których w Innsbrucku wypadł notabene gorzej. Doskonale odbił to sobie jednak w samym konkursie, w świetnym stylu wyprzedzając Thomasa Morgensterna i Simona Ammanna, którym przypadły odpowiednio druga i trzecia lokata. Adam Małysz znów zaprezentował się przyzwoicie, lecz szósta pozycja oddalała go od podium. Miłą niespodziankę polskim kibicom sprawił natomiast Kamil Stoch, plasując się na 15. miejscu i gromadząc cenne punkty. Jacobsen po sukcesie na Bergisel objął również prowadzenie w całym Turnieju Czterech Skoczni i stał się głównym kandydatem do końcowego triumfu, mając ponad dziesięć "oczek" przewagi nad drugim Arttu Lappim.

Bischofshofen: Wygrana Schlierenzauera i triumfalny finisz Jacobsena

Austriak Gregor Schlierenzauer zajął 1. miejsce w ostatnim konkursie 55. edycji Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen /PAP/Grzegorz MomotOstatni konkurs 55. Turnieju Czterech Skoczni miał wyłonić zwycięzcę i przynieść widzom niezapomniane wrażenia. Polacy ciągle mieli nadzieję na jak najlepszy występ Adama Małysza, który zapowiadał walkę o miejsce na podium. Rzeczywistość okazała się jednak nieco bardziej brutalna, a orzeł z Wisły był po pierwszej serii dopiero dziewiąty. Skoki stały jednak na dobrym poziomie. Austriacką publiczność znów, tym razem jakże pozytywnie, zaskoczył Gregor Schlierenzauer, po doskonałym pierwszym skoku bijąc rywali na głowę. Tuż za niedzielnym jubilatem plasował się, prawie już pewny końcowego sukcesu Anders Jacobsen. Bardzo dobrze wypadł również Simon Ammann. Ponownie radość biało-czerwonym sprawił Kamil Stoch, z każdym skokiem spisujący się coraz lepiej. Na pochwałę zasługuje szczególnie druga próba Polaka, w której uzyskał wynik aż 134.5 metra i przez długi okres czasu utrzymywał się na czele stawki. Wyprzedził go dopiero Małysz, lecz dla Stocha był to i tak jeden z najlepszych występów w karierze.

Fani zgromadzeni pod skocznią czekali jednak na walkę wśród najlepszych. Zawiódł Arttu Lappi, Norweg Anders Jacobsen wygrał 55. edycję Turnieju Czterech Skoczni / PAP/Grzegorz Momot ostatecznie grzebiąc swoje szanse na miejsce w czołowej "trójce" TCS. Istny popis swoich umiejętności dali Ammann, Jacobsen i Schlierenzauer, z każdym skokiem lądując coraz dalej. Najdalej "odfrunęli" dwaj ostatni, przekraczając granicę 140 metrów i ocierając się o rekord obiektu, należący do Japończyka Daiki Ito. Ostatecznie w Bischofshofen triumfował Schlierenzauer, lecz większe powody do szczęścia miał Jacobsen, który wygrał cały turniej. Drugi w klasyfikacji ogólnej imprezy był właśnie 17-letni Gregor, na najniższym stopniu podium stanął Simon Ammann.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

W miarę krótko i na temat - artykuł z prawdziwego zdarzenia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawie napisane - gratki i +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.