Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie czwartego dnia siatkarskich mistrzostw Europy

Zakończyła się pierwsza faza rozgrywek w mistrzostwach Europy. Z turniejem żegnają się Estończycy, Słoweńcy, Czesi i gospodarze. Rewelacją turnieju zostali okrzyknięci Grecy, a reprezentacja Polski wyrasta na murowanego kandydata do medalu.

Grecy, objawienie turnieju. / Fot. PAP/EPA/TOLGA BOZOGLUOstatni dzień zmagań w pierwszej fazie grupowej wyłonił uczestników kolejnej fazy rozgrywek. Grupę E utworzą Polska, Francja, Niemcy, Grecja, Hiszpania i Słowacja. W grupie F znajdą się Rosja, Holandia, Finlandia, Bułgaria, Serbia i Włochy.

Polacy, którzy już w drugim dniu zmagań zapewnili sobie awans do kolejnej rundy, rozegrają mecze kolejno z Hiszpanią, Słowacją i Grecją. Wszystkie te drużyny wydają się być w zasięgu naszych siatkarzy, a zatem drzwi do półfinału otwierają się coraz szerzej. Z grupy A awansowali również Francuzi i Niemcy. Podopieczni Raula Lozano stracili szansę na uzyskanie dobrego wyniku w tych mistrzostwach. Udało im się wprawdzie pozostać w grze, lecz niewielki dorobek punktowy skazuje ich raczej na rolę statystów. Z udziałem w imprezie pożegnali się gospodarze, można zatem sądzić, że hala Halkapinar w Izmirze i Abdi Ipekci Arena w Stambule jeszcze bardziej będą świecić pustkami. Tureccy kibice emocjonowali się bowiem wyłącznie grą własnej reprezentacji.

Sędziowskie pomyłki

Ta jednak nie zachwyciła. W swoim ostatnim spotkaniu podopieczni włoskiego trenera Fausto Polidoriego ulegli Francji i zakończyli występ w turnieju z trzema porażkami na koncie. Przeciwko „Les Bleus” drużyna Turcji wyszła na parkiet bez swojego czołowego atakującego Emre Batura, który według oficjalnych informacji, nabawił się kontuzji mięśni brzucha. Pojawiły się jednak głosy o zatargu zawodnika z trenerem Polidorim, co wydaje się tym bardziej prawdopodobne, że siatkarz pokazał się na boisku w trzeciej partii i trudno było zauważyć u niego jakiekolwiek problemy ze zdrowiem. Mecz stał pod znakiem sędziowskich pomyłek. Od początku turnieju mówiło się, że liniowi sprzyjają gospodarzom, stronniczego sędziowania obawiali się również biało-czerwoni. Trójkolorowi zdołali jednak udowodnić, że są drużyną lepszą, choć po dobrej grze w pierwszym secie, w kolejnym zaczęli popełniać sporo błędów. Na ławce rezerwowych usiadł niemiłosiernie blokowany Guillaume Samica. Ciężar gry na swoje barki wzięli wówczas Stephane Antiga oraz Antonin Rouzier i Francuzi zdołali odprawić rywali w trzech partiach.
Turcja – Francja 0:3 (16:25, 21:25, 23:25)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.