Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie niedzielnych meczów I kolejki ligi hiszpańskiej

Liga BBVA rozpoczęła swoje rozgrywki w sobotę, ale to na niedzielę zaplanowano większość meczów pierwszej kolejki La Liga. Przedstawiam więc w skrócie to, co działo się na boiskach w Hiszpanii.

Logo LFP / Fot. Sebastian MatyszczakAthletic Bilbao - Almeria 1:3 (0:2)
Martinez 57' - Pellerano 7', Negredo 33', Ortiz 51'

W trzecim meczu pierwszej kolejki La Liga sezonu 2008/2009, Athletic Bilbao podejmował u siebie UD Almerię. Faworyzowani goście przyjechali tutaj po trzy punkty i zrealizowali swój plan. Przyjezdni od samego początku zaatakowali i utrzymywali się na połowie rywala, co poskutkowało bramką Pellerano, na 1:0, już w 7. minucie meczu, była to najszybciej zdobyta bramka w nowym sezonie. Cała pierwsza połowa należała do piłkarzy Almerii – niespodzianki poprzedniego sezonu. W 33. minucie świetnym strzałem popisał się Negredo i mieliśmy już 2:0. Przyjezdni schodzili do szatni w wyśmienitych humorach, kontrolowali całkowicie przebieg spotkania. Po przerwie Almeria nie pozostawiła złudzeń piłkarzom z Kraju Basków, zdobywając jeszcze jedną bramkę. Tym razem strzelcem gola na 3:0 został Ortiz, który celnie trafił w 51. minucie. Gospodarze próbowali odrabiać straty i strzelili honorowego gola w 57. minucie, jego zdobywcą został Martinez. Bramka ta nie była w stanie poderwać gospodarzy do zaciekłych ataków. Zgodnie z przewidywaniami UD Almeria ostatecznie zwyciężyła na wyjeździe 3:1.

Atletico Madryt - Malaga 4:0 (3:0)
Heitinga 26', Forlan 38', 43' (rzut karny), Pongolle 80'

W tym meczu nietrudno było wskazać faworyta, którym było oczywiście Atletico Madryt. Gospodarz jest jednym z kandydatów do tytułu mistrza Hiszpanii. Atletico rozpoczęło strzelanie w 26. minucie, kiedy to pewnym uderzeniem popisał się nowy nabytek drużyny z Madrytu - Heitinga. Później pokaz swoich umiejętności zaprezentował Diego Forlan. Urugwajczyk trafił do siatki Malagi w 38., a później w 43. minucie nie pozostawił szans bramkarzowi rywali, pewnie wykonując jedenastkę.

Po przerwie gospodarze nie starali się już strzelać bramek, tylko raczej utrzymać korzystny wynik do końca meczu. Dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem, Pongolle ustalił wynik spotkania na 4:0. Klub ze stolicy Hiszpanii po tym zwycięstwie, zasiadł na fotelu lidera La Liga.

Betis Sewilla – Recreativo Huleva 0:1 (0:1)
Adrian 36’

To był mecz ligowych średniaków. Trudno było przewidzieć kto wygra, jednak teoretycznie większe szanse na zwycięstwo miał Betis. Jednak to Recreativo Huelva wygrała na wyjeździe 1:0, a jedynego gola zdobył w 36. minucie Adrian.

Mecz był bardzo nudny. Walka toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Żadna z drużyn nie potrafiła zagrozić rywalowi przez większą część meczu, a kibice mieli powody do narzekania, bo na pewno nie chcą oglądać takiej gry w wykonaniu swoich zespołów do końca sezonu. Po przerwie nic się nie zmieniło. Gra dalej toczyła się w środku pola, bez okazji bramkowych i przez drugie 45 minut wynik nie uległ zmianie.

Numancia - FC Barcelona 1:0 (1:0)
Mario 12'

To jest największa sensacja pierwszej kolejki La Liga. Beniaminek pokonał faworyzowaną Barcę. Co ciekawe od pierwszych minut to goście atakowali i byli przeważającą siłą na boisku, ale to gospodarze już w 12. minucie objęli prowadzenie, którego nie oddali. Bohaterem spotkania został 23-letni Mario Martinez. Zaraz po zdobyciu bramki zawodnicy Numancii cofnęli się do obrony i pozostali tam praktycznie przez całe 90 minut. Katalońskie gwiazdy cały czas atakowały ale nieskutecznie. Miliony wydane na nowych zawodników nie pomogły w ograniu beniaminka. Po takim spotkaniu reputacja hiszpańskiego giganta została poważnie nadszarpnięta, a kibice są piekielnie zirytowani tym zajściem.

Osasuna - Villarreal 1:1 (0:0)
Nekounam 69' (rzut karny) - Senna 54'

Faworytem spotkania była oczywiście ekipa Villarrealu. Jednak po pierwszej połowie nic nie było już takie pewne, bo wynik wciąż był 0:0 i wszystko mogło się zdarzyć. W 54. minucie do siatki trafił Marcos Senna, ale radość kibiców nie trwała długo. Minutę później czerwony kartonik zobaczył Godin, a wywalczony tym samym rzut karny pewnie wykorzystał Nekounam i mieliśmy już 1:1. Osasuna rzuciła się do szaleńczego ataku, który przepłacili czerwoną kartką, Miguela Flano. Więcej emocji w meczu już nie było. Spotkanie zakończyło się remisem i jest to chyba najsprawiedliwszy wynik, jaki mógł paść.

Racing Santander - Sevilla FC 1:1 (0:0)
Juanjo 75' - Luis Fabiano 70'

Mecz na El Sardinero był bardzo ciekawy. Nie brakowało akcji podbramkowych, zarówno jednej jak i drugiej drużyny. Racing miał przewagę swojego boiska, ale Sevilla jest stawiana w gronie największych potęg hiszpańskiej ligi. Mecz był tym samym bardzo wyrównany. Pierwsza połowa to regularne ataki na bramki, ale bez skutku bramkowego. Dopiero 20 minut przed końcem spotkania zaczęło się strzelanie. Najpierw do siatki trafił Luis Fabiano i goście objęli prowadzenie. Radość jednak nie trwała długo, gdyż były klub Ebiego Smolarka wyprowadził kontrę i pięć minut później Juanjo wyrównał na 1:1. Więcej bramek nie padło, choć było jeszcze kilka okazji. Mecz zakończył się remisem i było to drugie spotkanie pierwszej kolejki, w którym drużyny podzieliły się punktami.

Sporting Gijon – Getafe CF 1:2 (1:1)
Albin 15’ - Castro 35’, Casquero 87’

Getafe, które pokazało w zeszłym sezonie klasę, dochodząc do półfinału Pucharu UEFA, po raz kolejny dowiodło, że tego zespołu nie można lekceważyć. Pierwszą bramkę zdobył beniaminek, po strzale Albina w 15. minucie. Jednak Getafe nie przestraszyło się, stroszącego pióra Sportingu i Castro zdobył dla swojej drużyny wyrównującą bramkę w 35. minucie. To jednak nie wszystko. Po przerwie obie ekipy zachowywały się tak, jakby wynik remisowy je zadowalał. Dopiero trzy minuty przed końcem regulaminowych 90 minut, Casquero zdobył gola, dającego prowadzenie swojemu zespołowi. Ostatecznie Getafe przywiezie do domu trzy punkty.

Deportivo La Coruna – Real Madryt 2:1 (1:0)
Mista 26’, Lopo 52’ - van Nisterlooy 47’

To był mecz. Real od początku był faworytem, ale fatum, prześladujące tę drużynę, po raz kolejny było górą i Królewscy nie odnieśli zwycięstwa na wyjeździe. To właśnie gospodarze pierwsi zdobyli bramkę już w 26. minucie. Do przerwy Real próbował wyrównać, ale nie udało się. Dwie minuty po wyjściu z szatni Ruud van Nisterlooy zdobył wyrównującą bramkę, ale radość nie trwała długo. Już w 52. minucie Lopo ponownie pokonał Casillasa i ustanowił wynik meczu na 2:1. Real nie pokazał zupełnie nic w tym pojedynku. Po meczu z Valencią w Superpucharze Hiszpanii, kibice byli pewni, że żadna drużyna nie może stanąć na drodze Los Blancos. Rzeczywistość pokazała coś innego. Nie ma zespołu nie do pokonania, a Real jest tego przykładem.

W pierwszej kolejce 20 drużyn łącznie zdobyło 24 bramki w 10 meczach. Było 8 zwycięstw i 2 remisy. Sędziowie pokazali 42 żółte kartki i 2 czerwone. Już w najbliższy weekend druga kolejka, w której na pewno nie zabraknie emocji i sensacyjnych zwrotów akcji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ale gafa... :/ No cóż zdarza się. Następnym razem sprawdzę, a nie będę pisał na pamięć. Mam nauczkę przynajmniej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W najbliższy weekend to grają reprezentacje... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.