Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie niedzielnych meczów II kolejki La Liga

Rozegrane w sobotę mecze przyniosły dużo sensacji. W niedzielnych spotkaniach nie było już tak ciekawie, ale emocji nie brakowało aż do ostatniego gwizdka sędziego.

Logo LFP / Fot. LFPGetafe - Real Betis 0:0 (0:0)

Faworytem tego spotkania było Getafe. W pierwszym meczu zespół z przedmieść Madrytu zwyciężył, a Betis musiał uznać wyższość Recreativo Huelvy. W pierwszej połowie niedzielnego starcia kibice mogli oglądać dużo strzałów zarówno na jedną, jak i na drugą bramkę. Żadna akcja nie przyniosła jednak gola. Po zmianie stron gra nie uległa zmianie i żadna z drużyn nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Najlepszą sytuację w meczu miał Albin, który w 83. minucie nie wykorzystał rzutu karnego i Getafe nie zdobyło gola. Mecz zakończył się bezbramkowym wynikiem i myślę, że jest to sprawiedliwy rezultat.

Malaga - Athletic Bilbao 0:0 (0:0)

Athletic Bilbao już od kilku lat skutecznie unika spadku do Liga Adelante, więc w tym meczu nie byli faworytami. Malaga, która jest beniaminkiem też do faworytów tego spotkania nie należała. Trudno było się więc spodziewać jakichś sensacyjnych rozstrzygnięć. Mecz był nudny. Większość czasu obie ekipy spędzały w środku boiska, a nieliczne okazje do objęcia prowadzenia przez jedną, jak i drugą drużynę nie mogły zadowolić kibiców. Ostatecznie na La Rosaleda padł bezbramkowy remis, z którego obie drużyny powinny się cieszyć.

RCD Mallorca - Osasuna Pampeluna 1:1 (1:0)
Aduriz 15’ - Portillo 84'

Był to mecz ligowych średniaków, w którym trudno było wytypować faworyta. Od pierwszych minut spotkania atakowali gracze Mallorki i opłaciło się to, bo już w 15. minucie do siatki rywali trafił Aduriz. Zawodnicy z Pampeluny obudzili się dopiero po stracie gola i przeszli do kontrataku, który nie przynosił żadnych efektów. Po zmianie stron Osasuna wciąż zaciekle atakowała i w końcu w 84. minucie wyrównał Portillo. W ostatnich sekundach meczu nie wytrzymał Josemi i zobaczył czerwoną kartkę. Kibice byli świadkami trzeciego niedzielnego remisu.

Recreativo Huelva - Espanyol Barcelona 0:1 (0:0)
Luis Garcia 84’

Mecze między tymi zespołami nigdy nie wzbudzały większych emocji i tak było też tym razem. Zawodnicy wyszli na boisko mocno zmotywowani, jednak ich mało widowiskowy styl gry nie zachwycił kibiców. Dużo gry w środku pola i nieliczne strzały na bramkę, to obraz pierwszej połowy. Po przerwie nic się nie zmieniło. Obie ekipy dużo grały w środku pola. W 84. minucie świetnym strzałem popisał się Luis Garcia i Espanyol Barcelona objął prowadzenie. Rywale nie odpowiedzieli żadną stuprocentową akcją i mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Katalończyków.

Villarreal – Deportivo La Coruna 1:0 (1:0)
Cazorla 26'

W pierwszej kolejce Villarreal tylko zremisował swoje spotkanie, a La Coruna po raz kolejny zwyciężyła u siebie z Realem Madryt. Mecz toczył się w szybkim tempie i raz po raz któraś z ekip kończyła swoje akcje strzałem na bramkę rywala. Pierwszy i jak się później okazało ostatni gol meczu padł w 26. minucie, a piłkę do siatki skierował Santi Cazorla. Mimo ataków zawodników Deportivo nie padł już żaden gol i ostatecznie Villarreal odniosła ważne ligowe zwycięstwo.

Real Madryt - CD Numancia 4:3 (4:2)
Guti 18' , Hiquain 25', Van der Vaart 33', Domingo 39' (gol samobójczy) - Moreno 6', 56', Barkero 21'

Ten mecz jeszcze przed rozpoczęciem wzbudzał ogromne emocje. Po pierwsze Real czekał na zdobycie 5000 gola w La Liga. Po drugie Numancia pokonała w pierwszej kolejce faworyzowaną Barcelonę i chciała powtórzyć ten wyczyn również w meczu z Realem. Pierwsza bramka padła już w 6. minucie, kiedy to Casillasa pokonał Moreno. Goście nie cieszyli się długo prowadzeniem, bo już w 18. minucie wyrównał Guti, zdobywając tym samym gola numer 5000 dla Realu Madryt. Numancia nie zamierzała się poddać i w 21. minucie ponownie objęła prowadzenie. Tym razem po bramce Barkero. Kibice gości znów popadli w euforię, ale nie na długo. Real wyciągnął wnioski ze straconych bramek i w 25 minucie na listę strzelców wpisał się Higuain, a 8 minut później prowadzenie gospodarzy podwyższył jeszcze Rafael Van der Vaart. Do przerwy było 4:2 Po zmianie stron Real uspokoił grę ale Numancia po raz kolejny w tym sezonie pokazała wielką klasę. W 56. minucie Casillasa pokonał po raz drugi w tym spotkaniu Moreno, który jak się później okazało ustalił wynik meczu na 4:3 dla Królewskich. Ostatecznie Real zdobył trzy punkty i strzelił upragnioną bramkę numer 5000, a Numancia po raz kolejny pokazała, że nie zamierza być w tym sezonie outsiderem. Poziom spotkania był naprawdę wysoki, a emocji nie brakowało.


UD Almeria - Valencia CF 2:2 (2:1)
Piatti 20', Negredo 40' - Alexis 35', Villa 69'

Było to bardzo ciekawe spotkanie. Valencia uznawana jest za jednego z kandydatów do zdobycia tytułu mistrzowskiego w tym sezonie, a Almeria po zeszłorocznej sensacji, jaką było zajęcie przez ten zespół ósmego miejsca w lidze nikt nie śmie powiedzieć, że jest to słaba drużyna. Mecz toczył się w szybkim tempie i już w 20. minucie do siatki Valencii trafił Piatti. Wydawało się, że Almeria przejmie inicjatywę w meczu, ale już w 35. minucie wyrównał Alexis i wszystko zaczęło się od początku. Kolejnym zawodnikiem, który wpisał się na listę strzelców był Negredo, który usadowił piłkę miedzy słupkami bramki strzeżonej przez bramkarza Valencii. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:1. Po przerwie nie było już tak ciekawie. Gra toczyła się raczej w środku pola, a jedynego gola w drugiej odsłonie spotkania zdobył król strzelców Euro 2008 David Villa, który w 69. minucie ustalił wynik meczu na 2:2.

Druga kolejka La Liga za nami i nie obyło się bez sensacji. Teraz z niecierpliwością czekam na trzecią serię spotkań Liga BBVA i mam nadzieję, że będzie równie ciekawa, co dwie poprzednie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.