Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie pierwszego dnia III Memoriału Zdzisława Ambroziaka

W piątęk odbyły się cztery mecze w ramach III Memoriału Zdzisława Ambroziaka na warszawskim Ursynowie. Jako pierwsi na parkiet wybiegli zawodnicy AZS Politechniki Warszawskiej oraz AZS Częstochowa.

 / Fot. Rafał NastarowiczJW Construction OSRAM AZS Politechnika Warszawska - Domex Tytan AZS Częstochowa

Już inauguracyjne spotkanie przyniosło wiele emocji. Początek spotkania to gra punkt za punkt. Akademicy z Warszawy odskoczyli na chwilę na trzy punkty (15:12), ale po asie serwisowym Wojciecha Gradowskiego i bloku na Andrzeju Skórskim, zrobiło się po 16.

Koncówka seta była zacięta. Po asie Andrzeja Wrony, Częstochowianie prowadzili już 20:17 i wydawało się, że nic im nie wydrze zwycięstwa. Wtedy Rafał Buszek przypomniał sobie jak się serwuje i zdobył dwa punkty bezpośrednio z zagrywki, co zaowocowało kolejnym remisem. Seta zakończył Andrzej Skórski, który wykończył atakiem kontrę swojego zespołu.

Drugi set to kilkupunktowe prowadzenia warszawiaków oraz pościgi podopiecznych Radosława Panasa. Stołeczni prowadzili 5:3, 10:7 aby już za chwilę remisować 13:13. Goście wyszli nawet na prowadzenie 16:14. Zawodnicy Krzysztofa Kowalczyka odpowiedzieli jeszcze asem Wiktora Położewicza, ale to było wszystko, na co było ich stać w tym secie. AZS Częstochowa wygrał drugą partię meczu 25:23.

Kolejny set zaczął się jak dwa wcześniejsze, czyli od trzypunktowego prowadzenia Politechniki (6:3). Jednak znów zawodnicy spod Jasnej Góry wyrównali stan po 10. Już do końca tej partii gry, utrzymywał się wyrównany wynik, a o zwycięstwie gospodarzy zadecydował as serwisowy Andrzeja Skórskiego w ostatnich akcjach.

Częstochowianie, chcąc wygrać spotkanie, musieli pokonać gospodarzy w czwartym secie. I tak właśnie się stało. Tym razem początek należał do gości. Przemek Michalczyk dwukrotnie zablokował Rafała Buszka, dając swojej drużynie prowadzenie 10:6. Warszawianie szybko dogonili rywali, po dobrze rozegranych kontrach. Wtedy uruchomił się blok AZS Częstochowa, który przyniósł gościom kolejne, czteropunktowe prowadzenie 14:10. Politechnika walczyła, ale as Andrzeja Skórskiego to było za mało i wicemistrzowie kraju wygrali 25:18.

Tie-break był koncertem gry gości. Częstochowianie kontynuowali udaną passę gry blokiem z IV seta. Ostatnia partia spotkania była popisem Zbigniewa Barmana, który „bombardował” warszawian atomowymi atakami i zagrywkami. Mecz zakończył Smilen Mlyakov, który został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Galeria.

Trefl Gdańsk – AZS UWM Olsztyn

W zespole z Olsztyna nie zagrał Paweł Zagumny, który wciąż leczy uraz.
Spotkanie gorzej zaczęli gdańszczanie, którzy często mylili się w ataku. Jednak po ataku rozgrywającego Kuby Bednaruka, na tablicy wyników widniał rezultat 6:6. W kolejnych minutach utrzymywała się lekka przewaga AZS. Zawodnicy Mariusza Sordyla wyszli na dwupunktowe prowadzenie po kolejnym błędzie w ataku rywali. Jednak po przejściu linii trzeciego metra przez Pawła Siezieniewskiego, znów był remis. Po następnej pomyłce przyjmującego z Olsztyna, Trefl wyszedł na prowadzenie 22:20. Po kontrze zakończonej przez Wojciecha Szczurowskiego, goście z nad morza prowadzili już trzema punktami, czego nie oddali już do końca seta.

Gdy wydawało się, że podopieczni Wojciecha Kaszy pójdą za ciosem, obudził się Grzegorz Szymański w ekipie z Warmi i Mazur. Ta partia była pojedynkiem między atakującym Olsztyna a Wojciechem Serafinem – libero Trefla. Za sprawą wspomnianego już Grzegorza Szymańskiego i wtórującemu mu Olli Kunnari, akademicy wygrali 25:19.

Trzeci set znów zaczął się po myśli Trefla, ale Olsztynianie szybko odrobili straty za sprawą Tomasza Kowalczyka. W połowie seta, po zejściu Jakuba Oczko i Grzegorza Szamańskiego, przez chwilę „siadła” gra AZS. Były to chwilowe problemy, bo akademicy szybko opanowali sytuację i wygrali 25:21. Duża w tym zasługa rywali, którzy niemiłosiernie mylili się w ataku.

Kolejną partię meczu, jak zwykle, lepiej zaczął Gdańsk. Po asie Wojtka Szczurowskiego, Trefl prowadził 4:1. Po ataku Grzegorza Szymańskiego w aut, prowadzenie zwiększyło się do czterech punktów. Wtedy przydarzyła się niewiarygodna sytuacja. Olsztynianie od wyników 3:7 wyszli na prowadzenie 17:10! Takie prowadzenie wystarczyło aby wygrać set oraz zakończyć mecz. MVP meczu został rozgrywający AZS – Jakub Oczko.

Galeria.

Skra Bełchatów – Politechnika Warszawa

Mistrzowie Polski przyjechali do stolicy bez Piotra Gacka i Mariusza Wlazłego. Zastąpili ich Stephane Antiga i Jakub Jarosz.

Początek meczu był lepszy wykonaniu warszawian. Po ataku Jarosza w taśmę, akademicy wyszli na prowadzenie 6:4. Róznice punktową zmniejszył Radosław Wnuk asem serwisowym, ale wysiłek kolegi zmarnował Michał Bąkiewicz, atakując w aut. Po udanej kontrze Karela Kvasnicki i ataku Bartka Neroja, AZS prowadził już 14:9 z mistrzem Polski. W tym momencie Skra zaczęła odrabiać straty. Jakub Jarosz zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki a Karol Kłos został zablokowany i prowadzenie stołecznych zmalało do jednego punktu. Po kolejnej wygranej kontrze przez gości i ataku Radka Rybaka w aut, podopieczni Daniela Castellaniego wyszli na prowadzenie 22:19 i pewnie wygrali seta 25:21.

Kolejna partia meczu to już zdecydowane prowadzenie Skry. Po asie serwisowym Dawida Murka, trzecia drużyna Europy wyszła na prowadzenie 6:3. Po dwóch blokach Radka Wnuka na Sergieju Kapelusu i Radku Rybaku oraz dwóch atakach Michała Bąkiewicza, przewaga gości wzrosła do sześciu punktów. Taka przewaga wystarczyła aby spokojnie dograć seta do końca i wygrać 25:18.

Trzeci set rozpoczął się od prowadzenia Politechniki 2:0 po asie serwisowym Karola Kłosa. Jednak blok Daniela Pińskiego wyrównał stan. Po kolejnych błędach warszawian – w przyjęciu i ataku Jarka Teplinga w aut –Skra prowadziła 13:10. W połowie seta Bartosz Neroj doznał groźnie wyglądającej kontuzji. Po wystawieniu piłki z parteru, na głowę rozgrywającego Politechniki naskoczył jego kolega z drużyny. Jednak po kilku minutach zawodnik powrócił na plac gry. Po kolejnych pomyłkach w ataku stołecznych zawodników, goście prowadzili już 21:16 i wydawało się, że pewnie wygrają seta. Tym razem to gospodarze wrzucili „drugi bieg”. Po asie serwisowym Bartosza Neroja i ataku z drugiej linii Sergieja Kapelusa, na tablicy wyników widniał rezultat 24:24. W emocjonującej końcówce, lepsi okazali się jednak mistrzowie Polski a całe spotkanie zakończył Dawid Murek, przypieczętowując tym samym nagrodę za zawodnika meczu.

Galeria.

Asecco Resovia Rzeszów - Trefl Gdańsk

W ostatnim piątkowym meczu spotkały się drużyny z Rzeszowa i Gdańska.
Mecz lepiej zaczęli gracze Resovii. Po kilku kontrach, podopieczni Lubomira Travicy prowadzili 6:3. Prowadzenie zwiększył as serwisowy Marcina Wiki. W kolejnej akcji został zablokowany Łukasz Kadziewicz a kolejne błędy zespołu z nad morza przyniosły wynik 19:11. Juz do końca seta rzeszowianie kontrolowali grę i zdecydowanie wygrali 25:18.

W kolejnej odsłonie meczu, gdańszczanie postawili wyżej poprzeczkę. Przebieg seta był wyrównany do stanu 20:20. Wtedy zawodnicy Wojciecha Kaszy popełnili błąd podwójnego odbicia, co wystarczyło na przegranie seta.

Trzeci set okazał się ostatnim w tym meczu. Początek zaczął się dobrze dla Trefla po efektownym bloku Łukasza Kadziewicza na Luisie Hernandezie dający prowadzenie 5:2. Za sprawą asa Krzysztofa Gierczyńskiego, na tablicy wyników pojawił się remis po pięć. Kolejny punkt z pola zagrywki dał rzeszowianom pierwsze prowadzenie w tym secie - 13:12.

Kolejne punkty również należały do ekipy Pawła Papkego. Dwa bloki Luisa Hernandeza pozwoliły odskoczyć na trzy "oczka" i taki dystans utrzymał się do końca spotkania. Najbardziej wartościowym zawodnikiem meczu został wybrany Marcin Wika.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.