Facebook Google+ Twitter

Podsumowanie rozgrywek Ekstraklasy. Wszyscy na swoich miejscach

Stabilizacja na szczycie tabeli potwierdzona, słony rachunek za amatorstwo w gabinetach zarządzających wystawiony. Reforma rozgrywek nie zmieniła układu sił.

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiNiektórzy zarzucają, że jest ona tworem marketingowym, który sztucznie wydłuża sezon i spłaszcza tabelę. Ze sportem ma to niewiele wspólnego, ale logo ekstraklasy częściej trafi na czołówki serwisów sportowych, a kluby będą miały okazję do wykazania się w dziedzinie zarabiania pieniędzy. Tyle w teorii, bo nadal są takie, które nie potrafią wyjść na plus w dniu meczowym. Stąd też zrzutka (250 tys. zł) bogatszych z grupy mistrzowskiej dla biedaków z grupy spadkowej, która rekompensuje im ograniczone perspektywy.

To jaskrawa złośliwość losu, że mimo socjalistycznej redystrybucji punktów w trzech ostatnich kolejkach grano towarzyskie mecze u punkty. Scenariusz był przecież wypieszczony, napięcie miało wzrastać, a punkt kulminacyjny odraczano tak, by jak najdłużej trzymać publiczność w niepewności. Nikt jednak nie może czuć się poszkodowany, bo skład ligowego podium i grono spadkowiczów wygląda tak samo, jak po fazie zasadniczej.

Bez podziału punktów różnica między mistrzem i wicemistrzem wynosi 15 oczek, dokładnie dwa i pół raza więcej niż rok temu. Legia coraz szybciej odjeżdża stawce, tylko nie wiadomo, czy z tą prędkością wjedzie do Europy, gdzie moc jej silnika nie robi wrażenia. Najczęściej używanym słowem przez Henninga Berga jest "poprawa", a norweski trener sprawia wrażenia człowieka, który może mówi mało konkretnie, ale wie, co mówi. W obu wiosennych meczach z Lechem, jedynym rywalem w kraju, z którym rywalizacja przy pewnym wysiłku wyobraźni może zastępować tę europejską, to goście dłużej utrzymywali się przy piłce (Berg zwracał na to uwagę) i statystycznie stwarzali więcej okazji. Że nic z tego nie wyszło - brawa dla Legii, ale przy zagranicznej konkurencji niektóre z sytuacji mogą kończyć się stratą bramki.

Z ekstraklasą żegnają się kluby z dwóch skrajnych biegunów. Na jednym było wszystko, by cieszyć się mianem zespołu co najmniej środka tabeli, na drugim... na drugim nie było nic, co pozwalało trzeźwo myśleć o utrzymaniu. Drogi do spadku bywają skrajnie różnie. Po kolei.

W Lubinie zwalniano trenerów po 2., 7. i 33. kolejce. Czytaj: zaraz na początku ligi podziękowano szkoleniowcowi, który przebył z drużyna cały okres przygotowawczy, na chwilę wzięto jego asystenta, po czym sięgnięto po najstarszego w stawce Oresta Lenczyka i podziękowano mu za pracę, gdy trzeba było o maksymalną mobilizację. Jego następca, ostatni w tej sztafecie Piotr Stokowiec potraktował końcówkę rozgrywek jako wstępną fazę selekcji na przyszły sezon.

Nie ma takiego piłkarza, jakiego Zagłębie nie sprowadzi na złą drogę. Łukasz Piątek był sercem, duszą i ciałem Polonii, Miłosz Przybecki przychodził z etykietę jednego z najzdolniejszych skrzydłowych ligi. Dziś obaj drastycznie spadli w hierarchii na swoich pozycjach, ich wpływ na g¶ę był minimalny. Na Dialog Arenie nie sprawdził się żaden z - uwaga - dziesięciu piłkarzy z zagranicy. Jakie zalety Pawła Widanowa i Borisa Godala skautów "Miedziowych" do zapalenia zielonego światła przy ich transferach, nadal nie wiadomo. Jeśli w ostatnich latach trafił się jakiś wyjątek, jak ruchliwy i dobry technicznie Costa Nhamoinesu, który teraz świętuje mistrzostwo Czech ze Spartą Praga, nie był optymalnie wykorzystywany.

Z Widzewa została tylko nazwa. Koncepcja: najmłodszy trener w lidze plus najmłodszy zespół plus jak najmniejsze koszty jego utrzymania dała w sumie zero. Traktowany jak piąte koło u wozu przez właściciela, pozbawiony pieniędzy NC+, pokaźnie już zadłużony może mieć kłopoty, by przystąpić do rozgrywek w pierwszej lidze. Trudno liczyć na zysk ze sprzedania piłkarzy, bo tylko nieliczni znajdą zatrudnienie w ekstraklasie. Drogowskazem dla Widzewa mogą być losy wracającego do elity GKS-u Bełchatów, który po spadku utrzymał młodą kadrę i dał jej ograć się na niższym szczeblu. Na naukę wystarczył rok.

Rozstrzygnięcia tego sezonu pokazują, że zarządzanie klubem ma coraz większe przełożenie na wyniki. Skończyły się czasy, gdy bałagan w budynku klubowym pozostawał bez wpływu na szatnię. Sukces trzeba sobie umieć zorganizować, nagłośnić i sprzedać - żadna reforma nie zrobi tego za kluby. W cenie jest profesjonalizm.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.