Za nami 17 kolejek obecnego sezonu. Piętnaście z rundy jesiennej oraz dwie wiosenne rozegrane już teraz. Jaka była to runda dla zespołów naszej ligi? W ostatniej analizie przyjrzymy się drużynom z samej czołówki, czyli z miejsc 1-4.
3. Lech Poznań
Statystyka:
Ostatnie na podium czyli 3. miejsce przy 9 zwycięstwach, 5 remisach i 3 porażkach. 27 strzelonych goli to drugi po Wiśle wynik. 13 goli u siebie to z kolei czwarty wynik. Podobnie jak Wisła, Lech nie grał u siebie tylko w okolicznych Wronkach więc nie były to mecze zupełnie domowe. Lech przegrał tylko trzykrotnie, co jest obok Wisły i Jagiellonii drugim wynikiem. Odzyskał 3 punkty po 75. minucie, natomiast nie stracił żadnego. Zdobył 2 gole bezpośrednio po rzutach rożnych, a także 2 po rzutach wolnych pośrednich i aż 4 po strzałach z dystansu. Strzelił dużo, bo 7 bramek głową, jednak nie potrafił bronić tego elementu i stracił też 7 goli w ten sam sposób. Statystyka z drużynami 1-5 to 7 punktów w 4 meczach, natomiast z 6-16 w 13 grach aż 14 straconych. Schemat taktyczny: 4-5-1.
Analiza:
Sezon rozpoczął się fantastycznie od mocnego strzelania na wyjazdach 3:1 w Gliwicach oraz 5:0 w Kielcach i kiedy w kolejnej kolejce przyszło się mierzyć z Polonią Warszawa, Lech został niespodziewany wypunktowany 2:4. Jednak wcale to nie była największa niespodzianka w wykonaniu Lechitów bo już w następnej kolejce został rozegrany najgorszy mecz sezonu z kulejącą Cracovią przegrany 0:1. W tym momencie pozycja trenera Jacka Zielińskiego II (9-5-3) wisiała na włosku i naprawdę niewiele brakowało, żeby stracił pracę tym bardziej że poznaniacy odpadli także z rozgrywek o Puchar Europy przegrywając z belgijskim Club Brugge. Włodarze klubu wykazali spokój i postanowili dać jeszcze szansę trenerowi. Lech ostatecznie się przełamał w Białymstoku strzelając decydującą bramkę w 88. minucie! Aczkolwiek trener Zieliński całkowicie zmienił filozofię gry i z widowiskowej grającej skutecznie drużyny przemienił ją w mocno zabezpieczającą tyły defensywną ekipę. Warto zwrócić uwagę, że w pierwszych 6 meczach Lechici zdobyli 15 goli notując średnią 2.5 na mecz, a w kolejnych 11 grach zaledwie 12 goli czyli średnio tylko 1 gol! Były w tej rundzie jednak i dobre mecze takie jak zwycięstwo nad Wisła Kraków 1:0, które należy uznać za najlepszy mecz rundy czy też zwycięstwo nad Ruchem Chorzów 3:1. Lech na pewno grałby lepiej u siebie, gdyby mógł występować w Poznaniu, a nie we Wronkach, gdzie atmosfera jest raczej sielankowa.
W kadrze poznaniaków mieliśmy wiele niespodzianek w tej rundzie. Począwszy od pozycji bramkarza, na którą został sprowadzony najlepszy na tej pozycji w tamtym sezonie Grzegorz Kasprzik z Piasta Gliwice. Wydawało się logiczne, że będzie on pewnym punktem drużyny. Tak się jednak nie stało, bo Kasprzik zawodził i po kilku nieudanych meczach zastąpił go z powodzeniem młody Bośniak Jasmin Burić. Lech miał spore problemy ze skompletowaniem defensywy. Kiedy nadchodziły dobre wieści, że bliski wyleczenia jest Grzegorz Wojtkowiak, to nagle poważnej kontuzji doznał najważniejszy piłkarz tej formacji Manuel Arboleda. Dobrze grali Bartosz Bosacki oraz Ivan Đurđević, a poważnym wzmocnieniem składu okazał się Seweryn Gancarczyk. Marcin Kikut nie przekonuje i nie jest jego pozycją gra w tyłach. Podobnie jak dość przeciętnie wyglądają poczynania Jakuba Wilka na lewym skrzydle. Tomasz Bandrowski dobrze zabezpieczał środek pola i wykonywał mrówczą pracę biegając od jednego pola karnego do drugiego. Jednak w linii pomocy dzielił i rządził jeden z największych talentów naszej piłki zdobywca 6 bramek Sławomir Peszko. To właśnie na nim i na Robercie Lewandowskim były oparte w większości działania ofensywne poznaniaków. Lewandowski strzelec aż 9 bramek jest zdecydowanie największą gwiazdą drużyny do tego ciągle rozwijającą się. Zawodnik ten jest na fali wznoszącej i to od jego postawy w ogromnej mierze zależą wyniki poznaniaków. Godnym uwagi jest też fakt, że 6 goli zdobył w drugich połowach co świadczy znakomicie o jego zdolności do brania ciężaru gry na siebie. Największym odkryciem okazał się Mateusz Możdżeń 19-latek, który ma już naprawdę spore umiejętności podobnie jak 22-letni napastnik Tomasz Mikołajczak. Określany jeszcze przez Franciszka Smudę jako "perełka" Anderson Cueto mimo wyśmienitej techniki nie potrafił przebić się do pierwszej jedenastki. Krzysztof Chrapek grał dobrze do momentu kontuzji i na pewno jeszcze pokaże się z dobrej strony. Nadzieją na pewno jest też w pełni zdrowy Jan Zapotoka, który przez kontuzje zagrał tylko epizodycznie jak do tej pory.
Największym rozczarowaniem okazali się gracze, którzy byli bardzo silnymi punktami drużyny w poprzednich rozgrywkach. Znakomity jak na polskie realia zawodnik Semir Stilic znacznie spuścił z tonu i już nie zachwycał doskonałymi zwodami i pięknymi strzałami z dystansu. Jego motywacja bardzo zmalała po pierwszym świetnym sezonie. Co ciekawe był on aż dziewięciokrotnie zmieniany. Jeszcze większy zawód wszystkim fanom Lecha sprawił Hernan Rengifo zawodnik, który nie przykładał się należycie do swoich obowiązków za co został zdegradowany do zespołu Młodej Ekstraklasy. Popadając w konflikt z trenerem Zielińskim sam sobie zaszkodził, a zdarzenie to niewątpliwie wpłynęło to też na pogorszenie atmosfery w szatni drużyny. Jednak trzeba zrozumieć trenera, który nie mógł zaakceptować lenistwa ze strony jednego z podopiecznych.