Facebook Google+ Twitter

Podwładny Himmlera: nie jestem przesiąknięty nazizmem. Recenzja

Jeśli ktoś chce poczytać wspomnienia gangstera, który przekonuje, że jedni jego kamraci i on sam byli gentlemanami, a inni to podli głupcy, niech przeczyta „Pod dowództwem Himmlera. Wspomnienia frontowe” Hansa G. Eismanna.

Okładka „Pod dowództwem Himmlera. Wspomnienia frontowe” Hans Georg Eismann / Fot. Grażyna WosińskaDlaczego uważam, że Hans Georg Eismann, zawodowy oficer sztabu Himmlera, autor wspomnień jest gangsterem? Należał do nazistowskiego, zbrodniczego gangu. Gdyby te słowa przeczytał, pewnie zachowałby się nie tak, jak przystało na dżentelmena.

Jego rzeczowe argumenty pewnie byłyby takie jak w książce: „To, co niemiecki żołnierz wywalczył niemal w całej Europie, przynajmniej w postaci respektu, nasi politycy zamieniali w krótkim czasie w przeciwieństwo”. Co to za błędy? Otóż popełniono je, nie dając wolności Ukrainie, która mogłaby dać milion żołnierzy.
Takim wojskiem nie można było pogardzić w 1944 i 1945 roku. Opowiada podobne bzdury o Francji, Węgrzech, Rumunii. Przekonuje, że zdecydowanie nie jest nasiąknięty ideami narodowego socjalizmu.

Gentlemen czy gangster


Eismann pisze, że Wermacht nie popełniał podczas wojny zbrodni na ludności cywilnej, a Armia Czerwona tak. Zapomniał o tych dokonywanych przez Wermacht: pacyfikacji Zamojszczyzny, organizowaniu łapanek do obozów koncentracyjnych i masowych egzekucjach podczas Powstania Warszawskiego. Nie łudźmy się, że nie wiedział. A nawet jeśli tak było, to przecież o eksterminacji Żydów wiedział i o obozach koncentracyjnych też. Jego udział w wojnie i zajmowaniu terytoriów innych krajów dawał możliwość szykowania przestrzeni życiowej dla rasy panów.

Wróćmy do porównań gangsterskich. Gdy ktoś stoi na czatach, podczas gdy pozostali mordują niewinnego człowieka, to jest udział w zbrodni. Ktoś powie, że nie powinny mnie dziwić poglądy Eismanna. Pewnie ma rację. Gangster zwykle nie nawraca się nigdy. Tak jest w przypadku autora wspomnień. Natomiast dziwne jest to, że w wydanych wspomnieniach w Wielkiej Brytanii redaktor wydania angielskiego w przedmowie pisze: „Opowieść płk. Eismanna charakteryzuje się obiektywizmem i jest całkowicie wolna od prób usprawiedliwiania się, dając świadectwo jego osobistej postawie jako prawego oficera i człowieka zachowującego się honorowo we wszelkich okolicznościach”.
Nie pozostaje nic innego jak brać przykład.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Tak wyglada niemiecka elita.Dyplomaci: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry przyklad szerzenia niemieckiej kultury i niemieckiej polityki historycznej w Polsce. Na pewno wiekszosc czytelnikow kupi ksiazke ku pokrzepieniu serc zwolennikow wielkich Niemiec. Nie po to, żeby miedzy wierszami doczytywac sie o gangsterce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno ta książka wpisuję się w cały szereg innych ''dzieł'' dużo wyższych oficerów niemieckich przedstawiających siebie jako ofiary systemu i piszących o tym jak by było pięknie gdyby nie Hitler Himmler czy Goebbels. Myślę , że słowo gangster to mimo wszystko komplement dla SS-mana. To byli bandyci mający ręce we krwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Pani Grażyno, gdyby czytelnicy mieli wybierać książki ze względu na "anielskość" osobowości i osądów, wówczas literatura wojenna nie miałaby prawa bytu. Pozdrawiam serdecznie *)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.