Facebook Google+ Twitter

Podwyżka cen gazu bez naszej wiedzy. Czy tak działa firma "przyjazna klientowi"?

Do czego to doszło? Nawet monopoliści zaczynają się reklamować i przekonywać swoich klientów do siebie. Czy robią to profesjonalnie?

 / Fot. Skan ulotkiNapisał do mnie sam Pan Dyrektor wielkiej firmy. Firmy monopolistycznej, posiadającej monopol nie tylko w moim mieście ale i w całej Polsce. W swojej korespondencji przekonuje mnie, jacy to są wspaniali, dbają o klientów jak nikt na świecie i, że zmieniają się dla mnie - czyli dla klienta. Jak ta ich dbałość wygląda?

Do drzwi zapukał listonosz. Dostałem kopertę z ważną przesyłką. Ale nie poczta jest bohaterem tego tekstu. Nadawcą jest gazownia. Dokładniej firma gazownicza, taki nasz rodzimy moloch monopolista. Wśród kilku kartek list. Zaadresowany do mnie, odbiorcy gazu i klienta PGNiG. Podpisał go sam Dyrektor Departamentu Handlu Detalicznego. Prawda, że ładnie to brzmi?

W liście dyrektor tłumaczy, że z powodu decyzji czynników zewnętrznych, niezależnych od gazowni, zmienia się cena gazu, a wszystkiemu winien jest niejaki Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Gdy już wina została zepchnięta na kogoś innego, Pan Dyrektor poinformował, że cennik jest w załączeniu. W przesyłce znalazłem faktycznie nowy regulamin (kto by to czytał? Ale przysłano, aby jakiś upierdliwy klient nie poskarżył się do Brukseli) oraz cennik. "To ile teraz będę płacił?" - zastanowiłem się.

Dokładna analiza cennika nic nie dała. W tabelce zawarto dziesięć taryf po trzy rodzaje odbiorców, razem 30 możliwości. Czy Państwo pamiętacie jaką macie taryfę na gaz albo prąd? Bo ja nie. Przyjazna firma, dbająca o klienta i zmieniająca się dla mnie jeszcze nie dojrzała na tyle, żeby chociażby zakreślić flamastrem taryfę na jaką mam podpisaną umowę. Pozostałem więc w świecie cyferek, na których kompletnie się nie znam. Ale to nie jedyny bubel gazowników.

W piśmie Pan Dyrektor tłumaczył się z dwóch podwyżek. Jednej powstałej w wyniku decyzji z 16 września, druga to skutek decyzji z 17 i 25 października. Pierwsza podwyżka weszła w życie - jak napisano w piśmie - z dniem 1 października; zaś druga - tu cytuję: "wejdą w życie z dniem 1 listopada". WEJDĄ - czas przyszły, czyli pismo zostało wysmarowane przed 1 listopada. A ten wredny listonosz niósł do mnie list ponad 2 miesiące. Czy to możliwe?

Nic z tego, poczta niczemu nie jest winna. Przesyłka została nadana 31 grudnia. Dokładnie 60 dni po wprowadzeniu nowej ceny, która w liście dopiero jest zapowiadana. Ale gazownia się zmieniła, tylko czy na lepsze?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Święte słowa Panie Andrzeju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.