Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

111059 miejsce

Podwyżka opłat za przedszkole. Dyrektorka placówki kontra rodzice

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-03 15:28

Jako matka jednego z przedszkolaków - pięcioletniej Ani, po raz kolejny na własnej skórze doświadczyłam, jak w dzisiejszym świecie wygląda polityka prorodzinna.

Wszyscy się starali, a wyszło jak zwykle.

Dla pięciolatków zerówka jest obowiązkowa - i fajnie bo moja córka uwielbia przedszkole - więc kiedy w marcu my rodzice mieliśmy podjąć decyzję, czy ma to być zerówka przedszkolna czy szkolna - dla mnie było jasne - przedszkolna.
Podpisałam umowę, w której podano nowy system naliczania opłat za przedszkola. Zgodziłam się na to, bo czego się nie robi dla naszych pociech, żeby tylko oszczędzić im stresu zmiany pań i koleżanek przedszkolnych.

Podwyżka omawianych opłat obejmowała kilka procent. Jakież było moje zdziwienie kiedy przychodząc z dzieckiem dziś, tj. 2.09.11 r., do przedszkola dowiaduję się, że tamte ustalenia są już nieważne i muszę podpisać nową umowę. Wdałam się w dyskusję z panią dyrektor (i to był mój pierwszy błąd), powołując się na dotychczasowe ustalenia i to, że mnie nikt nie poinformował o zmianach, ale "nic to...".

Poprosiłam o kopię dokumentów, po czym stwierdziłam, że skonsultuję się w tej sprawie ze znajomym prawnikiem i zasięgnę jego porady (to był mój drugi i najważniejszy błąd). Pani dyrektor zauważyła, że jeśli nie podpiszę tej umowy, to mi dziecka do przedszkola dzisiaj nie wpuści. Oponowałam, bo przecież podpisanie umowy oznacza zgodę na jej warunki, a ja właśnie się z nią nie zgadzam.

Po godzinnej rozmowie zmuszona sytuacją bo w pracy czekali na mnie od dawna, podpisałam tę nieszczęsną umowę. Ale proszę zwrócić uwagę na kilka aspektów, które wręcz rażą niesprawiedliwością i lekceważącym potraktowaniem nas rodziców:

1. Jeśli nakłada się na kogoś obowiązek wysyłania pięciolatków do zerówek, to nie powinno się za nie płacić, bez względu na to, czy jest to zerówka przedszkolna czy szkolna. A propos w szkołach się nic nie płaci, a w przedszkolach kwoty dochodzą teraz do 520 zł miesięcznie! Różne prawo dla tych samych dzieci w zależności od miejsca, czyli szkoły czy przedszkola - ale obie placówki są przecież państwowe?! Gdybym teraz, po tak znaczących podwyżkach, chciała przenieść dziecko do zerówki szkolnej, bo jest darmowa - nie ma szans, bo nigdzie nie ma już miejsc i na listach rezerwowych jest po kilkanaście dzieci w każdej szkole. Nie mam więc wyboru i zmusza się mnie do płacenia za obowiązkową zerówkę i to znacznie wyższych kwot niż w zeszłym roku!

2. Uchwalone pierwszych pięć bezpłatnych godzin pobytu dziecka w przedszkolu, tak naprawdę, nie jest dla wszystkich dzieci (pomijając oczywiście aspekt odpłatności wyżywienia), gdyż dyrektorzy wyznaczyli z góry, które godziny są bezpłatne, czyli np. 8.00-13.00. Zatem, jeśli ja przyprowadzam dziecko na godz. 9.00 - bo wtedy zaczynam pracę - to tak naprawdę, według dyrektorki, mam tylko cztery godziny darmowe (do godz. 13.00), a potem już muszę płacić 3,50 zł za każdą godzinę. Pytam się: "A co z matką która pracuje w sklepie otwartym w godz. 10.00-18.00?". Pani dyrektor odpowiedziała, że bezpłatne są wtedy tylko 3 godz., a reszta płatna po 3,50 zł, czyli matka zapłaci 517 zł za miesiąc - to jest dla niej podwyżka prawie 100% w stosunku do tego, co było rok temu!

Na pytania: "Dlaczego tylko te godziny dyrektor uznaje za bezpłatne?" oraz "Czy nie może być sprawiedliwie, aby dla każdego dziecka pięć pierwszych godzin, bez względu, czy od godz. 7.00, czy 8.00, czy 10.00, było bezpłatnych?", dyrektorka wykręca się obowiązkiem realizowania programu przedszkolnego w tych godzinach. Dlaczego właśnie w tych godzinach? Co faktycznie panie robią z naszymi dziećmi w tym czasie? W przedszkolu, tak naprawdę, jest przecież najwięcej zabawy, a nauka przez maksimum jedną godzinę! Tak więc, uchwała jest nieistotna, skoro dyrektorzy ustalają własne prawo! Prawo, dzięki któremu przedszkole wymusza na rodzicach większe zapłaty, przez co będzie mogło zapłacić za wodę, prąd, wynagrodzenia itd. Z punktu widzenia przedszkola to fajnie, ale dla rodziców...

3. Uchwała została podjęta 6.07.11 r., więc dyrektorzy przedszkoli z pewnością dowiedzieli się o niej parę dni później. Nie podjęto jednak żadnych starań, żeby przed 1 września poinformować wszystkich rodziców o zmianie umowy - mimo, że przedszkola mają nasze adresy, telefony i maile. Specjalnie zastosowano element zaskoczenia rodzica, przyprowadzającego dziecko do przedszkola po wakacjach, i przez to zmuszono rodziców do akceptacji nowych warunków! Podpisujesz umowę albo zabieraj dziecko! Wydaje się, że w normalnym kraju jest to niemożliwe, a jednak.

4. Zastanawiająca jest kwestia, dlaczego mamy płacić stawkę 3,5 zł za godzinę. Nasze dzieci i tak korzystają wtedy z dodatkowych, również odpłatnych, zajęć, podczas których panie wychowawczynie nie zajmują się przecież dziećmi, tylko panie np. od angielskiego, rytmiki, czy tańca.

Mam nieodparte wrażenie, że w uchwale z 6 lipca, zamiast wprowadzenia sprawiedliwych zasad naliczania odpłatności za przedszkola (proporcjonalnie do czasu jaki dziecko w nim spędza), po raz kolejny zastosowano coś, co nie do końca zostało przemyślane. Z pewnością nie jest to z korzyścią dla rodziców i ich dzieci (bo w niektórych sytuacjach podwyżka jest blisko 100 proc.), a na pewno nie ułatwiło to pracy nauczycielkom w przedszkolach, które zamiast zajmować się dziećmi i przygotowaniem ich do szkoły, teraz połowę czasu pracy będą marnować na zliczanie godzin (a słyszałam że kuratorium nakazało nawet liczyć minuty) przebywania każdego dziecka w przedszkolu.

A podsumowanie, aż ciśnie się na usta - dziurę budżetową miasta próbuje się łatać kosztem, jak zwykle, najmłodszych i bezbronnych, czyli dzieci. Banał? Nie. Samo życie!

Z pozdrowieniami i życzeniami dla wielu dzieci i wnuków w państwowych przedszkolach.

Marta mama Ani lat 5
(Marta )

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

mama Misia
  • mama Misia
  • 20.09.2011 11:17

Cały system to wierutna bzdura. Teraz Panie w przedszkolu muszą dodatkowo zliczać godziny, kosztem czasu który powinny poswięcić dzieciom.
Poprzedni system opłat uważam że był lepszy - bo przecież wcale przedszkola nie były bezpłatne. Były opłaty stałe, za wyżywienie i za zajęcia dodatkowe.
Teraz tylko wszystko nam utrudnili i w zakamuflowany sposób podwyższyli opłaty.
Ja mam babcię ale wielu rodziców nie i są zmuszeni trzymać dzieci do 16.00 i później. Taki system to żadne ułatwienie i pomoc dla rodziców. Szkoda, bo to kolejna "zachęta" by mieć dzieci.

Obecny sytem jest restrykcyjny i rygorystyczny i poprostu nieuczciwy. Przykład - zadalekarujesz czas do 15.00, spóźnisz się 2 razy (korki na mieście, szef kazał, zepsuty samochód) i już przedszkole aneksuje umowę wydłużającą. I nawet jakbyś nie wiem jak się starał później, to już ci nie zaneksuje na pierwotną godzinę ;)). Dodatkowo deklarując krótszy pobyt dziecka automatycznie uniemozliwiamy dziecku dodatkowy rozwój na dodatkowych zajęciach, z których w zeszłym roku dziecko mogło korzystać ;))). A teraz już nie. Teraz żeby skorzystało, to trzeba wydłużyć pobyt (przymus na rodzicach) i więcej płacić, oprócz opłaty za zajęcia dodatkowe. To zwyczajnie robienie z rodziców krów dojnych.

Uważam że poprzedni system oplat był lepszy. A jeśli już to wprowadzić jednolitą stawkę minutową, bez godzin bezpłatnych, i zamontować czytniki z kartami. Wtedy będzie opłata za rzeczywisty, indywidualny pobyt każdego dziecka w miesiącu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
mama Mania
  • mama Mania
  • 06.09.2011 20:56

Pani Ewo ! W moim przedszkolu też nie ma zajęć np.j. angielskiego dla dzieci które są tylko 5 godzin w przedszkolu.Aby zapewnić dziecim naukę j.ang. dyrektorka musi pokryć sprawy finansowe z puli dodatkowych pieniędzy od dzieci przebywających dłużej niz 5 godzin darmowych, bo te właśnie dodatkowe opłacane godziny są m.inn. na pokrycie opłat języka obcego.Teraz każde przedszkole musi samo wygospodarować fundusze na zajęcia dodatkowe.Im więcej dzieci w przedszkolu powyżej 5 godzin tym więcej można dzieciom zaoferować zajęć dodatkowych.O bezpłatnych zajęciach finansowanych z Unii nie mamy co myśleć.Nic takiego do nas nie dotarło.Państwo zrzuciło wszystko na barki samorządów,a te nie mają w kasie mista forsy - ot i cała prawda.Może w większych miastach jest lepiej.Pozdrawiam !

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewa F.
  • Ewa F.
  • 06.09.2011 13:47

Wczoraj podpisując umowę (5 godzin, córka 5lat) zapytałam co z zajęciami płatnymi tj.np językiem angielskim. Te lekcje odbywają się po godzinie 13.00. Na to otrzymałam odpowiedź, że te zajęcia są tylko dla dzieci, które są zapisane do przedszkola do godziny 16.00. Pani dyrektor stwierdziła, że nikt nie będzie zawracał sobie głowy chodzeniem do szatni i sprawdzaniem czy jakieś dziecko zostało przyprowadzone po południu na lekcje płatne. Na pytanie czy istnieje możliwość poszukania i ewentualnie zorganizowania bezpłatnych zajęć z języka angielskiego, finansowanych z UE otrzymałam odpowiedź, że nik nie będzie zakładał dodatkowych segregatorów z kolejnymi dokumentami...Oczywiście w tym momencie nie mam co marzyć o miejscu w szkolnym oddziale "zerówkowym" gdzie po obowiązkowych zajeciach dziecko bezproblemu mogłoby uczestniczyć w różnych zajęciach dodatkowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
nauczycielka przedszkola
  • nauczycielka przedszkola
  • 05.09.2011 23:20

Prawdę pisze mama Mania.Marta została źle poinformowana przez koleżanke z przedszkola,albo koleżanka nie uczyła się na studiach skoro nie zna podstawowych norm zgodnych z predyspozycjami dziecka przedszkolnego.Które to dziecko wysiedzi 60 minut na zajęciach ? NAWET LEKCJE W SZKOLE TRWAJĄ 45 MINUT !!!!!
Też pracuję w przedszkolu i wiem co piszę.Sprawa śniadań o godz, 10-ej ????? chyba w prywatym przedszkolu.Bo w państwowym do godz. 9 dzieci spożywają śniadanie.
Zawsze tak było i jest, że po śniadaniu są zajęcia programowe.Marta coś gdzieś słyszała ,ale nie do końca i zabiera głos w dyskusji.
JEDNA PANI DRUGIEJ PANIA ,,,i wychodzi to co wyszło.

Komentarz został ukrytyrozwiń
mama Mania
  • mama Mania
  • 05.09.2011 13:28

PANI MARTO ! Dziecko 3 letnie ma zajęcia ok. 10 minut, 4 letnie do 15 minut ,5 letnie do 20 minut a 6-latek najwyżej do 30 minut.Prosze więc nie pisac głupot.Zajęcia programowe zaczynaja się bezpośrednio po zabiegach higienicznych .A te zazwyczaj są zakończone ok. godziny 9-ej po sniadaniu.Zabawy są później po zajęciach programowych, do tego wyjście na świeże powietrze,które zajmuje najważniejszą część czasu wolnego..Oczywiście są rodzice którzy przyprowadzają dziecko do przedszkola jako tzw. przechowalni o godz. 11:30 !!!!!! takie tez są .Wiem to ,bo pracuję w przedszkolu jako nauczycielka.Odpisałam na artykuł w którym sa osoby oburzone iz nie wlicza sie im darmowych godzin od momentu przyprowadzenia.Podałam tylko przykład przyjścia dziecka na godz, 13-ą.
Dla nikogo indywidualnie nie będa przeprowadzane zajęcia programowe tylko dlatego że nie potrafi sie podporzadkować ustalonym regułom czasowym.Piszesz że od 8-15 sa realizowane godziny w ...itd. Jakbym nie liczyła to nie wychodzi 5 godzin w tym czasie co podałaś.Jakie są realia życia przedszkolnego ja wiem doskonale pracując ponad 30 lat w tym zawodzie.Zanim coś kobieto napiszesz dowiedz sie więcej na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta
  • Marta
  • 04.09.2011 21:55

Droga Mamo Manio, nie ma takiej możliwości, żeby dziecko w państwowym przedszkolu było przyprowadzane na godz. 13-tą bo takie dziecko nie zostanie przyjęte - zapisując podaje się w jaki godzinach ma korzystać i początek pobytu w przedszkolu dotyczy godz. 7.00-10.00 więc późniejsze godziny nie wchodzą w grę. W innym niż moje krakowskim przedszkolu godziny bezpłatne realizowane są w czasie 8.00-15.00 czyli każdy skorzysta z bezpłatnych 5 godzin i jest to rozwiązanie korzystne dla wszystkich - czyli da się... jak się chce :) Co do zajęć programowych - to u nas zaczynają się najczęściej około godz. 10.00 ponieważ w godz. 8.00-9.00 dzieci bawią się, potem jest śniadanie o 9.00-9.30, następnie przygotowanie do zajęć i zajęcia od około godz. 10.00. Takie są realia programu przedszkolnego a tłumaczenie że dzieci w godz. 8.00-10.00 mają realizowany program przedszkolny to zwykły wykręt - dzieci w wieku 3 lat mają ścisłe zajęcia przez ok. 20min (bo więcej nie potrafią się skupić), 4 latki przez ok. 40min a 5latki 60min :) takich informacji udzieliła mi koleżanka wychowawczyni z innego przedszkola :) Więc w ciągu 5 bezpłatnych godzin z pewnością da się zrealizować zajęcia dydaktyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
mama Mania
  • mama Mania
  • 04.09.2011 19:37

Droga mamo ! Nie jest to tak łatwo z realizacja zajęć programowych jak Ci sie wydaje.Piszesz że obojętnie o której dziecko sie przyprowadzi powinno mieć 5 godzin darmowych.A kiedy zajęcia programowe?Wyobraź sobie że część dzieci przyjdzie o godzinie 8-ej potem o godzinie 10 -ej a jak mama rozpocznie druga zmiane to przyprowadzi na godz. 13-ą .
Dzieci które będa od godz. 8-ej do 13 zostaną zabrane do domu np.przez babcię.Muszą więc korzystać z zajęć programowych w swoich 5 godzinach pobytu .a co z dzieckiem przychodzącym dopiero o 13ej ?
Dla jednego dziecka nikt nie będzie prowadził ponownie tych samych zajęć,bo co będzie wówczas z pozostałymi dziećmi ?One zwyczajnie na świecie będą się nudzić ogladając to samo.
Z opłatą to jest u was nieporozumnienie aż 3,5 za godz, to szok .U nas jest 2 zł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.