Facebook Google+ Twitter

Podwyżka podatku dla najbogatszych

Ostatnio słychać wypowiedzi przedstawicieli różnych opcji politycznych, w których proponują podwyżkę podatków, dla najbogatszych. Zacząłem się zastanawiać - czy podwyżka podatku najbogatszym dotknie tylko najbogatszych?


Ostatnio słychać wypowiedzi przedstawicieli różnych opcji politycznych, w których proponują podwyżkę podatków, dla najbogatszych. Zacząłem się zastanawiać - czy podwyżka podatku najbogatszym dotknie tylko najbogatszych? Aby sobie, na postawione pytanie odpowiedzieć konieczna do tego jest - zwykła - wyobraźnia i to wcale nie wybujała. Zanim tę wyobraźnię uruchomimy konieczne jest zadanie sobie kolejnych pytań pomocniczych. Zacznę od pytania - kto w Polsce jest najbogatszym i jakie są relacje między nim a resztą towarzystwa - tą biedniejszą? Następnie należałoby sobie odpowiedzieć - jak zareaguje osobnik - choć bogaty - na uszczuplenie jego zasobów finansowych?

Zaczynając od pierwszego pytania, myślę, że nie popełnię dużego błędu, zaliczając do najbogatszych ludzi zajmujących stanowiska kierownicze w firmach - tak prywatnych jak i państwowych. Jakie są relacje między kierownikiem a pracownikiem, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Każdy wie, jakie one są. Wiadomo też, ze podwładni stanowią część społeczeństwa biedniejszą - co do tego także nikogo nie trzeba przekonywać?

Pewnie się także domyślacie, jak osobnik na kierowniczym stanowisku zareaguje na uszczuplenie swojego uposażenia? Na wszelki wypadek wypowiem się w swoim imieniu - jak ja to widzę. Do mnie, ze wszystkich stron docierają sygnały niosące informacje o podejmowanych ruchach środowisk kierowniczych. Wszystko odbywa się zgodnie z „planem” i z moimi przewidywaniami. - Kierownicze środowisko obmyśla sposoby odzyskania utraconych apanaży. Sposoby sposobami, może być ich wiele, ale źródło, z którego można czerpać środki jest jedno - zyski firm. A ich podział - funkcyjnie - przynależy kierownictwu firmy. Więc, żeby kierownictwo pozostało - po oddaniu większej doli państwu - przy swoim, musi sięgnąć do kieszeni personelu z ogniw, komórek niższych szczebli struktury organizacyjnej firmy. Zaznaczę, ze nie wierzę, aby ktoś z dobrej, niewymuszonej woli pogodził się z obniżeniem swoich zarobków - mając możliwość powrotu do stanu pierwotnego kosztem swoich podwładnych. Filantropów w Polsce - choćby i ze świecą szukał - nie znajdzie.

Dlatego ogłaszam, donośnym głosem, że cała operacja mająca na celu zubożenie bogatych - zuboży biednych! Znowu zauważamy słuszność powiedzenia: przysłowie prawdę ci powie. A nie ma takiego, kto by nie słyszał przysłowia: „Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje. Co Wy na moje dywagacje powiecie?

Ale to jeszcze nie koniec moich dywagacji. Ja uważam, że polscy politycy, wszelkiej maści potrafią myśleć wyłącznie o wyszukiwaniu źródeł cieków pieniężnych toczących swoje nurty do budżetu państwa. A czynią to, jedynie, dlatego aby mieć większą pulę do podziału - między siebie także. Nasi politycy - jakieś tam - zmniejszenie dysproporcji płacowych mają w głębokim poważaniu.
- Przecież nie sposób, żeby ludzie, z dyplomami magisterskimi, nie byli w stanie przewidzieć, na kim się skrupi taka operacja? Gdyby chcieli zmniejszyć dysproporcje między najwyższą a najniższą pensją, to by wprowadzili ustawowo regulację ograniczającą dysproporcje płacowe. Np: „Różnice płacowe, w jednym zakładzie pracy nie mogą przekraczać pięciu, czy sześciu najniższych pensji”. I sprawa byłaby załatwiona na medal. Zlikwidowano by olbrzymie, niemające żadnego uzasadnienia ekonomicznego kominy płacowe. A może by i protestów ubyło

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.