Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Depesze agencyjne > Podwyżki dla pracowników szkół wyższych?

Pozycja materiału w rankingach:

44280 miejsce

Dział: Depesze agencyjne

Ocena: 0pkt

Oceń:

Podwyżki dla pracowników szkół wyższych?


500 mln zł więcej na wynagrodzenia dla pracowników szkół wyższych w przyszłorocznym budżecie domagają się Solidarność i ZNP. W kilku miastach akademickich zorganizowano w środę pikiety w tej sprawie oraz przeciw rządowemu projektowi ustawy o uczelniach.

W Warszawie grupa około dwudziestu związkowców z Krajowej Sekcji Nauki NSZZ "Solidarność" oraz ZNP przyszła pod Sejm. Złożyli do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny petycję, adresowaną do premiera Donalda Tuska. Zawiera ona apel, aby rząd zwiększył kwotę na wynagrodzenia dla pracowników naukowych i akademickich o 500 mln zł, w formie autopoprawki do ustawy budżetowej. Pieniądze te miałyby być zapisane jako rezerwa celowa na wynagrodzenia.

Obecnie projekt ustawy budżetowej na 2011 rok przewiduje 10 mld zł na szkolnictwo wyższe. W tej kwocie nie ma określonej wysokości na wynagrodzenia.

Jak powiedział PAP prof. Julian Srebrny z Solidarności Uniwersytetu Warszawskiego, niskie płace sprawiają, że mniej ludzi decyduje się podejmować pracę na uczelniach, co powoduje spadek jakości kształcenia. "Uważamy, że dodatkowe pół miliarda złotych jest konieczne" - mówił Srebrny.

Opinię tę podziela Nikodem Grzenkowicz z Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP. "Od dłuższego czasu widzimy, że najlepsi absolwenci studiów doktoranckich nie zostają na uniwersytetach, bo otrzymują trzy, pięć razy większe płace w prywatnych przedsiębiorstwach" - powiedział PAP.

Około 25 związkowców z Solidarności z kilku krakowskich uczelni publicznych, m.in. AWF, AGH i UJ, pikietowało przed Urzędem Wojewódzkim w Krakowie. Związkowcy mieli transparenty z napisami: "Stop dyskryminacji nauki i środowiska akademickiego", "Stop pozornym reformom", "Budżet państwa na 2011 niszczy polskie uczelnie". Uczestnicy pikiety złożyli w urzędzie petycję adresowaną do premiera Donalda Tuska, m.in. w sprawie konieczności zwiększenia nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe.

"Zagraża nam w tej chwili nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Dwadzieścia lat temu powstał unikalny w skali światowej system, w którym łączy się szkolnictwo prywatne i publiczne. Szkolnictwo prywatne pasożytuje w dużej mierze na szkolnictwie publicznym" - powiedział do zgromadzonych przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ "S", prof. Edward Malec.

W rozmowie z dziennikarzami dodał, że 12 marca ma być podjęta decyzja w sprawie przeprowadzenia referendum strajkowego.

Kilkanaście osób pikietowało przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. "Niepokoi nas nie tylko merytoryczna zawartość rządowych projektów zmian w prawie, ale także nieuzasadniony ekspresowy tryb pracy nad tymi nowelizacjami. Termin zakończenia prac sejmowej komisji edukacji nad zmianami został wyznaczony na 15 stycznia" - powiedział Kazimierz Siciński, przewodniczący Regionalnej Sekcji Nauki NSZZ "Solidarność".

Obecnie projekty nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i ustawy o stopniach i tytułach naukowych oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki są przedmiotem prac w sejmowej komisji edukacji.

Przewodnicząca "S" Śląskiego Uniwersytetu Medycznego Danuta Gojna-Ucińska za nonsens uważa pomysł, by habilitację trzeba było robić poza macierzystą uczelnią. Według niej, znacząco wydłuży to czas zatwierdzania habilitacji. "Chcemy, by habilitacja odbywała się na zasadzie dorobku. Nikt nikogo nie wpisuje, nikogo się nie prosi - po prostu ogłasza w internecie swój dorobek i dostaje ją" - powiedziała. Dodała, że "żadna reforma się nie uda, jeżeli ludzie po prostu nie dostaną kasy", podając, że pracownicy z doktoratem otrzymują wynagrodzenia po 2,2 tys. zł brutto.

W Olsztynie działacze Komisji Zakładowej Solidarność Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego przekazali wojewodzie Marianowi Podziewskiemu petycję z żądaniem zwiększenia nakładów na szkolnictwo wyższe. Dołączyli do niej uchwałę senatu uczelni popierającą ten postulat.

Planujemy kontynuację tematu.

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

anna bodzian

anna bodzian 16.12.2010 16:21

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 27

Przepracowałam na państwowym uniwersytecie naście lat. W tej chwili, jako adiunkt zarabiam owe 2.500 złotych, kończę habilitację, odmówiono mi stypendium, ponieważ macierzysty uniwersytet twierdzi, że nie posiada pieniędzy na taki cel. Prowadzę przedmioty nie tylko te, które są zgodne z profilem mojego wykształcenia, ale również inne (z powodu ciągłych zmian w programie). Decyzję o pozostaniu na uczelni uwazam za najgorszą, jaką w życiu podjęłam. Jestem rozgoryczona, wypalona, zmęczona, towarzyszy mi poczucie ciągłego zaniedbywania rodziny. Nie mam czasu na nic oprócz pracy, która nigdy się nie kończy - od 6 lat prowadzę zajęcia również na studiach zaocznych (soboty i niedziele). Pani Minister Kudrycka swoimi fatalnymi decyzjami spowoduje całkowitą zapaść polskich uczelni państwowych, ale chyba właśnie o to Jej chodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.