Facebook Google+ Twitter

"Podział w środowisku jest głęboki". Echa afery trotylowej w "Rzepie"

- Rupert Murdoch, baron medialny, zamknął gazetę, po podobnej aferze. Hajdarowicza na to nie stać, więc wymienił część zespołu – komentuje wydarzenia w "Rzepie" prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z SWPS. – Takiemu Hajdarowiczowi, wydaje się, że właściciel może być redaktorem – mówi prof. Wiesław Władyka z UW.

Grzegorz Hajdarowicz, Fot. Bartłomiej Ryży/Polskapresse / Fot. Bartomiej Ryży/PolskapresseTrotyl miał być polityczną petardą, jednak okazała się być niewybuchem. Na pewno? Być może jest to nadal bomba z opóźnionym zapłonem? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wszelkie wątpliwości, domysły i spekulacje czy doszło do eksplozji, rozwieją ostatecznie wyniki badań próbek z wraku prezydenckiego samolotu, zleconych przez Naczelną Prokuraturę Wojskową. Próbki do Polski mają dotrzeć już w grudniu, być może jeszcze przed świętami.

Wracając do trotylu, mimo że nie został zdetonowany, miał ogromną siłę rażenia. Nie obyło się bez ofiar. Posypały się głowy. Pozostała wyrwa, niczym lej po wybuchu. Wreszcie środowisko dziennikarskie okopało się w dwóch przeciwstawnych obozach: sympatyków i antagonistów. Nastąpiła jeszcze większa fragmentaryzacja i tak już podzielonego środowiska.

Jedność w środowisku – dziennikarska kaczka?


Czy po tym wszystkim można nadal mówić o jakiejkolwiek solidarności zawodowej? – Widzę solidarność w obronie wolności słowa, bo ta jest ważna – zaznacza Paweł Wroński, dziennikarz „Gazety Wyborczej” – Nie rozumiem, po co mam jednoczyć się z głupotą jakiegoś dziennikarza, który napisał nieprawdę? – pyta Wroński.

– Stopień agresji z jakim spotykają się dziennikarze, niechodzący na pasku rządu jest po prostu niebywały – odpiera Cezary Gmyz, autor kontrowersyjnego tekstu o śladach materiałów wybuchowych na wraku TU-154, po którym został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. - Środowisko dziennikarskie podzielone jest równie mocno, jak środowisko polityczne – dodaje.

Wtóruje mu Wiesław Władyka, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, a na co dzień dziennikarz tygodnika „Polityka”. – Podział jest dramatycznie głęboki, a wręcz nieodwracalny – tłumaczy Władyka. – Dziennikarze sami są sobie winni, bo aktywnie uczestniczą w degradacji języka polityki, który i tak jest już mocno zdemolowany, zniszczony i zdruzgotany, co nie rodzi wspólnoty, tylko ją bardziej niszczy – dodaje.

- Zapewniam, że nie można tego tak generalizować, bo solidarność jest i jej nie ma – tłumaczy prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z SWPS. – Nie ma jednej organizacji, która troszczyłaby się o wspólny interes ekonomiczny dziennikarzy. Skoro na tej płaszczyźnie dziennikarze nie mogą się dogadać, to znaczy, że mają sprzeczne interesy lub występują podziały środowiskowe – zaznacza.

Cezary Gmyz, Fot. PAP/Maciej Chmiel / Fot. PAP/Maciej ChmielZdaniem Wiesława Władyki, ekonomia, to nie jedyne źródło podziałów. Zwraca on uwagę na wojnę polsko – polską, która rozdarła prasę na dwa opozycyjne obozy: dziennikarzy III i IV RP. Profesor wskazuje, że zachwiana została tradycyjna rola zawodu dziennikarza. – W tej całej wojnie i w bałaganie rynkowym nastąpiło zachwianie ról, pomieszały się pojęcia, kim jest wydawca, właściciel, a kim dziennikarz – mówi Władyka. – Takiemu Hajdarowiczowi [wydawca dziennika „Rzeczpospolita” – przyp. aut.] wydaje się, że właściciel może być redaktorem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

czyli nie chodziło o publikację "trotylową"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale od razu skonfrontowałem je z innym głosem. Hajdarowicz został porównany przez Mrozowskiego z Murdochem, co przyciąga. Obaj wylądowali w jednym worku jako "magnaci medialni". A Hajdarowicz za takiego "polskiego potentata medialnego" zapewne chciałby uchodzić. Przyznam, że zaufałem rozmówcy i nie analizowałem afery Murdocha, bo nie było to tematem artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakkolwiek, to pan wyeksponował to zdanie w zajawce.

Nie za bardzo rozumiem: czy analogia dotyczy publikacji o trotylu i podsłuchach u Murdocha - stawiamy to na jednej półce jako skandaliczne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Mario, jest to komentarz profesora Macieja Mrozowskiego, z którym dzisiaj rozmawiałem. Słowa odnoszą się do Hajdarowicza, a nie do wróblewskiego. Tekst jest jak najbardziej obiektywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie, pisze pan: "- Rupert Murdoch, baron medialny, zamknął gazetę, po podobnej aferze."

Śmiała analogia, która podważa pański obiektywizm. Murdoch (jego ludzie) ładował ludziom podsłuchy, najmował detektywów, współpracował z światem polityków - co Wróblewski ma do tego?

Prędzej Hajdarowicz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chemia wpływa na procesy poznawcze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maria Czerw Dzisiaj 21:47
@Grzegorz Wink
Wiem, że geje zawsze dają mi jeden. Jakby nie było między nami chemii:)

Niestety w tym temacie nie mogę Pani pomóc... Natomiast mogę napisać, że ja przy ocenie koncentruję się na treści artykułu i tym jak jest napisany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Grzegorz Wink
Wiem, że geje zawsze dają mi jeden. Jakby nie było między nami chemii:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Maria Czerw - tego artykułu nie oceniłem jeszcze, natomiast na ogół Pani oceniam na jedynkę. :) Z wyjątkiem jednego, który mi się podobał i postawiłem 5. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od 2006 r Rzepa zaczęła stawać się organem politycznym PiS-u. .Konia z rzędem temu , kto znajdzie krytyczny tekst nt ówczesnej partii rządzącej. Za to obfitowała w przecieki , donosy itp.
Nie ma drugiego tak tendencyjnego dziennika w Polsce . [ Mediów Sakiewicza nie biorę pod uwagę -tabloidy ]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.