Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

82 miejsce

Podzielniki c.o. Kompromitacja metody

Skończył się kolejny sezon grzewczy. W budynkach wielolokalowych, w których zamontowano na grzejnikach c.o. tzw. podzielniki, mieszkańcy niekorzystnie położonych lokali z niepokojem oczekują rozliczenia. Ile tysięcy przyjdzie dopłacić?

Rozliczenie roczne wg proporcji 40 % koszty stałe, 60 % koszty zużycia. Jeden ciepłomierz na 8 budynków i 91 mieszkań. / Fot. Janina BieleńkoNa temat patologii rozliczeń kosztów ciepła - wg wskazań tzw. podzielników - wypowiedziało się już wielu utytułowanych naukowców i inżynierów-praktyków. Z jakim skutkiem? Mizernym.
Powszechny jest brak świadomości absurdów stosowanej metody podziału kosztów - zarówno wśród zarządców nieruchomości, jak i wśród mieszkańców.
Regulaminy w spółdzielniach uchwala kilku „społecznych aktywistów” (tzw. rada nadzorcza), we wspólnotach uchwały przechodzą większością głosów… ignorantów. W istocie, przy braku wiedzy merytorycznej, nie jest to głosowanie ZA poprawnością metody, tylko głosowanie NA zarządcę, który metodę zaproponował. Zaufanie? Wiara w kompetencje zarządcy?
Tak pewnie było na początku ery podzielników. Po kilku latach włączyło się myślenie "biznesowe" - "zamykam grzejniki, dostaję zwroty zaliczek, to oznacza, że metoda jest dobra". O tym, że dochodzi do podkradania ciepła z sąsiednich, normalnie ogrzewanych mieszkań, że zamknięte grzejniki zaburzają parametry pracy sieci c.o. i zawyżają wskazania podzielników na grzejnikach pracujących - większość mieszkańców nie wie, bo i skąd.
Zarządca nie reaguje, nie tłumaczy, zezwala na długoterminowe wyłączenia i nagradza "oszczędnych" zwrotem części zaliczek. Skąd bierze kasę? Z kieszeni sąsiadów, którzy zwyczajnie korzystają z c.o. lub muszą korzystać, z uwagi na niekorzystne położenie mieszkania lub sytuację rodzinną.
Dlaczego nie ma zwrotu kasy od dostawcy ciepła? Wyłączanie grzejników, to znikoma oszczędność. Lwia część (nawet 80 % i więcej) dostarczonego do budynku ciepła rozchodzi się poza rejestracją podzielników, poza kontrolą mieszkańców. Koszt tego nieopomiarowanego ciepła (grzejniki łazienkowe, grzejniki w pralniach, suszarniach i na korytarzach, ciepło z rur i straty przesyłu między budynkami) powinni zapłacić wszyscy, proporcjonalnie do powierzchni lokali - a płacą coraz mniej liczni użytkownicy c.o. - proporcjonalnie do wskazań podzielników zamontowanych na grzejnikach lokalowych.

Po wprowadzeniu regulaminu do stosowania zarząd czy zarządca nie włącza już myślenia
.
Nie analizuje poprawności przyjętych proporcji. Nie ustala, np. na podstawie średnich temperatur dobowych w sezonie grzewczym, jakie mogło wystąpić graniczne zużycie ciepła w mieszkaniu. Po zakończeniu sezonu rozlicza (z pomocą wynajętej firmy specjalistycznej, wyposażonej w systemy komputerowe nawet) mechanicznie, wg regulaminu: 40 % kosztów wg powierzchni, 60 % wg wskazań podzielników (lub inne proporcje 30:70, 50:50, 60:40).

Efektów przyjętego podziału kosztów na wspólne i indywidualne nikt nie analizuje
– jeden mieszkaniec zapłaci tylko 860 zł za 86 m2, inny 10.000 zł za lokal 54 m2.
Typowy regulamin nie przewiduje bowiem żadnych mechanizmów kontrolnych. Reklamację mieszkańca obarczonego absurdalną opłatą zarządca wysyła do firmy, która sprzedała lub wydzierżawiła podzielniki i zarabia na ich obsłudze.
Firma oświadcza, że podzielniki są fabrycznie nowe i reklamację odrzuca.

Ani Rzecznik Praw Obywatelskich, ani Minister Infrastruktury i Budownictwa, ani Urząd Ochrony Konsumentów – TOTALNIE NIKT nie podejmie się kontroli rozliczeń w spółdzielniach, nie wykaże błędu, nie pouczy zarządcy. I tak od kilkunastu lat. Odpowiedzi kolejnych ministrów na interpelacje poselskie potwierdzają zarzuty błędnych rozliczeń, ale... nikt nie może niczego nakazać spółdzielniom (nawet przestrzegania zapisów ustawy "Prawo energetyczne").

Poszkodowanemu zawyżoną opłatą za centralne ogrzewanie pozostaje TYLKO droga sądowa.
A sądy, jak to sądy. Znam wyrok, w którym sędzia powołał się na… powszechność stosowanych zasad podziału i tę „powszechność” uznał za wykładnię poprawności! Znam wyrok, w którym sędzina napisała, że „opinia biegłego nie zasługuje na aprobatę” (biegły obliczył, że podzielniki zarejestrowały tylko 8 % ciepła a nie 70%, jak zakładał regulamin).

Złe proporcje podziału, to podstawowe źródło błędnych obliczeń.
Za mały udział tzw. kosztów stałych (podział wg powierzchni) i rozliczanie części tych kosztów wg wskazań podzielników, skutkuje scedowaniem na grupkę mieszkańców zobowiązań "oszczędnych" sąsiadów.
Dodatkowym, jakże istotnym źródłem błędnych rozliczeń, jest uchylenie się większości zarządców od obliczenia dla lokali wartości tzw. współczynnika wyrównawczego.

Definicję i obowiązek stosowania współczynników korygujących wprowadziło Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 28 października 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad kształtowania i kalkulacji taryf oraz zasad rozliczeń w obrocie ciepłem, w tym rozliczeń z indywidualnymi odbiorcami w lokalach (Dz.U.1998.132.867).

§43.1.Rozliczenia z indywidualnymi odbiorcami w lokalach należy prowadzić w taki sposób, aby wysokość opłat dla poszczególnych lokali była ustalana z uwzględnieniem różnic występujących w danym budynku w odniesieniu do wielkości strat ciepła wynikających z odmiennego usytuowania lokali w tym budynku.
2.Jeżeli w obiekcie znajdują się lokale o zwiększonych stratach ciepła wynikających z ich usytuowania, w opomiarowanym systemie rozliczeń stosuje się odpowiednie współczynniki korygujące w taki sposób, aby wysokość opłat pobieranych od indywidualnych odbiorców w lokalach była zależna od wysokości temperatury w pomieszczeniach, a nie od zwiększonych strat ciepła powstałych w wyniku przenikania ciepła przez przegrody budowlane.
3.Współczynniki korygujące, o których mowa w ust. 2, ustala się na podstawie:
1) aktualnie obowiązujących normatywów i zasad obliczania strat ciepła powstałych w wyniku przenikania ciepła przez przegrody budowlane,
2) wydajności grzejników zainstalowanych w poszczególnych lokalach,
3) danych dotyczących rozliczeń z indywidualnymi odbiorcami w lokalach w poprzednich latach.


A co robią leniwi zarządcy? Zasłaniają się kosztami i zamiast obliczeń stosują do dzisiaj uproszczone współczynniki, opracowane tytułem przykładu przez nieistniejący od 10 lat Centralny Ośrodek Badawczo Rozwojowy Technik Instalacyjnych (skrótowa nazwa COBRTI INSTAL). Uproszczone współczynniki miały być stosowane tylko w okresie przejściowym....

Zgodnie z informacją uzyskaną z Instytutu Techniki Budowlanej od 2003 r. podstawową metodą wyznaczania współczynników wyrównawczych, jest metoda dokładna (obliczeniowa), polegająca na analizie porównawczej jednostkowych obciążeń cieplnych poszczególnych lokali mieszkalnych.
Dlaczego ta wiedza nie dociera do zarządców i nadal stosują uproszczone wartości typu 0,9 mieszkanie na poddaszu, 0,8 mieszkanie na parterze, powołując się w regulaminach na COBRTI INSTAL, jak na źródło prawa?

Podzielniki wprowadzono do budynków kompletnie nieprzystosowanych.
Z oszczędności (źle pojętej) zarządcy nawet audytu nie wykonali, w celu ustalenia możliwości ograniczenia zużycia i strat energii. A w większości mamy do czynienia z budynkami wykonanymi w technologii tzw. wielkiej płyty, o której czytam w Wikipedii:.
„Pomimo wprowadzanych wielu udoskonaleń w miejscu połączenia płyt, ich złącza nadal były miejscem trudnym do uszczelnienia. Uszczelnianie impregnowanymi sznurami konopnymi nie spełniało wymogów termicznych. Dodatkowo, obowiązujące w tym okresie normatywy izolacyjności termicznej ścian były ponad trzykrotnie mniejsze, niż wymagane dzisiaj."
(Termomodernizacja bynajmniej nie usuwa problemu. Nadal występuje zróżnicowanie lokali pod względem zapotrzebowania na ciepło. Zarządcy, zamiast zaktualizować wartości współczynników wyrównawczych - odebrali je mieszkaniom.)

I tak przez dekady (początki podzielników, to lata 90.) spółdzielnie i wspólnoty łupią mieszkańców lokali położonych skrajnie, gdzie bez ogrzewania temperatura spada do 15 C i zwracają kasę z zaliczek lokatorom korzystniej położonych mieszkań.
A że tych jest większość – powstały grupy oporu przed zmianą metody.

„Nie używałem grzejników, bo mam 18 stopni.” – mówi właściciel 2-poziomowego mieszkania, który płacił tylko koszt stały (ok. 10 zł/m2/rok).
Po co mam włączać grzejniki, jeśli mam 24 stopnie i jest mi gorąco.” – mówi lokatorka środkowego mieszkanka, zadowolona ze zwrotów zaliczek.
Takie nastawienie wspierają zarządy, które argumentują populistycznie, że „każdy sam decyduje jak korzysta z ogrzewania”.
Nie do końca w każdym mieszkaniu. Chyba, że decyzja polega na wyłączeniu c.o. i włączeniu ogrzewania elektrycznego….
To kółko ratunkowe i możliwość uniknięcia absurdalnych opłat. Ale czy o takie oszczędzanie energii (w celu ograniczenia emisji dwutlenku węgla) chodziło ?
Ten "aspekt społeczny" jest najgorszy i pozwala kwitnąć patologii podzielnikowej.
Poszkodowana mniejszość (złupieni często nawet o sobie nie wiedzą, bo rozliczenia są objęte tajemnicą danych osobowych) jest traktowana jak „wróg ludu”. Projekty zmian regulaminu są odrzucane przez zadowoloną "większość". Czy na pewno jest to większość?
Z przeprowadzonych analiz rozliczeń rocznych wynika, że drastycznie poszkodowanych może być ok. 10 % mieszkańców (opłaty na poziomie 300% lub więcej w stosunku do średnich kosztów), ale zawyżone opłaty otrzymują także inni, tylko o tym nie wiedzą. Jak to możliwe?
Ano, tak, że zarządcy, tłumacząc się strachem przed wzrostem cen energii, pobierają zawyżone zaliczki - stawki za m2 od 30 % do 100% wyższe od ustalonych na podstawie faktur z minionego sezonu. Nawet niektóre regulaminy zakładają, że mieszkaniec zadłużony będzie płacił wyższe zaliczki w następnym sezonie.
Efekt? Jak na rozliczeniu pozycja "dopłata" jest zerowa a nawet może pojawić się 5 zł do zwrotu - nikt nie analizuje poprawności i zasadności naliczonej opłaty! Zawyżanie zaliczek, to sprytna metoda ukrywania skutków błędnego rozliczenia i sprowadzenia do minimum liczby reklamujących osób.

A tym nielicznym, obarczonym opłatą będącą czasem wielokrotnością pensji, zawsze można wmówić, że źle wietrzyli mieszkanie, imprezowali przy otwartych oknach albo mają za długie firanki...


***
Wykres oparłam na danych z konkretnej nieruchomości. Jak widać populistyczne hasło, że "każdy płaci za siebie" w praktyce oznacza, że niektórzy płacą także zobowiązania sąsiadów.
Stosowanie podzielników w rozliczaniu kosztów ciepła dzieli społeczność na tych, co bezwiednie okradają i tych, co są okradani. A wszystko w majestacie "prawa". Tu: regulaminu rozliczeń.


Czytaj także: Podzielniki c.o. Kompromitacja zarząców

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

W Warszawie podzielniki ciepła są rzadko używane. Zarządcy budynków podkreślają, że zamontowanie ich w budynkach powoduje oszczędności o 20%. Dalej są same problemy co do naliczania kosztów, takie jak w materiale, Wystarczy postawienie stołu tuż obok grzejnika wyposażonego w podzielnik a rachunki za ciepło będą znacznie większe niż faktyczne zużycie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę odwołać moje wcześniejsze przekonanie co do liczników ciepła zamontowanych w węzłach cieplnych. Są wykorzystane w dwa czujniki temperatury wody zasilającej i powrotnej. Czyli oficjalnie zliczają różnicę . Nie znana jest mi zasada naliczania kosztów. Logicznie słusznie aby woda zasilająca była maksymalnie wykorzystana i jej temperatura była możliwie niska na powrocie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Izo, jednak piszesz :) Dzięki. I ta metoda z głębokiej komuny, to jedyna metoda nie krzywdząca nikogo. Oszczędności należy szukać poza mieszkaniami. A mieszkańców można "stymulować" do energooszczędnych zachowań pozytywnie a nie nakładaniem absurdalnych opłat, które nie mają nic wspólnego z kosztem ciepła oddanego przez grzejniki.
Teraz ludzie ograniczają nawet wietrzenie mieszkań. A wiadomo, że prowadzi to nie tylko do degradacji tzw. substancji mieszkaniowej, ale i negatywnie wpływa na zdrowie.
Między wietrzeniem "sporadycznym" a "standardowym" zużycie energii wzrasta dwukrotnie. Wentylacja jest wkalkulowana w zapotrzebowanie na energię końcową dla lokalu. Zatem czy mieszkania bez wskazań na podzielnikach nigdy nie są wietrzone? Bo gdyby były, to jakąś energię do odzyskania utraconej temperatury musiałyby pobrać. Cudów nie ma. Dwie rurki pionu, to za mała moc. Poza tym w pionie z wyłączonymi grzejnikami te rurki są stale zimne.
Polecam ciekawie opracowany kalkulator energii HeatMaster w zakładce energia na stronie eko org pl. Szkoda, że komentarz nie przyjmuje linków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I drugi, istotny fragment wypowiedzi:
„W momencie, kiedy mówimy o karach, musimy być pewni, że karząc kogoś, nie naruszamy zasad współżycia społecznego, a więc karzemy faktycznie za przewinienie. Mechaniczne stosowanie przepisu, tak jak było w poprzedniej ustawie, kiedy była możliwość naliczania kar przez organa, które nie mają, że tak powiem, żadnych atrybutów upoważniających do karania, a więc do działania obiektywnego, do sprawdzenia całej sytuacji, prowadziło do pewnego rodzaju patologii, że faktycznie osoby mieszkające w blokach nieocieplonych w skrajnych mieszkaniach zmuszane były do ponoszenia znacznie większych opłat niż osoby, które np. zajmowały mieszkania pomiędzy innymi mieszkaniami.
W tej sytuacji tu jest zapis, który mówi o tym, że musi mieć to uzasadnienie techniczne. No i to jest jak gdyby kolejna interpretacja tego przepisu, ponieważ wychodzimy z założenia, że jest to urządzenie nadające się do zastosowania w pewnej, dość ograniczonej liczbie sytuacji, taka jest cecha konstrukcyjna tego urządzenia.
W związku z tym wprowadzanie mechanizmu penalizacji, i to jeszcze penalizacji pozostawionej w ręku nieprofesjonalnym, a mianowicie spółdzielni, jest co najmniej kontrowersyjne.
A więc jeżeli będzie istotnie patologia typu zniszczenie, to pozostawiamy drogę cywilną, która umożliwia dochodzenie tego. W większości przypadków wpływ otwierania okna w zimie, o ile nie mówimy o kimś, kto faktycznie przy minus 20 stopniach ma cały czas wszystkie okna otwarte, jest znikomy. Ale załóżmy, że tutaj mamy do czynienia faktycznie z sytuacjami patologicznymi, inaczej zupełnie nie do rozstrzygnięcia – nie będę rozwijał tego tematu – które trzeba innymi metodami zlikwidować. Jednak przy racjonalnym zachowaniu się mieszkańców nie ma powodów do obarczania mieszkańców tego typu problemami, ponieważ tak naprawdę nie powoduje to istotnej różnicy i policzenie tego po kosztach średnich naszym zdaniem jest rodzajem sprawiedliwego rozstrzygnięcia w sytuacji, gdyby nastąpiły jakieś kłopoty.”

Źródło:
Posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności (nr 31) w dniu 08-06-2016 r.
Linku nie mogę wkleić, ale na stronie senatu w zakładce prace komisje senackie strona ma nazwę przebieg, 6579,1. html - może się uda odszukać. Polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnia próba wklejenia wypowiedzi:

Stanowisko rządu w kwestii takich praktyk, w istocie sprowadzających się do karania bez udowodnienia winy, najlepiej prezentuje wypowiedź pana Andrzeja Piotrowskiego, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Energii na posiedzeniu Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności (nr 31) w dniu 8 czerwca 2016 r. (tj. przed wejściem w życie nowelizacji ustawy „Prawo energetyczne”) - w związku z sugestią pana Andrzeja Mroczkowskiego (współzałożyciela i członka Zarządu Stowarzyszenia do spraw Rozliczania Energii, czynnego biegłego sądowego) nakładania na przeciwników błędnych rozliczeń opłat w wysokości „dwukrotnego jednostkowego zużycia”.
Cytat:
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii Andrzej Piotrowski:
„Proszę państwa, biegli sądowi nie są źródłem wiedzy technicznej. Jeżeli pan występuje w postępowaniach sądowych, to musi pan zdawać sobie sprawę z tego, że kara wymierzona komuś musi mieć uzasadnienie. Jeżeli jest przedmiotem uregulowań kodeksowych, to wynika z uregulowań dotyczących określonych patologii.
Tu mówimy o potencjalnych sytuacjach, które nie są poddane w żaden sposób normalnej jurysdykcji. Niech pan w takim razie wyjaśni zebranym, dlaczego 2 razy, a nie np. 20 razy albo nie np. 1,5 raza. My wyszliśmy z założenia, że gdy nie możemy komuś wykazać winy, nie możemy wykazać szkody, to nie należy karać.

I pan jako biegły powinien zdawać sobie z tego sprawę.” W wypowiedzi Podsekretarza Stanu pojawiła się też kwestia pozornych oszczędności:

„To jest ustawa o efektywności. Jeżeli weźmiemy pod uwagę sposób zasilana ciepłem budynków, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że system masowo stosowany w Polsce jest nieelastyczny. W związku z tym przełożenie mechaniczne zapisów Unii Europejskiej dotyczących opomiarowania poszczególnych mieszkańców nie przyczynia się do uzyskania efektów, ponieważ nadal ilość energii produkowana przez czynną ciepłownię jest podobna, inaczej nie uzyskiwałaby ona efektywności ekonomicznej.
A więc musimy miarkować te 2 elementy i zakładać, że oszczędności tak, ale nie incydentalne, nie opierające się na pewnego rodzaju nakładaniu jak gdyby kar bez możliwości stwierdzenia, że było to działanie celowe, że to działanie miało właśnie na celu zignorowanie właściwego podejścia do oszczędności energii. Ponieważ ten temat był bardzo mocno już dyskutowany w Sejmie, sądzę, że zostało tutaj prawie wszystko wyjaśnione. My wnosimy, żebyście państwo odrzucili tego typu inicjatywę.”

Komentarz został ukrytyrozwiń

I znowu komentarz trafił "do moderacji". Nie wiem w czym problem. Jedne się dodają a inne przepadają. Może spróbuję później. Tym razem przytomnie skopiowałam do notatnika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie. Jeszcze słówko do komentarza: "Wadliwe prawo zostało przyjęte przez Sejm 20 maja 2016 r. Warto sięgnąć do archiwów i zobaczyć czy obradom towarzyszyły debaty czy tylko zostało klepnięte".

Te prawo ja nazwę "niechlujnym", skoro pozwala zarządcom na jego ignorowanie (teksty typu: "kiedy to jest opłacalne" albo "technicznie możliwe".
Tylko niektórzy sędziowie wyraźnie formułują stanowisko, że zarządca powinien wybierać metodę TYLKO z wskazanych w ustawie, że rozliczanie zamienne (wg m2) powinno być OBOK metody wg podzielników, itp. Ustawa nigdzie nie mówi o proporcjach podziału, natomiast mówi o opłacie odpowiedniej do zużycia...
Nowelizacja ustawy zamąciła nieco próbując ograniczyć samowolkę zarządców w nakładaniu karnych ryczałtów dla zbuntowanych (opłata wg maksymalnych wskazań w węźle, 2. lub. trzykrotność opłaty średniej, itp.).
Wprowadzono zapis (chyba art. 11) o opłacie "nie większej", niż wyliczona wg średniej stawki na m2 budynku ALBO dochodzenie odszkodowania (na drodze sądowej).
I w tej kwestii otrzymałam link do stenogramu z takich właśnie obrad.

Spróbuję wstawić kopię istotnej wypowiedzi pana Andrzeja Piotrowskiego, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Energii. To jedyny, jak dotąd, głos rozsądku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawniej w "głębokiej komunie" rozliczano ciepło na metr kwadratowy mieszkania i było dobrze. A dzisiaj... biznes podzielników, rozbudowa administracji, omamianie klientów... i co jeszcze? W sądach siedzą ludzie a nie Bogowie... a biznes kręci się i będzie się kręcił dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie. Ponownie dziękuję za ważny głos w dyskusji. Poprzednią moja odpowiedź nie opublikowano (weszła w status "moderacji" i nic), ale teraz powtórzę najważniejszy wniosek, jaki Pan sformułował:

"Mieszkańcy budynków wielorodzinnych ponoszą opłatę za ciepło niewykorzystane".

Problem w tym, że tylko nieliczni. Bo koszt tego ciepła, źle skonstruowany regulamin (np. proporcje 40:60) dzieli proporcjonalnie do wskazań podzielników.
A tych wskazań coraz mniej.
Analizowałam dostawę ciepła w nieruchomości 3-klatkowej od 2002 do 2016 roku. Trzykrotny spadek jednostek i lekkie wahnięcie w dół odczytanych na ciepłomierzu GJ energii dopiero w 2013 roku. Nie wiem czy to słuszny i jedyny wniosek, że ciepła woda krąży w rurach (bo zawory przygrzejnikowe "oszczędni inaczej" pozakręcali), aż wystygnie do temperatury zezwalającej na powrót (?) do sieci i/lub dostawę nowej porcji gorącej wody z kogeneracji. Im mniejsza sumaryczna liczba jednostek obliczeniowych na podzielnikach - tym stawka za jednostkę wyższa.
Porównała sezon grzewczy w identycznej powierzchniowo i zbliżonej liczbą lokali nieruchomości w Niemczech. Podział kosztów standardowy 50:50. Suma jednostek zużycia aż 270 tys., przy naszej ok. 38 tys. Te same podzielniki, ta sama firma rozliczająca, tylko ludzie nie kombinują, chociaż z natury oszczędzają.

Czym różniły się te nieruchomości? W niemieckiej piony grzewcze są poza mieszkaniami, (zatem nie ma zysków darmowego ciepła, które w niejednym wewnętrznym mieszkaniu daje znośną podstawową temperaturę). Na grzejnikach łazienkowych są podzielniki. Przy ustawieniu termostatu na 3 liczba jednostek ok. 600. W analizowanej polskiej nieruchomości uwzględnienie tych jednostek dla 50 łazienek, to prawie drugie tyle, co suma z grzejników pokojowych. Jaki byłby efekt? Stawka za jednostkę dwukrotnie niższa!
Dlaczego zarządcy bronią się przed podzielnikami w łazienkach? Bo wilgoć, bo grzyb... Przecież można oszacować ilość oddanego w sezonie ciepła. Nawet łatwiej, niż w przypadku grzejników z termostatami.
Grzejnik w łazience pracuje non-stop wg parametrów pogodowych i tzw. krzywej grzewczej. Obliczenie emitowanej energii jest proste.

Alternatywą jest powieszenie podzielników w jednym mieszkaniu w klatce. I te wskazania przyjąć do obliczeń kosztu stałego.

Można wprowadzić dolne ograniczenie opłaty wg zapotrzebowania ciepła na ogrzanie do 16 stopni. Wtedy nie byłoby szarżowania i wyłączania grzejników na cały sezon.
Nawet Unia mówi o oszczędzaniu, ale nie kosztem komfortu życia. A ten dla każdego może oznaczać co innego.
Spotkałam ciekawą definicję "temperatury komfortu". To taka temperatura w mieszkaniu, przy której nie myśli się o... temperaturze.
Oszczędności należy szukać poza mieszkaniami. Pan podał sporo propozycji. Na pierwszy ogień ja bym zdemontowała grzejniki Faviera na korytarzach Taki jeden ma ok. 4 kW mocy i sobie grzeje cały sezon. Po co? Przecież zimą, po schodach idą ludzie ubrani.
Dyżurny grzejnik na parterze, ale dopiero po obserwacji temperatury na klatce.
Izolacja rur, jeśli obiekt stary - znajoma z Łodzi obserwuje zieloną trawę w miejscach, gdzie rury przebiegają.
No i audyt, audyt, audyt. Weryfikacja wysokości zamówionej mocy. Z analizy faktur mogłam postawić wniosek, że już parę lat temu koszt zamówionej mocy przekroczył owe 40 % kosztu "stałego".
Zatem do rozliczeń wg podzielników dodano CAŁKOWITE koszty ciepła z grzejników na korytarzach, w suszarniach i łazienkach.
To koszty WSPÓLNE, ale obarczono nimi tylko tych, co normalnie korzystali z c.o.
A im większe wskazania podzielników, tym wyższa opłata, w dużej części będąca zobowiązaniem innych mieszkańców. Dlatego Sąd Najwyższy zakwalifikował spory na tle opłat za c.o. jako "świadczenie nienależne". Co więcej, to spółdzielnia powinna udowodnić, że opłata naliczona odpowiada poniesionym kosztom ogrzania mieszkania.
W większości spraw sądowych spółdzielnie nie potrafią niczego udowodnić.
Jednak nie zawsze spór wygrywa poszkod

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wadliwe prawo zostało przyjęte przez Sejm 20 maja 2016 r. Warto sięgnąć do archiwów i zobaczyć czy obradom towarzyszyły debaty czy tylko zostało klepnięte.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.