Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2595 miejsce

Podziemny świat Berlina

Bilety kupuję u Rosjanki. To w sumie dobrze. Od razu dogadujemy się, to znaczy nie do końca dogadujemy się. Zabrania fotografować nawet w budynku kasy. I zastrzega, że tam, pod ziemią, też nie będę mógł robić zdjęć. To się jeszcze okaże.

Wybór nie był przypadkowy

Na szczęście fuksem trafiamy na grupę oprowadzaną w języku angielskim. U-Bhan Gesundbrunnen / Fot. Leszek LubickiDzisiaj będą też grupy po duńsku, hiszpańsku, niemiecku i włosku. Po polsku nie będzie. Nie tylko dzisiaj. W ogóle nie przewiduje się oprowadzania wycieczek przez przewodników w naszym języku. Dostępne za darmo foldery czy przewodniki także nie uwzględniają języka polskiego. Ich strona internetowa nie ma nawet obecnie (kiedyś miała) zakładki w kolorach naszej flagi. Jak jeszcze wisiała, to wyczytałem tam, że (pisownia oryginalna): Obecnie nie oferójemy prowadzenia w języku polskim. Aby zwiedzać nasze muzeum w innym języku, prosimy zobatrzyć na górny wybór języków po prawej stronie...

Wybierając się któryś już raz do Berlina starałem się wymyślić, co chciałbym tam zobaczyć, czego dotychczas nie widziałem. Nie miałem zamiaru ponownie pętać się po oklepanych ścieżkach typu Brama Brandenburska, Reichstag, Alexnaderplatz iKasa muzeum / Fot. Leszek Lubicki tym podobne. Dlatego zastosowałem pewien logiczny zabieg. Skoro widziałem Berlin naziemny, to chyba powinienem teraz zobaczyć Berlin podziemny. No i zaczął się problem. Moje przewodniki o niczym takim nie wspominają. Ale niby po co Pan Bóg zesłał nam na ziemię internet? Pogrzebałem i znalazłem... tę właśnie stronę, z której podałem wyżej cytat. Przy pomocy znawców języków dla mnie tajemnych doszedłem do wniosku, że o to właśnie mi chodziło. W 1997 roku powstała w Berlinie organizacja "Berliner Unterwelten e.V.", czyli "Stowarzyszenie Podziemia Berlina". Przejęło od władz miasta pozostałe po wojnie schrony przeciwlotnicze w dzielnicy Wedding, które przez wiele lat remontowano i obecnie udostępniono do zwiedzania.

Co jest za tymi drzwiami?

Stacja metra U8 / Fot. Leszek LubickiWysiadamy na stacji metra linii nr 8 Gesundbrunnen. Od razu uprzytomniam sobie, że kilka razy tutaj byłem, gdyż w okolicach znajduje się duża galeria handlowa. Moja córka przepada za zwiedzaniem galerii, oczywiście proszę nie mylić z galeriami sztuki. Na tej właśnie stacji wtedy wysiadałem i wsiadałem, i nie widziałem wówczas tego, po co teraz przejechałem pół Berlina. Co prawda mało kto skojarzy, że za metalowymi drzwiami może się kryć inny świat - podziemny świat Berlina.

Bilety kupiliśmy na godzinę 11.00, bo mojej dwujęzycznej córce łatwiej będzie mi tłumaczyćSchody do muzeum / Fot. Leszek Lubicki z języka angielskiego niż niemieckiego. Mamy trochę czasu więc obchodzimy wokoło teren. Teraz wiem, dlaczego nigdy nie zauważyłem, że tutaj kryje się taka atrakcja. Nawet kasa biletowa jest połączona z kioskiem spożywczym. Zresztą na stronie internetowej Stowarzyszenia można przeczytać: Codziennie setki ludzi przechodzi przez zielone drzwi stacji metra Gesundbrunnen, nieświadomych, że w pobliżu leży podziemny labirynt pełen historii, czekający by zostać odkrytym.

To jest współczesny Berlin

Nasza grupa zbiera się właśnie przed tymi niepozornymi drzwiami. Z uwagi na liczebność muszą nas podzielić na połowę. Byliśmy na miejscu wcześniej więc idziemy na początku. Przewodnik przedstawia się i mówi, że jest narodowości...izraelskiej. Grupa zwiedzających / Fot. Leszek LubickiChichot historii. Bilety sprzedawała Rosjanka, oprowadza Izraelita, a wchodzimy do schronów przeciwlotniczych zbudowanych przez faszystów, którzy wcześniej wywołali wojnę, żeby zabijać min. tych właśnie „podludzi”. Ale to jeszcze nie koniec. Przewodnik dostrzega w naszej grupie dwoje muzułmanów. Ona matka, w tradycyjnej chuście na głowie, on syn z nieodłącznymi w jego wieku słuchawkami od iphona szyi. Skąd jesteście – pyta ich z uśmiechem. Z Egiptu – odpowiadają także z uśmiechem. Teraz razem już uśmiechają się do siebie. Niech się nienawidzą zgorzkniali, stetryczali politycy. My chcemy normalnie ze sobą żyć. I to właśnie w Berlinie, jak w mało innym miejscu Europy, widać gołym okiem. Dlatego ja tak uwielbiam to miasto.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Berlin, Frankfurt nad Menem i Mannheim to miasta "multikulti", tam jest miejsce dla każdego przybysza. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reichstag, Drogi Autorze, a nie Raistag, podobnie jak sejm, gdyby jacyś Niemcy napisali go jako: polski sejmas, byłby dla nas rażący. Zaś co do tego: Abort zamiast Toilette, to chyba bała jeszcze stara dobra tradycja niemiecka: Fremdwörterkratz czyli pielenie języka ojczystego z obcych słów, które można zastąpić rodzimymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miło Cię widzieć :) Interesujący artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.