Facebook Google+ Twitter

Poeurowizyjne refleksje

Kolejny konkurs Eurowizji za nami. Nadzieje na to, że Polska zajdzie daleko, znowu spaliły na panewce.

Możemy tylko pocieszać się, że Wielka Brytania zebrała w głosowaniu mniej punktów, ratując nas przed zamknięciem stawki. No i tym, że w tym roku wygrał, prawie, nasz sąsiad - Rosja.

Jakkolwiek Dima Bilan, który reprezentował ojczyznę Putina, zwyciężył, to tak naprawdę rzeczywistym triumfatorem wczorajszej Eurowizji był... Timbaland, bo to właśnie on napisał piosenkę - laureatkę "Believe Me". I to słychać. Timbaland to najważniejszy obecnie producent na świecie, odpowiedzialny za sukces Nelly Furtado, Justina Timberlake'a i One Republic (tym ostatnim skomponował przeboje "Stop And Star" i "Apologize"). Ten człowiek zamienia w złoto wszystko, czego dotknie. Nie wiem jak doszło do jego współpracy z Dimą, ale jestem przekonany, że to właśnie pomoc Timbalanda zaważyła na zwycięstwie Rosji.

Konkurs Eurowizji powinien według mnie promować kulturę i tradycję poszczególnych krajów. Mówiąc jaśniej, rosyjska piosenka Dimy Bilana nie ma w sobie nic rosyjskiego. To czysty pop, który mógłby powstać nawet w Stanach Zjednoczonych. I pośrednio - dzięki Timbalandowi - powstał. Moim zdaniem źle się stało, że zwyciężyła ta piosenka, a nie na przykład armeńska propozycja pięknej Sirusho "Kele Kele", która nie była żadną kopią z Zachodu, ale piękną, wschodniobrzmiącą kompozycją. W zeszłym roku zwyciężyła, Maria Serifovic z Serbii i jej piosenka "Molitva". Bardzo przejmująca pieśń w języku serbskim, mówiąca nam co nieco o Serbii.

Problem ten dotyczy też reprezentantów Polski. Isis Gee zaśpiewała piosenkę w stylu, bo ja wiem, Celine Dion. Albo Barbary Streisand. Myślę, że warto w przyszłości postawić na coś bardziej "polskiego". Na muzykę, która w jakiś sposób, przez tradycję, kulturę, kojarzy się z Polską. Może to jest recepta na tak oczekiwany przez nas sukces. Bo patrząc na ostatnie lata konkursu Eurowizjii, jednego roku zwycięża piosenka czerpiąca z tradycji danego kraju, a drugiego stricte popowy, "zachodni song". Popatrzmy: 2006 - Lordi, 2007 - Marija Serifovic, 2008 - Dima Bilan. A 2009 - może my. Choćby z pomocą Timbalanda...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Oj tam, dlaczego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba raczej - refluksy, do dzisiaj mi się zgagą odbija ta "Zerowizja"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla wszystkich mało zadowolonych z Eurowizji:

http://www.youtube.com/watch?v=_z4v43HTZgg

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja uważam, że piosenki na niej są coraz lepsze. Tylko dziwi mnie fakt, że nie grają ich radia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eurowizja staje się parodią samej siebie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale Eurowizja jako impreza, chcąc nie chcąc, nie ma konkurencji. Dlatego jest ważna i warto o niej dyskutować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

też nie oglądam Eurowizji i myślę dokładnie tak samo jak "ef"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biadolicie, że ustawione głosowanie.. a z Irlandii i Wlk. Brytanii to punkty dostaliśmy od rdzennych mieszkańców, tak ? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Nie oglądałam Eurowizjii. Szkoda czasu. Dzięki za relację, Piotrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wcale nie pocieszam się tym, że wygrał nasz sąsiad czyli Rosja. Miotający się w parterze Dima i jakiś odlot w postaci łyżwiarza to dość porażająca estetycznie produkcja. I niby ma być dowodem na złote ręce Timbalanda ? Nie sądzę. Głosowanie wynika z geografii oraz sympatii do kraju, z którego pochodzi wykonawca. Na Polskę głosowali Polacy tyle, że mieszkający w Anglii oraz Irlandii. Sporo tam naszych rodaków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.